Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Utrwalanie pamięci o polskim agrolotnictwie..."

Ekspozycja konstrukcji agrolotniczych, fot. źródło: Lesław Karst

Zapraszamy do lektury ostatniego odcinka cyklu portalu dlapilota: "Polskie agrolotnictwo w Sudanie", przybliżającego wyzwania codzienności setek pilotów wykonujących na przestrzeni prawie 42 lat prace agrolotnicze w tym afrykańskim kraju. Temat opracował na podstawie m.in. własnych doświadczeń Lesław Karst, Prezes Warszawskiego Klubu Seniorów Lotnictwa.

Agrolotnictwo to dziedzina polskiego lotnictwa, w której odnosiliśmy znaczne sukcesy, a o której obecnie mało się mówi i pisze. Można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że model organizacyjny naszego agrolotnictwa nie miał odpowiedników w świecie i był wzorcowy. Polska była liderem światowym zarówno w produkcji samolotów i śmigłowców dla rolnictwa (ponad 12 tys. szt.), ich eksporcie (do ponad 40 krajów) oraz oferowaniu usług Co istotne i warte podkreślenia, wszystkie kontrakty (w ponad 20 krajach), realizowane były przy wykorzystaniu produkowanych w Polsce samolotów i śmigłowców.
 
Na tle prac w Sudanie rozgrywała się historia rozwoju samolotu PZL106 Kruk. Powstał on i wszedł do eksploatacji w okresie największego rozkwitu usług w Egipcie i Sudanie i przez wiele sezonów był obok An-2  podstawowym typem przy realizacji oprysków. Niniejszy cykl  publikacji został przygotowany z myślą o upamiętnieniu tej bogatej i ciekawej historii polskiego lotnictwa. Najdłużej, bo przez 42 lata usługi agrolotnicze prowadzono w Sudanie, gdzie angażowały największą ilość sprzętu latającego, transportowego oraz personelu i obejmowały różnorodne zakresy prac, często w ekstremalnych warunkach

Pomimo trudnych warunków pobytu i pracy czy zdarzających się wypadków, nigdy nie brakowało chętnych do wyjazdu do Afryki. Pilotów zachęcała do tego możliwość poznania egzotycznych miejsc, sprawdzenia się w trudnych warunkach i oczywiście kwestie finansowe. Realizowanie kontraktów wymagało często improwizacji i pokonywania nieprzewidzianych trudności, ale dawało dużą satysfakcje i było szkołą w kierowaniu operacjami lotniczymi i zasobami ludzkimi.


Utrwalanie pamięci o polskim agrolotnictwie

Złoty okres rozwoju polskiego agrolotnictwa niestety trwał tylko ok 30 lat. Od rozpoczęcia w 1960 r.  produkcji  samolotów PZL-101 Gawron i An-2, które umożliwiły prowadzenie profesjonalnych usług agrolotniczych w Polsce i ich eksportu, do 1990 r., kiedy zostały zlikwidowane usługi dla polskiego rolnictwa, następowały kolejne redukcje usług zagranicznych i wreszcie zakończyła się  produkcja samolotów rolniczych. Praktycznie osiągnięcia polskiego przemysłu lotniczego w produkcji samolotów rolniczych i sukcesy w usługach przeszły do historii.

Po redukcji zakresu prac w usługach w kraju  i dokonanej 1994 r restrukturyzacji ZUA, znakomita większość pracowników odeszła z pracy w agrolotnictwie. Starsi na emeryturę, młodsi zatrudniali się w różnych urzędach i przedsiębiorstwach lotniczych, a wobec dużego doświadczenia lotniczego i organizacyjnego byli poszukiwanymi pracownikami. Ale konieczność utrwalenia tych osiągnięć i wspomnień z ciężkiej i niebezpiecznej pracy dawały impuls do organizowania koleżeńskich spotkań. W 2005 r. z inicjatywy byłych pracowników ZUA zatrudnionych w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego Zygmunta Mazana i Stefana Wekera postanowiono zorganizować spotkanie ludzi związanych z agrolotnictwem: konstruktorów, producentów, obsługą handlowo finansową, lekarzy, inspektorów nadzoru a  przede wszystkim załóg latających i obsługi technicznej. Na miejsce I zjazdu wybrano hotel „Albert” w  Starych Jabłonkach na Mazurach. W dniach 22–23 października 2005 r. spotkało się tam 178 osób z rożnych firm dotychczas konkurujących ze sobą, ale poszło to w niepamięć, i tu zrodziła się integracja środowiskowa.


                                             I zjazd agrolotnikow w Jabłonkach w 2005 r.

Powstał też pewien schemat organizacyjny spotkań, który był stosowany przy następnych zjazdach. Po dojeździe uczestników odbywało się ogólne spotkanie z wystąpieniami przedstawicieli działających jeszcze firm i  zaproszonych gości. Wieczorem spotykano się na uroczystej kolacji integracyjnej a następnego rana po śniadaniu trwała kontynuacja bezpośrednich kontaktów uczestników. Wykorzystując doświadczenia z pierwszego zjazdu, organizacją kolejnych zajmował się komitet złożony z trzech osób przy pomocy administracyjnej ze strony ZUA. Najważniejszym problemem było znalezienie sponsorów i uzyskanie niezbędnych funduszy. Ale jak dotychczas zawsze można było liczyć na wsparcie istniejących przedsiębiorstw agrolotniczych, instytucji lotniczych, jak też od różnych miłośników lotnictwa. Na każdym ze zjazdów uczestnicy i goście otrzymywali pamiątkowe znaczki oraz wydawnictwa wspomnieniowe. Ponadto na każdym ze zjazdów przygotowywano temat specjalny. I tak na II zjeździe w Waplewie, w  2008 r na  którym uczestniczyło ok 300 osób, motywem przewodnim było 40-lecie pracy w Sudanie. Przygotowana została książka poświęcona specyfice i historii pracy w tym kraju „Polskie skrzydła nad Sudanem” przygotowana przez Lesława Karsta oraz wystawa kilkuset zdjęć z pracy w Sudanie, jak też w innych krajach.

                                             Uczestnicy II zjazdu w Waplewie w 2008 r.                                                 

Kolejny III zjazd odbył się 17–18 września 2011 r. w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. W porozumieniu z Dyrekcją Muzeum utworzona została tu oddzielna wydzielona ekspozycja agrolotnicza, w której skład weszły znajdujące się już w Muzeum samoloty PZL-106 Kruk AR i M-15. Natomiast staraniem organizatorów bezpłatnie przekazane zostały dla tej kolekcji: samolot PZL-101 Garwon, samolot PZL-106 z serii prototypowej i An-2R (przez PZL Okęcie i ZUA),śmigłowiec Mi-2R (przez Heliseco), jak też pierwszy seryjny egzemplarz budowanego w Mielcu samolotu M-20 Mewa (przez Aerogryf). który wykonał ostatni swój lot do Krakowa po zakończeniu resursu. Po dostarczaniu do Krakowa samoloty były zmontowane i wyposażone w urządzenia agrolotnicze przez wolontariuszy byłych pracowników ZUA.


                                          Uczestnicy III Zjazdu  w Krakowie w 2011 r.                                
                  
Ważnym elementem zjazdu w Krakowie było odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej 68 agrolotnikom – ofiarom wypadków lotniczych do 2011 r. ze wszystkich firm agrolotniczych, które wydarzyły się podczas lotów operacyjnych i przebazowań w Polsce i zagranicą. Tablica za zgodą dyrekcji Muzeum została umieszczona na „ścianie pamięci” i  poświęcona w  asyście pocztów sztandarowych Klubów Seniorów Lotnictwa. 


                                                 Fragment ekspozycji agrolotniczej   

Z okazji zjazdu wydano książkę „Wspomnienia agrolotników”.  Dla Muzeum została tez przekazana bogata kolekcja modeli wszystkich polskich samolotów rolniczych. Następny IV zjazd odbył się 8–9 listopada 2014 r. w  Muzeum Narodowym Rolnictwa i  Przemysłu Spożywczego w Szreniawie k. Poznania. Na spotkanie w Szreniawie zaprosił dyrektor Muzeum dr Jan Maćkowiak, który był gościem III Zjazdu w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Jest to wiodące w  Polsce Muzeum rolnicze posiadające ponad 2000 muzealiów z  zakresu przetwórstwa i  przemysłu rolniczego, unikalne kolekcje maszyn żniwnych, ciągników w tym czynne lokomobile parowe. Zbiory przedstawiają też tradycyjne i  nowoczesne techniki rolnicze. Traktując samoloty jako specjalistyczne maszyny rolnicze powstała tu największa w  Polsce ekspozycja agrolotnicza, która została otwarta w  czasie zjazdu.


                                      Tablica pamięci agrolotników ofiar wypadków lotniczych 

W 2014 r. przypadała 50. rocznica powstania Muzeum i otwarcie ekspozycji i zjazd były częścią obchodów jubileuszu Muzeum. W Muzeum znajdował się już samolot CSS-13 oraz PZL-101 Gawron, jak też powypadkowy samolot M-15 Belphegor. Dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Urzędu Marszałkowskiego zostały też zakupione od Zakładu Usług Agrolotniczych w Mielcu wycofane z eksploatacji samoloty An-2, M-18 Dromader i PZL-106BR Kruk, od Heliseco śmigłowiec Mi-2R, a z Aeroklubu Krakowskiego samolot PZL-104 Wilga po resursie, który wyposażono w urządzenia rolnicze.


                      Plenerowa ekspozycja samolotów i śmigłowców agrolotniczych w Szreniawie

Samoloty, poza zespołami An-2 odremontowanymi przez ZUA były w złym stanie technicznym. Wymagały napraw, usunięcia korozji, przepłótnień i malowania oraz uzupełnienia brakujących zespołów i urządzeń agrolotniczych. Największym wyzwaniem okazała się odbudowa zniszczonego M-15. Do prac przy naprawach i montażu samolotów, wyposażaniu w urządzenia rolnicze i uzupełnień w kabinach zaangażowani byli wolontariusze, byli pracownicy ZUA. Jest to ekspozycja kompleksowa, prezentuje praktycznie wszystkie typy samolotów i śmigłowców produkowanych w Polsce i użytkowanych przez polskie przedsiębiorstwa agrolotnicze. W  sąsiadującym z ekspozycją plenerową pomieszczeniu są prezentowane zespoły urządzeń rolniczych, plansze z podstawowymi  informacjami o historii, technologii  ich stosowania i  sukcesach w  eksporcie usług i  sprzętu. Umieszczona jest również kopia tablicy pamiątkowej, poświęconej 68 ofiarom wypadków lotniczych, odsłoniętej w Krakowie w 2011 r. Umieszczono też wiele zdjęć i filmów z pracy samolotów i śmigłowców w Polsce i na całym świecie.   

                                Pomieszczenie z urządzeniami agro i planszami informacyjnymi                

Trwające 2 lata prace zakończyły się w przeddzień zjazdu. Ekspozycja jest trwałym upamiętnieniem dla potomnych tego złotego okresu w polskim agrolotnictwie. W zjeździe, uczestniczyło ok 340 osób. Osiągnięcia agrolotnictwa zostały docenione wręczeniem mu w dniu 2 maja 2014 r. flagi narodowej przez Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego podczas Dnia Flagi. Flagę tę wraz otrzymanym listem przekazano Muzeum w Szreniawie.


                                             Uczestnicy Zjazdu w Szreniawie w 2014 r.

Wzorem poprzednich zjazdów jego uczestnicy otrzymali znaczek pamiątkowy, okazały medal okolicznościowy, książkę wspomnieniową „Polscy agrolotnicy na świecie” i bogaty ilustrowany katalog ekspozycji z podstawowymi informacjami o agrolotnictwie rozszerzający informacje podane na planszach oraz informator o zbiorach Muzeum. Podczas zjazdu zaprezentowany został wiatrakowiec Zen -1, a jego załoga wyjaśniała specyfikę konstrukcji i technikę latania. Na jego wersji rolniczej z podwieszanym zbiornikiem i atomizerami prowadzone są aktualnie próby zwalczania szkodników metodą biologiczną Gośćmi zjazdu była też delegacja przedsiębiorstwa agrolotniczego ENSA z Kuby, Jej szef Enrike Vijas podkreślił, że ich działalność opiera się na polskich samolotach An-2 i M-18 i liczy na dostawy nowych egzemplarzy przez polski przemysł lotniczy.

Można więc z czystym sumieniem powiedzieć, że nasze marzenia o upamiętnieniu naszej pracy, zachowanie egzemplarzy samolotów i śmigłowców, na których pracowaliśmy a były wyprodukowane w Polsce, zostały spełnione i znalazły się pod opieką najważniejszych muzeów technicznych kraju. Podobnie sprawa upamiętnienia kolegów-ofiar wypadków lotniczych na odpowiedniej tablicy została zrealizowana i będzie przypominać o niebezpiecznej pracy agrolotników. Muszę tu wyrazić podziękowanie Dyrektorowi Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie Panu Krzysztofowi Radwanowi oraz Dyrektorowi Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie Panu dr. Janowi Maćkowiakowi, za zrozumienie rangi tych ekspozycji, okazaną pomoc i zaangażowanie przy ich powstaniu. Jest mi szczególnie miło pisać te słowa, gdyż miałem osobisty udział w powstawaniu tych ekspozycji i ciągły kontakt z Panami Dyrektorami. 

W dniach 21/22 października 2017 r odbył się kolejny V Zjazd agrolotników.  tym  razem w Mielcu mieście wyjątkowo zasłużonym dla lotnictwa a szczególnie agrolotnictwa. Uczestniczyło w  nim ponad 400 osób .  Rok 2017 był bogaty w  rocznice związane z lotniczym Mielcem i motywem Zjazdu było ich uczczenie. A najważniejsze z nich to: -50 lecie pierwszego kontraktu agrolotniczego w Afryce realizowanego  w 1967 r przez samoloty i załogi z WSK Mielec. A 6 jego  uczestników brało udział w Zjeździe. Te kontrakty rozpoczęły wieloletnią działalność zagraniczną polskich agrolotnikow  szczególnie w Afryce. Tylko w Sudanie pracowaliśmy później nieprzerwanie przez 42 lata.   


                        6 żyjących uczestników pierwszego kontraktu w Sudanie po 50 latach w Mielcu 

-45 lecie powstania Zakładu Usług Agrolotniczych, będącego częścią PZL-Okęcie, największego polskiego  przedsiębiorstwa agrolotniczego, realizującego usługi w kraju i zagranicą a od 26 lat jego dyrekcja i siedziba znajduje się  w Mielcu, Stąd w dalszym ciągu prowadzone są usługi dla leśnictwa głównie przy zwalczaniu pożarów leśnych.

-80 rocznica rozpoczęcia budowy Wytwórni Płatowców, a potem PZL–2 w Mielcu w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego. Dzięki temu Mielec mógł się dynamicznie rozwinąć. Po wojnie WSK Mielec stała się największym zakładem lotniczym w Polsce. Tu produkowano seryjnie samoloty dla wojsk lotniczych  jak Migi (Limy), Biesy i Iskry jak tez wielozadaniowy An-2. Po utworzeniu w Mielcu w 1969 r. Ośrodka Badawczo Rozwojowego Sprzętu Komunikacyjnego przygotowywano i następnie produkowano seryjnie kolejne typy samolotów rolniczych jak  M-15. czy M-18 Dromader.

-70 lecie  oblotu prototypu samolotu An-2, wprawdzie w ZSRR, ale z tym samolotem Mielec i agrolotnictwo jest związane szczególnie. W 1960 r. rozpoczęto jego produkcję seryjną we różnych wersjach a najwięcej w rolniczej, An-2 pozwolił na zdobycie rynków pracy w wielu krajach i dał pracę agrolotnikom i tysiącom mieszkańców Mielca. Do chwili obecnej jest w eksploatacji  a w wielu rodzajach prac nie ma konkurencji. An-2 stał się już samolotem kultowym wśród miłośników lotnictwa  na całym świecie.  I właśnie w Mielcu w 1997 r zapoczątkowano  światowe  zloty tego typu samolotów. Spotkanie plenarne zjazdu odbyło się w udostępnionej sali w Samorządowym Centrum Kultury. W kuluarach czynna była wystawa zdjęć z pracy agrolotników w różnych krajach świata. Spotkanie prowadzili pani Maria Orłowska i Lesław Karst.                                              

Na zjazd przybyli przedstawiciele środowiska agrolotniczego, ale również goście reprezentujący władze województwa Podkarpackiego, Mielca i powiatu mieleckiego jak też kierownictwa największych zakładów lotniczych kraju  w tym PZL Mielec,  Pratt Whitney Rzeszów, EADS PZL Warszawa Okęcie, PZL Kalisz, WZL-2 Bydgoszcz czy Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Był tez przedstawiciel producenta wiatrakowców i oczywiście  szefowie zarządu i firm Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Mielcu.

Istniejące przedsiębiorstwa agrolotnicze- Wydział Usług Lotniczych  z siedzibą w Mielcu  i Aerogryf ze Szczecina jako podstawową działalność wykonują usługi ochrony przeciw- pożarowej w lasach. W czasie sezonu trwającego 6 miesięcy ok. 40 samolotów M-18 Dromader stacjonuje w kilkunastu Lotniczych Bazach Leśnych i wykonuje loty patrolowe i gaśnicze. Poza tymi pracami wykorzystując infrastrukturę przedsiębiorstw prowadzą usługi szkolenia pilotów i mechaników oraz  obsługi technicznej obcych samolotów. Dyrektorzy tych przedsiębiorstw informowali o narastającym problemie braku personelu latającego. Dotychczasowi piloci dawno osiągnęli wiek emerytalny, a młodych  nie widać.

Natomiast aktualnie nie istnieje już praktycznie przedsiębiorstwo Heliseco pracujące przy użyciu śmigłowców. Byli piloci i mechanicy od wielu lat latają w Hiszpanii  na polskich Sokołach ale na rejestracji hiszpańskiej przy zwalczaniu pożarów leśnych czy w lotach ratowniczych medycznych oraz SARP.

Podczas zjazdu wręczane były liczne odznaczenia państwowe, resortowe i wyróżnienia. Gościem specjalnym Zjazdu była Iranka Setareh Samavi obecnie reżyser filmowy. Jako 9 letnia dziewczynka zapamiętała pobyt załogi polskiego samolotu w jej miejscowości Minab nad zatoką Perską w 1992r, gdy realizował tam opryski palm. Jej rodzice odwiedzali lądowisko i zaprzyjaźnili się z załogą i  zapraszali do swojego domu. Pilot opowiadał o Polsce i swojej pracy. Odbył tez lot z całą rodzina po okolicach miasta. Po 25  latach będąc w Europie przypomniała sobie te momenty i postanowiła go odszukać. Ale wiedziała tylko ,że miał na imię Wojtek. Po poszukiwaniach na listach uczestników kontraktu udało się wytypować Wojciecha Sputo jako tego potencjalnego pilota. Ale on już zmarł przed kilkoma laty, podobnie jak jego mechanik.  Znając jednak nazwisko udało się zlokalizować jego rodzinę i syna Marka i pani Setareh ze swoją ekipą pojechała do niego. Tam na zdjęciach Wojciecha z pobytu w Iranie odnalazła się. A pan Marek jest też pilotem  i zorganizował jej lot nad okolicą. Setareh nagrała film z tych poszukiwań, spotkania z rodziną Wojciecha i zaprezentowała go na zjeździe. Był to bardzo wzruszający obraz jak drugie już pokolenie kontynuuje przyjazne kontakty zawiązane kiedyś na irańskiej prowincji. Oczywiście została nagrodzona specjalnym dyplomem i polskimi pamiątkami. W Iranie polscy agrolotniczy pracowali 20 lat a Irańczycy kupili też polskie Dromadery, przeszkoliliśmy ich pilotów oraz  pomagaliśmy je obsługiwać.

Tak się składało, że większość naszych usług zagranicznych była prowadzona w krajach muzułmańskich, zarówno w Afryce jak też Azji. Niektóre z nich jak Iran, Arabia Saudyjska, Sudan, Libia są uważane za bardzo ortodoksyjne w przestrzeganiu zasad Koranu. Pracowaliśmy i mieszkaliśmy przeważnie w małych miejscowościach. Przebywaliśmy w ciągłym kontakcie z ludnością tubylczą, zarówno podczas pracy na polach, robiąc zakupy na bazarach (sukach) czy w sklepikach jak też w lokalnych restauracyjkach. Mieszkańcy tych krajów pracowali przy obsłudze naszych samolotów i baz. Również mieliśmy kontakty służbowe z administracją rolną i szefami kontrahentów, policją, urzędnikami różnych służb. Praktycznie nigdzie przez te kilkadziesiąt lat nie spotykaliśmy się z wrogością czy niechęcią. Zawsze byliśmy przyjmowani serdecznie i przyjaźnie. Zapraszano nas często do domów prywatnych, czy na rodzinne uroczystości. Tak więc, to nie religia i islam jest synonimem terroryzmu ale ekstremalne grupy – zresztą podobnie jak i w innych religiach, co widać w historii wielu krajów nawet chrześcijańskich.

Na zakończenie plenarnego spotkania odbył się koncert Zespołu Pieśni i Tańca „Rzeszowiacy”, obchodzący niedawno jubileuszu 65 lecia, który zaprezentował tańce i piosenki ludowe Rzeszowszczyzny.

W niedzielę 22.10 uczestnicy goszczeni byli w siedzibie Wydziału Usług Lotniczych na lotnisku w Mielcu. Po drodze na lotnisko dzięki uprzejmości dyrekcji PZL Mielec udostępnione było zwiedzenie wiernej makiety 1:1 samolotu PZL-37 Łoś znajdującej się na terenie zakładu.

                                                            Replika samolotu PZL-37 Łoś

W siedzibie WUL w hangarze goście zostali powitani przez Dyrektora Grzegorza Walczaka , który poinformował o zakresie realizowanych prac i przestawił siedzibę Wydziału. Następnie wystąpił inż. Józef Roguz, poprzedni dyrektor ZUA,  który opowiedział jak udało mu się zakupić teren zajmowany obecnie przez WUL i zbudować wszystkie główne obiekty z nowym hangarem i zapleczem techniczno- socjalnym.


                            Uczestnicy zjazdu na tle samolotów Dromader w siedzibie WUL

Na lotnisku  przed terenem WUL ustawiono samolot LIM 5 , który został przekazany przez Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie dla Mielca. Samolot ten dzięki zaangażowaniu organizatorów 5 Zjazdu, został odnowiony i po montażu pomalowany przez wolontariuszy mieleckich i uroczyście przekazany miastu Mielec i będzie ustawiony na jednym z eksponowanych placów.


                 Samolot LIM 5 zbudowany w Mielcu odnowiony staraniem organizatorów Zjazdu        

Uczestnicy Zjazdu jak poprzednio otrzymali pamiątkowe znaczki i medal oraz książkę „Afrykańskie podboje agrolotników”, zawierającą m innymi rozdziały o pierwszym i ostatnim kontrakcie w Sudanie , rozwoju lotniczego Mielca i jego obecnym stanie.

                                                        Pamiątkowy medal 5 zjazdu

Zjazdy agrolotników  oprócz podtrzymywania kontaktów koleżeńskich, służą też  utrwalaniu pamięci o agrolotnictwie i polskim przemyśle lotniczym, i chociaż jest to już historia to staramy się przypominać najważniejsze wydarzenia z tej dziedziny.

Niezależnie od opracowań wydawanych z okazji zjazdów również niektórzy uczestnicy kontraktów agrolotniczych wydawali własne książki wspomnieniowe jak np. Kazimierz Domrazek „Impresje spod cumulusa”, Stefan Weker „Podniebna ruletka”, Jerzy Bukowski „Łut Szczęścia”, Remi Kaleta „Latający włóczęga”, Wacław Kozielski „Wspomnienia agrolotnika”(wierszem) itp. Ważną pozycją jest „Polskie agrolotnictwo” prof Roberta Rowińskiego przedstawiającą zagadnienia historyczne, techniczne i organizacyjne. Książki te były rozpowszechniane podczas zjazdów i wzbogacały pamięć o niezapomnianych przygodach i trudnej pracy agrolotników.


Czytaj również:
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Historia i lata świetności...
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: " Zakres wykonywanych usług agrolotniczych, część 1...
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: " Zakres wykonywanych usług agrolotniczych, część 2...
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Zasady otrzymywania kontraktów...
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Wyzwania organizacyjne Bazy Agrolotniczej..."
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Sprzęt lotniczy użytkowany na kontraktach..."
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Przygotowanie ekipy i przebazowania samolotów..."
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Zagrożenia zdrowotne i klimatyczne..."
Polskie agrolotnictwo w Sudanie: "Życie agrolotników w bazach i kontakty polsko sudańskie..."

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus