Przejdź do treści
EASA Langugage Proficiency Examiner Training
Źródło artykułu

Biegłość językowa w licencjach EASA – w przepisach i praktyce – część 2

Biegłość językowa w licencjach EASA – w przepisach i praktyce – część 2

Jak to jest z tym uznawaniem biegłości z innych krajów EASA landu?

Artykuł 67 Rozporządzenia Bazowego1  zobowiązuje  państwa członkowskie do wzajemnego uznawania certyfikatów wydanych przez Państwa EASA landu „bez konieczności spełnienia dodatkowych wymogów lub poddania dodatkowej ocenie”. Szkopuł do niedawna polegał jednak na tym, że do czasu wejścia Rozporządzenia (UE) 1747/2019 zgodnie z FCL.055 "„wykazanie się biegłością językową odbywać musiało się przy użyciu metody oceny ustalonej przez właściwy organ”. W wersji angielskiej dodano przed ‘competent authority’ proste ‘any’ czym rozwiązano całkowicie problem wzajemnego uznawania ocen. Urząd musi więc uznawać certyfikaty biegłości językowej z innych krajów EASA landu, ale jest jeszcze jedna rzecz oprócz kreowania chaosu, którą nasi urzędnicy opanowali do perfekcji czyli robienie obstrukcji np. przed wydłużanie terminów rozpatrywania wniosków w stosunku do nieswoich ocen.

Skutki zmian w akceptacji metod ocen, a sprawa polska.

Nasz krajowy organ zamiast pozbyć się kosztów  (kto bogatemu zabroni) i obowiązków nie pali się do zatwierdzania LTB, a polscy profesjonaliści nie musieli do końca świata  oczekiwać na dostąpienie łaski ich zatwierdzenia i znaleźli rozwiązania, które stanowią skuteczne obejście problemu. Jeden z przedsiębiorców znany na rynku ocen biegłości zarejestrował LTB na Malcie – nie robię reklamy ale łatwo znajdziecie go na wykazie (LINK) Może ono szkolić osoby oceniające (tzw. „egzaminatorów”) i przeprowadzać oceny online, więc ‘sky is the limit’.  Firma rozwija się patrząc chociażby na ogłoszenia o pracę. Brawo!

Jeszcze inne osoby znane pod wieloma nazwami prowadzonych działalności schowane są pod LTB innych państw (zapewne nie za darmo), zaś dopuszczenie do ocen uzyskali w innym kraju UE. Proszę zobaczyć ilu Polaków na liście AustroControl (LINK)

Oprócz przeprowadzania ocen podmioty te wykazują wysoki poziom profesjonalizmu i promują znajomość języka angielskiego w lotnictwie np. przez darmowe szkolenia online.

Reasumując Polacy inwestują pieniądze za granicą, często muszą dzielić się przychodami z zagranicznymi LTB, bo nasz krajowy organ ma opaczne rozumienie pojęcia rozwoju rynku i przepisów UE.

Myślę, że w niedługim czasie analogicznie jakiś podmiot zarejestruje ATO w innym kraju i po zatwierdzeniu stosownego programu będzie szkolił w Polsce egzaminatorów praktycznych.  Warto odnotować, że jedno z naszych ATO, stało się centrum egzaminacyjnym AustroControl i przyjmuje egzaminy teoretyczne do licencji PPL, CPL, ATPL, IR w Mielcu. A ktoś twierdził, że w Polsce egzaminy państwowe są tylko przed LKE. Można? Można. Zagraniczne administracje lotnicze są bardziej szczodre dla naszych podmiotów gospodarczych niż nasz krajowy organ.

Monopol systemu KSEJ

Ktoś powie, że „system” KSEJ (oczywiście KRAJOWY) to sprawdzone i nowoczesne rozwiązanie do przyjmowania „egzaminów” i po co nowe alternatywy.  Sam byłem początkowo pod jego wrażeniem, po lekturze „reklamy”2  ze strony internetowej organu 😊 Jak przeczytałem z wypiekami na twarzy, że  „część listening oceniana jest przez „komputer”3 ”, to wydawało mi się, że do oceny tego czy rozumiemy dane nagranie czy nie musimy mieć  podłączone do czaszki jakieś kable, a okazało się jednak, że komputer nadzwyczaj precyzyjnie i nie przegrzewając się  ocenia rozumienie ze słuchu na postawie wyboru przez ocenianego prawidłowej odpowiedzi np. A,B,C. 😊 Przy niewielkiej ilości zadań  istotnym czynnikiem sukcesu w tej ocenie jest też tzw. fart.  Z kolei jak dowiedziałem się, że „ test nie wymaga wpisywania tekstu z użyciem klawiatury komputera” , to sprawdziłem i okazało się jednak, że myszkę komputerową wynaleziono przed II Wojną Światową, ale w 2015 roku w ULC była ona chyba jednak  kamieniem milowym rewolucji technologicznej.

Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii  oprócz „egzaminatora-oceniającego” (w dni nieparzyste nazywanego „ekspertem operacyjnym” ) część ustną odsłuchuje jeszcze „egzaminator oceniający” (w dni deszczowe nazywanego „ekspertem językowym”) poprzez sieć komputerową, Czyżby prototyp Pegasusa powstał jednak w Polsce? Podobnie jak doczytałem głębiej, to dowiedziałem się, że na ocenę „listening”  kluczowy wpływ ma liczba powtórzeń nagrań. Na pierwszy rzut oka na liczbę powtórzeń nagrania, ma przede wszystkim stan słuchu kandydata i znalezienie korelacji pomiędzy liczbą powtórzeń, a zrozumieniem wymaga solidnych podstaw naukowych. Być może „egzaminy językowe” będą już niedługo zgodnie nie tylko z ICAO, EASA, ale również z PART-MED np. posiadacze LEVEL 5  i 6 (dożywotnio) zwolnieni będą z wymogu audiogramu przy okazji badań lotniczo-lekarskich.

System KSEJ nie ma monopolu w Polsce i jak widać przydałby się tutaj świeży oddech.

Sprawdzanie ocen w nadzorze innego państwa lub LTB

Przede wszystkim urząd powinien zachowywać się spójnie i stosować te same zasady jak w stosunku do szkoleń i egzaminów na licencje i uprawnienia przeprowadzonych w EASA Landzie. Nie może się ostać, aby tylko dla sprawdzenia biegłości językowej jakieś stosowano jakieś odmienne czy specjalne kuriozalne procedury. Zazwyczaj inne nadzory publikują wykaz LTB i często wykaz osób uprawnionych do ocen. Jeżeli mimo to dokonuje się sprawdzeń to mamy do czynienia tu z obstrukcją urzędniczą. Jesteśmy w XXI wieku, dużo z zagranicznych LTB wypracowało techniczne możliwości potwierdzenia wystawienia certyfikatu za pomocą QR kodu, inne wystawiają certyfikaty podpisane elektronicznie (patrz Rozporządzenie eIDAS ) co całkowicie rozwiewa rzekome wątpliwości. Równie dobrze w ramach rewanżu, można żądać do znudzenia od każdego urzędnika pełnomocnictwa do działania w ramach organu.

Formalne i nieformalne metody oceny biegłości językowej

Często z spotykam się z przykładami, że w jakimś kraju nie potrzeba w ogóle podchodzić do formalnej oceny biegłości językowej, ale można ją zaliczyć w prostszy sposób np. w czasie egzaminu praktycznego. Istotnie SARPy ICAO dopuszczają prostszą metodę oceny biegłości językowej na poziomie 6 dla osób z tzw. historią lingwistyczną (czyli „miejsce urodzenia i miejsce przebywania w dzieciństwie; długie okresy przebywania w środowisku towarzysko, zawodowo lub w celu nauki; długie okresy nauki języka lub posiadane dyplomy ukończenia uczelni;  bardzo wysokie oceny w ogólnych testach językowych) w formie rozmowy z urzędnikiem czy egzaminatorem praktycznym. eszcze nie tak dawno temu dożywotni wpis biegłości z języka przysługiwał posiadaczom licencji dla których język polski jest językiem ojczystym lub ukończyli co najmniej polskie gimnazjum. Potem jacyś anonimowi urzędnicy za plecami Prezesa (według mojej wiedzy tylko Prezes ULC może tworzyć wytyczne i publikować je w Dzienniku Urzędowym) postanowili opublikować na stronie urzędu, wbrew SARPom, PART-FCL, Rozporządzeniom wykonawczym do Ustawy Prawo Lotnicze, a przede wszystkim zasadom logiki i lotniczego doświadczenia życiowego  „pseudowytyczne”  zgodnie z którymi, aby dostąpić łaski oceny nieformalnej należy:

  1. Być polskim obywatelem – na takie kryterium nie wpadło ani ICAO, EASA ani chyba żaden inny kraj – biegłość językowa, a obywatelstwo są to zupełnie inne sprawy.
  2. Przejść enigmatyczne szkolenie teoretyczne i praktyczne w ośrodku szkolenia w języku polskim  (instruktorzy powinni mieć w licencji biegłości z języka polskiego – chociaż jak powszechnie wiadomo niektóre szkolenia mogą prowadzić osoby bez licencji).  Przepisy narzucają konieczność szkoleń językowych tylko dla kontrolerów. Gdyby te „wypociny” tworzyła osoba z jakimkolwiek doświadczeniem lotniczym to z pewnością zauważyłaby, że ośrodki szkolenia nie szkolą z języka, a ukończenie szkolenia ma się nijak do biegłości językowej. Jeszcze nie tak dawno temu można było przepisać biegłość językową z licencji do licencji , ale dzisiaj z tego co wiem nie jest już to takie proste np. od posiadacza licencji5 samolotowej z wpisem biegłości z języka polskiego, po ukończeniu szkolenia śmigłowcowego na Czechach „urzędnicy ustawodawcy” ponownie  żądają oceny biegłości z języka polskiego.
  3. Przejść  weryfikację przez egzaminatora Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej (LKE) podczas państwowego egzaminu praktycznego. O tym czy egzaminator musi należeć do LKE i czy egzaminy do licencji i uprawnień są państwowe pisałem już w 2 i 3 części artykułu (LINK), ale tutaj warto zauważyć kolejny absurd, że nie ma wymogu aby ten egzaminator posiadał biegłość językową z języka polskiego (!), a może pośrednio wprowadzono dodatkowe wymaganie  dla egzaminatorów?

Koniunkcja niedorzeczności jest ciągle niedorzecznością6  i już nie tylko forma „wprowadzania wymagań” budzi tu poważne wątpliwości, ale mam nieodparte wrażenie, że ktoś cytując profesora A.Dragana „uprawia myślenie z dala od mózgu”. Sama tytuł „pseudowytycznych” już wprowadza w błąd, bo sugerują, że adresowane są one do ośrodków szkolenia, dalej jest już tylko gorzej. Patrząc poza własne podwórko wpisy biegłości językowej zarówno z języka angielskiego jak i polskiego możnaby u nas uzyskiwać w bardziej przystępny, tańszy i zrozumiały dla pilotów sposób.

Konkluzja

Obowiązujące w Polsce prawo UE w zakresie biegłości językowej zostało zaimplementowane niewłaściwie (analiza jego przypomina grzebanie w śmietniku prawnym) lub w ogóle. Przykład tylko jednego FCL.055 pokazuje jak daleko odbiegamy od Europy ze szkodą nie tylko dla rozwoju polskiego rynku lotniczego, jak i bezpieczeństwa. Parafrazując tezę jednego z szacownych mecenasów w.w. FCL zadusił się w oparach absurdu wytoczonych przez nasz krajowy organ. Nie może być tak, aby piloci zmuszeni byli do korzystania z angielskich przepisów, bo prawnie wiążące są wersje polskie. Tak jak już pisałem, każdy robi błędy, ale nie widzę w Polsce nikogo kto by się czuł zobowiązany je poprawiać. Konsekwencje tych zaniechań to nie tylko powszechne poczucie bezprawia, ale również często wypaczanie ich dosłownej treści. Jeżeli polski właściwy organ ma zasoby fachowe w zakresie biegłości językowej to lepiej aby skupiły się one na  rozwiązaniu problemów tłumaczeń i nadzorem nad LTB, gdyż AMC1.FCL.055 pozwala na to aby oceny nie były prowadzone przez niego w ogóle.

Obstrukcją w procesowaniu w procesowaniu wniosków (np. sztuczne opóźnianie, żądanie wymiany licencji przy przedłużeniu dla ocen dokonanych poza organem) nie zatrzyma się postępu gdyż zaliczane zdalnie (online) oceny stają się normą (koszt wizyty w Warszawie jest znaczącym elementem ceny), a inne nowe technologie pozwalają na dalsze usprawnienie procesu oceny i obniżenie jej ceny.  Póki co to pieniądze coraz większym strumieniem wypływają za granicę. Zatwierdzanie LTB w Polsce, doprowadziłoby do obniżenia cen na rynku, kosztów urzędu i dałoby szansę polskim podmiotom równoprawnego uczestniczenia w rynku usług w Europie. Blokowanie LTB, ATO w szkoleniu egzaminatorów, przy jednoczesnym utrzymywaniu „zmechaconego” bytu o nazwie LKE to tylko małe punkciki, którymi nasz krajowy organ zapracowuje sobie konsekwentnie na nazwę urzędu antylotniczego. ☹

FAQ:

  1. Q: Czy angielski zdany poza EASA (z tzw. kraju trzeciego) może zostać wpisany do licencji EASA.
    A: Art. 68 Nowego Rozporządzenia Bazowego (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1139) ogranicza taką możliwość do kilku przypadków np. zawarcia stosownej umowy międzynarodowej, przyjęcia aktu delegowanego tak więc raczej jest to niemożliwe z niewielkimi wyjątkami np. umowa BASA z USA, o której już pisałem - (LINK) Inną sprawą jest to, że szczególnie troszczący się o rzekome bezpieczeństwo organ zauważył to dopiero dnia 2 kwietnia 2021 roku7, być może doznając olśnienia, że akceptacja biegłości językowej, dla licencji EASAowskich podlega przepisom UE, a nie krajowemu rozporządzeniu o egzaminowaniu.
  2. Q: Czy trzeba zgłaszać egzamin z angielskiego pod groźbą jego nieuznania?
    A: Nie ma czegoś takiego jak egzaminy z języka angielskiego.  Przepisy zgłaszania i przydziału egzaminatorów nie mają zastosowania do biegłości językowej. Pogląd taki może być skutkiem wadliwych tłumaczeń i nie jest tak, że są one mało istotne. Warto zauważyć, że ocena językowa jest nagrywana, a egzaminy praktyczne nie, więc po co to w ogóle?  
  3. Q: Czy można zdawać angielski na sesji symulatorowej?
    A: Jest to dopuszczalne w przepisach easowskich i stosowane w innych krajach. Nie wydarzy się to realnie w naszym kraju szybko, jeśli nasz organ nie zacznie zatwierdzać LTB (nawet jak zatwierdzi, to nie wierzę, że odpuści sobie „wybór egzaminatorów”), które opracują metodę takich ocen i przeszkolą osoby które mogłyby takich ocen dokonywać. Takimi LTB mogliby być np. linie lotnicze.
  4. Q: Czy system KSEJ jest jedynym obowiązującym w Polsce.
    A: Dopóki Polska jest Europie można stosować metody zatwierdzone w dowolnym państwie UE, jak polskich LTB jak się ich doczekamy. Równie dobrze może być to np. system ESSA8 (moja propozycja nazwy) zatwierdzony przez któreś z LTB.
  5. Q: Czy do wydania licencji PPL potrzebna jest jakakolwiek biegłość językowa.
    A: Nie w każdym kraju np. w Belgii nie jest to wymagane.
  6. Q: Przedłużyłem angielski w ULC, lecz nie dostałem certyfikatu tylko wpis w licencji – czy tak można?
    A: Powinieneś otrzymać stosowne zaświadczenie.
  7. Q: Czy egzaminator może wpisać biegłość językową w licencji w przypadku jej wznowienia lub przedłużenia?
    A: Patrz wyżej jeśli idzie o pojęcie „egzaminatora”. Zakładając jednak, że jest to ta sama osoba co w Rozporządzeniach UE to tak. Obawiam się jednak, że będzie to niemożliwe (przewiduję infantylne wyjaśnienie, że egzaminator zagraniczny to nie jest egzaminator krajowy, a Prezes urzędu chce zaprosić każdego z innowierców do złożenia wizyty na ulicy Flisa po odbiór licencji), jeżeli nie będzie to ‘egzaminator’ nie z organu. Trzeba jakoś karać za nieobciążanie swoją obecnością urzędu 😊 Jeden z kolegów twierdzi, że być może obowiązuje niepisana umowa pomiędzy ULC, a warszawskim Ratuszem o współpracy: z jednej strony petent, który przejedzie się na zachodni skraj Warszawy skruszeje i zrozumie, że ten sam dyskomfort muszą znosić pracujący tam urzędnicy organu, z drugiej strony wpływy z transportu w te odludne miejsce podłatają trochę budżet miasta. Notabene jeszcze na początku tego roku biegłość językową mógł przedłużać w licencji ktokolwiek (np. kolega koledze), gdyż wbrew logice i § 13.2 rozporządzenia o egzaminach państwowych organ nie prowadził dostępnego publicznie wykazu ‘egzaminatorów’. Dopiero stosowne pytanie redakcji dlapilota.pl spowodowało zamieszczenie takiego wykazu. Jak widać rzekoma troska o bezpieczeństwo organu ma wyłącznie charakter dekoracyjny.
  8. Q: Czy aby latać wg IFR potrzeba mieć wpis z angielskiego?
    A: Niekoniecznie. Latać wg IFR bez wpisu biegłości z języka angielskiego możemy również z uprawnieniem BIR o którym pisałem (LINK) Może jest to dla niektórych zaskoczenie, ale można też prowadzić korespondencję w locie wg. IFR w języku polskim.
  9. Q: Czy egzaminy przeprowadzane poza ULC są łatwiejsze i czy niosą zagrożenie dla bezpieczeństwa?
    A: Jest to teoria lansowana przez niektóre nadzory, które spotykają się z sytuacją, że kandydat który nie zaliczył u nich oceny, zalicza ją w innym kraju. Zazwyczaj jednak nie są one świadome o sytuacjach odwrotnych, tzn. że często osoby które nie zaliczyły oceny w innym kraju zaliczają je w urzędzie, który lansuje taki pogląd. W sytuacji kiedy oceny są nagrywane, profesjonalne LTB są prawidłowo nadzorowane, kto ma ochotę narażać w głupi sposób swój biznes?  Być może problem istniał w wypadku bezprawnej akceptacji oceny biegłości z krajów trzecich o czy pisałem wyżej.
  10. Q: Czy lecąc na lotnisko za granicą, w którym prowadzona jest korespondencja w języku lokalnym muszę mieć wpisaną biegłość językową w tym języku?
    A: To zależy niestety od kraju. Może być tak np., że we Francji narażasz się w wypadku braku  stosownego wpisu na sporą karę finansową, a w Niemczech wystarczy wpis „frazeologii” niemieckiej.
  11. Q: A czy kontrolerzy muszą zdawać angielski w ULC?
    A: Od wejścia w życie rozporządzenia (UE) 2015/340 zgodnie z ATCO.B.040 to nie właściwy organ (Prezes ULC w Polsce), ale „podmioty dokonujące oceny językowej” (ang. Language Assessment Body – w skrócie LAB, czyli taki odpowiednik LTB) uprawnione są do przeprowadzenia ocen. Zgodnie z ATCO.AR.A.010 (9) organ powinien zatwierdzić metodę (a nie jako taki LAB) według której LAB dokonuje ocen (utrzymanie jednego standardu w kraju) na którą składa się: opis procesu przeprowadzania ocen, kwalifikacje osób oceniających i procedurę odwoławczą.  Dodatkowo organ zobowiązany jest do określenia wymagań dla LAB. W praktyce kontrolerzy zdają angielski w ramach KSEJ w ULC, bo….
  12. Q: Przepisy przepisami, a władza lotnicza może robić co chce.
    A: Temat na oddzielny artykuł „Co to jest władza lotnicza”. W USA nie władzy lotniczej, a tylko administracja lotnicza i świat się nie wali. W całym szeregu umów dotyczących komunikacji lotniczej władzą lotniczą tytułuje się Minister właściwy do spraw transportu. Odwoływanie się na podstawie ustawy do pojęć niedookreślonych np. kompetentny organ  który nie istnieje w prawie UE, czy abstrakcyjnej władzy lotniczej w sensie międzynarodowym to tylko stroszenie piór. Istnieje wiele metod na dyscyplinowanie urzędników, którzy jak tylko dostaną pełnomocnictwo organu od razu tak się tytułują, skutki tego mogą być jak na kilkunastosekundowym filmiku (LINK)

Janusz Boczoń


Artykuł jest prywatną opinią autora i za każdym razem proszę o prześledzenie aktualnej wersji stosownych przepisów.


Przypisy:

1) Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1139
2) LINK
3) Być może „listening” rozumiany został jako słuch
4) LINK
5) LINK
6) Dla niektórych powielenie trzech głupot gwarantuje daje gwarancją mądrości (LINK)
7) LINK
8) Dlaczego nie?  European Super System of Assesments – zamiast krajowy będzie europejski – z pozdrowieniami dla tiktokowców i  Winiego 😊


Czytaj również:
Biegłość językowa w licencjach EASA – w przepisach i praktyce – część 1

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony