Testowanie ELT - uzupełnienie

ULC

Nawiązując do artykułów „Co musisz wiedzieć o ELT” i „ELT - uzupełnienie” opublikowanych w „Przeglądzie lotniczym” nr 11/09 oraz nr 1/10, Urząd Lotnictwa Cywilnego poinformował:

Sygnał niebezpieczeństwa wysyłany na częstotliwości 406MHz trwa 0.5s i wysyłany jest co każde 50s, co nie daje pewności, że „pierwszy ważny sygnał alarmowy na częstotliwości 406MHz zostaje wysłany po ok. 50s”. Niemniej jednak może tak być w przypadku opisanych w artykule nadajników ELT: Artex ME 406 i Kannad 406 AF Compact, zgodnie z przytoczonymi zapisami instrukcji użytkownika certyfikowanego nadajnika ELT.

Jednocześnie, Urząd Lotnictwa Cywilnego informuje, że instrukcje użytkownika nadajników ELT (nawet certyfikowanych) nie są dokumentami normatywnymi określającymi zasady prowadzenia testów nadajników ELT.

W Polsce dokumentem takim jest C/S G.007 „Handbook on distress alert messages for Rescue Coordination Centres (RCCs), Search and Rescue Points of Contact (SPOCs) and IMO Ship Security Competent Authorities” – zabraniający wykonywania testów nadajnika ELT w pozycji ON, może to spowodować nieuzasadnione uruchomienie akcji poszukiwawczo-ratowniczej, która spowoduje, że służba poszukiwania i ratownictwa lotniczego, zamiast udzielać pomocy osobom będącym w niebezpieczeństwie, będzie poszukiwała źródła fałszywego sygnału.

Dokument C/S G.007 dopuszcza testowanie nadajników ELT (przełączenie z pozycji ARM na ON), ale tylko po uzyskaniu zgody właściwego terytorialnie Centrum Kontroli Misji (MCC).

W Polsce wnioski o przeprowadzenie takich testów należy wysyłać do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Ograniczenia te nie dotyczą „starych-analogowych” nadajników ELT wysyłających sygnał niebezpieczeństwa na częstotliwości 121.5MHz.

Źródło: Urząd Lotnictwa Cywilnego
comments powered by Disqus

Komentarze

A czy C/S G.007 „Handbook on distress alert messages for Rescue Coordination Centres (RCCs), Search and Rescue Points of Contact (SPOCs) and IMO Ship Security Competent Authorities” można gdzieś pobrać z internetu, czy w odróżnieniu od instrukcji odbiorników ELT, jest to dokument tajny spoczywający w jednym egzemplarzu w bezpiecznym miejscu w ULC, a do jego przeczytania trzeba mieć certyfikat dopuszczenia do "tajemnicy niejawnej"?
A może ULC zechciałby dokonać tłumaczenia i gdzieś na stronie udostępnić je ku obopólnej korzyści?

Może ELT zostało zniszczone podczas niezwykle dynamicznego zderzenia się helkoptera z ziemią i dlatego nie wysłało/wysyłało sygnału. Mówiąc szczerze to nie widziałem dotąd tak mocno rozbitego helikoptera.

jak praktyka wykazuje dwa elt nie zadziałały w wypadku śmigłowca straży granicznej ...

Nawet jakby zadziałały, to niewiele by to w poszukiwaniu z powietrza dało.
To skandal, że SAR ciągle jeszcze lata wysłużonymi MI-2 (nie mylić z MI-2 PLUS LPR), które nawet nie mają odbiornika GPS, nie mówiąc już o możliwości zmiany kanału radiostacji na inny niż kilka zaprogramowanych.
Na tle tego jakoś nie wierze, że załoga ratowniczego śmigłowca mogłaby skutecznie namierzyć swoim wyposażeniem pokładowym sygnał z ELT.
Niestety, SAR śródlądowy (nie mylić z morskim) świetnie funkcjonuje tylko na papierze i na różnego rodzaju prelekcjach.
Jak bardzo by nie były zdeterminowane załogi ratownicze wsiadające do śmigłowców, to i tak nie wiele mogą one zdziałać sprzętem, który im dano do dyspozycji.
Kiedyś był dobry artykuł na ten temat w Skrzydlatej.
Super by było jakby do akcji SAR włączano LPR - nowoczesne śmigłowce, 3 minuty od wezwania do startu, pełne wyposażenie ratownicze, no i ciągły trening (lotniczy i ratowniczy), bo przypuszczam, że jednego dnia LPR ma tyle akcji, co SAR przez cały rok... Z drugiej strony w sumie uruchamianie SAR nie tylko do 5-10 w skali roku wypadków lotniczych, ale też do innych akcji ratowniczych dobrze by wpłynęło na tę służbę (więcej wylatanych godzin, większe doświadczenie w rzeczywistych akcjach).
Czy w dzisiejszych czasach utrzymywanie załóg SAR dedykowanych tylko wypadkom lotniczym to nie jest jakaś przesadna ekstrawagancja?

Istotą poszukiwania i ratownictwa lotniczego jest tak poprowadzić akcję ratowniczą, aby odszukać poszkodowaną załogę i pasażerów, a następnie przeprowadzić skuteczną akcję ratowniczą. Niestety śmigłowce ratownicze EC 135 Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, po pierwsze: nie posiadają na wyposażeniu dźwigu bocznego, po drugie w swoim zadaniu mają tylko ratowanie a nie poszukiwanie zaginionych statków powietrznych. Lecą do konkretnego wskazanego miejsca, gdzie mają przeprowadzić akcję ratowniczą. To w znacznym stopniu ogranicza je w akcjach SAR. Mogą natomiast służyć SAR-owi pomocą w akcjach ratowniczych. Z tego co wiem wszystkie Mi-2 są zastępowane śmigłowcami Sokół, a to znacznie zmienia sytuację. Jeżeli chodzi o wyposażenie na Sokołach jest na porównywalnym poziomie z LPR. Jest też problem, ponieważ wojsko zlikwidowało część jednostek SAR i chce się pozbyć z wojska całego SAR, wydaję się, że to błąd, ponieważ w przypadku konfliktu jednostki SAR można użyć jako Combat SAR. Prawie we wszystkich krajach zachodnich SAR jest w wojsku. Kwestionowanie w dniu dzisiejszym istnienia SAR jest nieporozumieniem. Zastanawiam się, czy nie zmieniłbyś zdania, gdyby Twój statek spadł w kompleksie leśnym i nikt nie udzieliłby Ci pomocy.

Bo baterie pewno byly stare! Jak narazie ULC jeszcze w powijakach w tym temacie. Daj troche czasu, a i bateryjki bedziesz zmienial co 2 latka w starych ELT. Jak to sie nie spodoba! te nowe samo aktywujace ELT 406 tylko $1000 zielonych + instalacja. Lotnictwo to Elyta ;-)
_l_
__(")__

Głupoty wypisujesz. ULC ma doskonałe rozeznanie co do ELT, PLB i EPIRB. Ten temat już jest dawno rozpracowany. Problem natomiast istnieje w umiejscowieniu SPOC Polska, który aktualnie znajduje się w ACC Warszawa a nie w RCC Warszawa. Przychodzące sygnały z MCC Starszy zmiany ACC Warszawa ma głęboko w d....i nie przekazuje ich do RCC Warszawa, które jest zobowiązane do rozpoczęcia i prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczej.

Miec rozeznanie to jeszcze malo. Wprowadzic to do swiadomosci zatwardzialej spolecznosci lotniczej (wlaczajac mechanikow) ktorzy lozyska z Poloneza do Cesi zakladaja - bo pasuje! Odpowiedzialosc i jeszcze raz odpowiedzialnosc! Z reszta sam dales przyklad - Starszego ze zmiany. A tak przy okazji -po co na stan obecny "satelitarne" ELT w Cessiach? Stac wszystkich na to? Czy Polska to Syberia, badz Afryka? Najwyrazniej za niedlugo z "chasiokiem" do zsypu bedziesz z GPS-m wychodzil aby sie nie zgubic. Moze by tak narazie te bateryjki wymieniac. Lotnicza "Elyte" stac na zaworki, ELT 406 itp. zabawki po 3 tys kazdy. Ja to bym tego starszego ze zmiany na ulice wystawil(nie mylic z osobami starszymi)

Kitujesz! Przecież to się w głowie nie mieści...