Władze ZEA: celem nalotów w Jemenie były "formacje terrorystyczne"
Uznawany przez społeczność międzynarodową rząd Jemenu oskarżył ZEA o przeprowadzenie w czwartek ataku z powietrza na jemeńskie siły rządowe. Zdaniem ministerstwa obrony w atakach ZEA w Adenie i sąsiedniej prowincji Abjan było w sumie 300 zabitych i rannych.
Władze ZEA potwierdziły ataki, jednak zastrzegły, że ich celem były "formacje terrorystyczne", które atakowały koalicję. "Formacje terrorystyczne zintensyfikowały ataki na siły koalicji i cywilów, co stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla wojsk tej koalicji i spowodowało naloty wymierzone w te formacje" - poinformowało MSZ Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Aden stał się tymczasową siedzibą władz Jemenu po zdobyciu stolicy kraju, Sany, przez rebeliantów z ruchu Huti.
W jemeńskiej wojnie domowej siły rządowe wspiera przeciwko rebeliantom Huti arabska koalicja dowodzona przez Arabię Saudyjską; w skład koalicji wchodzą ZEA. Agencja AP zaznacza jednak, że kraj ten nigdy w pełni nie poparł uznawanego przez społeczność międzynarodową prezydenta Abd ar-Rabu Mansura al-Hadiego w związku ze stawianymi mu zarzutami o powiązania z jemeńskim odłamem Bractwa Muzułmańskiego, uznawanego w ZEA za organizację terrorystyczną. Zjednoczone Emiraty Arabskie wspierają więc w Jemenie głównie milicje separatystów z południa, którzy także walczą z Huti.
W Adenie od początku sierpnia trwają też walki na nowym froncie - między siłami rządowymi a separatystami; jednocześnie obie te strony zwalczają rebeliantów Huti. Jemeński rząd w środę poinformował, że armia i siły bezpieczeństwa wierne Hadiemu w pełni przejęły kontrolę nad leżącym na południowym zachodzie kraju Adenem, jednak w czwartek separatyści podali, że już udało im się odbić z rąk sił rządowych Aden. Poprzedni raz po krwawych walkach zdobyli Aden zaledwie 10 sierpnia.
Jemen Południowy przestał istnieć jako niepodległe państwo w 1990 roku, co wśród jego mieszkańców pozostawiło silną niechęć do mieszkańców północy. Separatyści z południa uważają, że zjednoczenie Jemenu zostało im narzucone siłą.
Prezydent al-Hadi poprosił w czwartek Arabię Saudyjską o interwencję w celu powstrzymania ingerencji ZEA i ich wsparcia dla separatystów w walkach w Adenie. Potwierdził, że siły rządowe wycofały się już z Adenu, by uniknąć zniszczenia miasta.
W wyniku wojny w Jemenie śmierć poniosły dziesiątki tysięcy ludzi, a 3,3 mln musiało opuścić swoje domy. Wojna domowa, która przerodziła się w konflikt regionalny, zepchnęła ten najbiedniejszy kraj Półwyspu Arabskiego na skraj głodu; 24 mln Jemeńczyków potrzebuje pomocy humanitarnej. (PAP)
ulb/ap/
Komentarze