Przejdź do treści
Źródło artykułu

Ekspert: piloci i stewardesy są szkoleni w wielu dziedzinach

Załogi samolotów są szkolone w wielu dziedzinach. W sytuacji kryzysowej stewardesa staje się pielęgniarką, strażakiem, psychologiem - powiedział PAP Dariusz Sarnociński, ekspert ds. awarii, ewakuacji i ratownictwa morskiego.

Jak powiedział Sarnociński, wytyczne dotyczące szkoleń załóg samolotów są określone w europejskim rozporządzeniu EU-OPS. Na ich podstawie operator tworzy szczegółowe programy szkoleń, które załoga przechodzi co 12 miesięcy.

Najpierw piloci i stewardesy przechodzą kurs podstawowy; kolejne szkolenia dotyczą typu samolotu, którym będą latać. Ćwiczona jest m.in. obsługa wyjść w samolocie, posługiwanie się sprzętem awaryjnym, obsługa trapów, gaszenie ognia na pokładzie, używanie kapturów przeciwdymnych, zachowanie podczas dekompresji, wodowania, wydawanie komend i procedur awaryjnych. Są to ćwiczenia połączone z zajęciami na basenie oraz na symulatorze pożarowym i ewakuacyjnym, gdzie ćwiczone są różne scenariusze związane z ewakuacją z samolotu - powiedział Sarnociński.

Podczas szkoleń omawiane są także nietypowe sytuacje, które wydarzyły się w samolotach. "Załoga w sytuacji kryzysowej nie ma prawa zastanawiać się, co i jak robić; w niektórych sytuacjach musi działać jak automat" - zauważył.

Członkowie załóg uczą się także, jak udzielać pasażerom pierwszej pomocy i wsparcia psychologicznego.

Podkreślił, że uczestnikom szkoleń nieustannie powtarza się: z każdej sytuacji jest wyjście; masz wpływ na to, co się dzieje wokół ciebie; masz wiedzę i wystarczające umiejętności do działania w sytuacjach ekstremalnych.

Kandydaci na stewardesy i stewardów przechodzą wstępne kwalifikacje psychologiczne. "Oprócz prezencji, taka osoba musi się wykazać hartem ducha - na kursach jest to sprawdzane" - podkreślił.

"Jeśli ktoś przez całe życie myślał, że praca stewardesy to kawa, herbata i uśmiech numer 5, to spotyka go rozczarowanie. Na szkoleniach ćwiczone są sytuacje ekstremalne, w których trzeba wypełniać zadania m.in. strażaka, pielęgniarki, psychologa. Niektórzy rezygnują, inni stwierdzają: tak, tego chciałam, to jest moje powołanie" - powiedział.

Zaznaczył, że załoga jest szkolona, by w sytuacjach kryzysowych informowała pasażerów, co dzieje się z samolotem. "Jest to uzasadnione psychologicznie. Człowiek, który zauważa, że coś się dzieje, jest podenerwowany. Jeśli nie dostaje dalszych informacji, stan niepewności przechodzi w agresję, a dalej to już krok do kompletnej paniki".

"Informacja powinna być podawana spokojnym, opanowanym głosem, by nie wywołać paniki. W takich sytuacjach zbawienny jest głos kapitana - bardzo dobrze działa na psychikę pasażerów" - powiedział.

Dodał, że jeśli dochodzi do problemów związanych z pracą, linie lotnicze zapewniają każdemu członkowi załogi możliwość rozmowy z psychologiem.

Szkolenie dotyczące sytuacji awaryjnych, przechodzą także osoby z wyspecjalizowanej grupy Straży Granicznej - tzw. sky marshals - którzy podróżują incognito rejsami uznanymi za zagrożone, m.in. atakami terrorystycznymi. Jak powiedział Sarnociński, są oni przeszkoleni, by pomóc załodze i pasażerom w sytuacji awaryjnej, niekoniecznie ujawniając się.

Podkreślił, że za wszystko co dzieje się z samolotem odpowiada kapitan, który musi wiedzieć także o działaniach sky marshals. "To także kapitan podejmuje decyzję dotyczącą awaryjnego lądowania" - podkreślił.

Jak dodał, w sytuacji awaryjnej linie lotnicze organizują sztab kryzysowy; do działań włączani są wówczas pracownicy na różny sposób - np. udzielania wsparcia psychologicznego rodzinom. (PAP)

kno/ abr/ jra/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony