Korea Płn.: Kim Dzong Un nadzorował próbę rakietową, zapowiada rozwój potencjału jądrowego
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un nadzorował test zmodernizowanego systemu wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych dużego kalibru – poinformowały w środę reżimowe media. Kim zapowiedział jednocześnie wzmacnianie potencjału nuklearnego kraju.
Wtorkowy test, który Kim obserwował w towarzystwie córki Dzu Ae, obejmował wystrzelenie czterech pocisków nowego typu. Trafiły one w cel na morzu, oddalony o 358,5 km od miejsca startu – podała oficjalna agencja KCNA.
Armia Korei Południowej i ministerstwo obrony Japonii poinformowały we wtorek o wykryciu salwy pocisków wystrzelonych w kierunku Morza Japońskiego.
Według północnokoreańskich mediów zmodernizowany system rakietowy wyróżnia się „samosterującym systemem precyzyjnego naprowadzania”. Kim ocenił próbę jako istotną dla poprawy skuteczności ataku, stwierdzając, że wynik testu będzie „źródłem głębokiej udręki psychicznej i poważnym zagrożeniem” dla sił próbujących konfrontacji z Koreą Północną.
Reżim Kima intensyfikuje działania przed pierwszym od pięciu lat kongresem partii, na którym spodziewane jest ogłoszenie nowych planów rozwoju obronności.
Kim oświadczył, że zaplanowany na początek lutego IX zjazd partii rządzącej „wyjaśni plany kolejnego etapu dalszego wzmacniania odstraszania nuklearnego kraju”. Podkreślił, że test miał „ogromne znaczenie dla poprawy skuteczności strategicznego odstraszania”, a „budowanie najbardziej niezawodnych zdolności ofensywnych jest niezmienną linią polityki obrony narodowej”.
Jak zwraca uwagę południowokoreańska agencja Yonhap, ta demonstracja siły zbiegła się z wizytą w Seulu amerykańskiego wiceministra obrony ds. politycznych Elbridge'a Colby'ego, który omawiał z sojusznikami kwestie bezpieczeństwa.
Wtorkowa próba była drugą w tym roku przeprowadzoną przez siły zbrojne Korei Płn. Poprzedni test, zidentyfikowany jako wystrzelenie pocisku balistycznego krótkiego zasięgu, przeprowadzono 4 stycznia. Doszło do tego w czasie, gdy prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung szykował się do wylotu do Pekinu na rozmowy z przywódcą Chin Xi Jinpingiem.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ ap/