Pierwszy polski UL 600 z niemieckim certyfikatem. 30 lat pracy Ekolotu przynosi efekt
Przypis Redakcji: Chcielibyśmy, aby ten artykuł nie był odbierany, jako forma autopromocji czy chwalenia się, lecz raczej jako okazja do wyciągnięcia istotnego wniosku z całej sytuacji.
Najważniejszym z nich jest potrzeba opracowania jasnych, jednolitych procedur dotyczących wzajemnego uznawania certyfikatów pomiędzy Polską, Niemcami i Czechami. Obecnie w praktyce bywa tak, że w jednych krajach certyfikaty są uznawane niemal automatycznie, bez szczegółowej weryfikacji, w innych proces jest bardzo dogłębny i długotrwały, a jeszcze gdzie indziej podejście bywa powierzchowne.
Taka nierówność w traktowaniu producentów prowadzi do niepotrzebnych różnic i utrudnień. Każdy podmiot powinien mieć do przejścia tę samą, przejrzystą ścieżkę, opartą na jednakowych standardach.
Po wielu miesiącach procedur, analiz i wymiany dokumentów samolot KR-030-600 Topaz, produkowany przez firmę PPHU Ekolot, uzyskał niemiecki certyfikat wydany przez DULV (Deutscher Ultraleichtflugverband).
To wydarzenie ma wymiar historyczny – jest to pierwszy przypadek uznania polskiego certyfikatu typu dla samolotu UL 600 kg przez stronę niemiecką.
Dla Ekolotu to kolejny moment, w którym firma przeciera szlak, zamiast iść wydeptaną drogą.
Trzy dekady budowania w Polsce
Ekolot od blisko 30 lat buduje samoloty w Polsce. To dziś ewenement. Żadnemu innemu producentowi w kraju nie udało się przez tak długi czas utrzymać ciągłej produkcji, zbudować tylu egzemplarzy i funkcjonować stabilnie na rynku międzynarodowym.
Firma była już wcześniej pionierem – jako jedna z pierwszych przechodziła pełne procedury certyfikacyjne w Niemczech według wcześniejszych przepisów. Teraz historia zatoczyła koło.
Topaz był pierwszym samolotem w Polsce, który uzyskał krajowy certyfikat typu w klasie 600 kg według nowych regulacji. I właśnie ten pierwszy certyfikat musiał jako pierwszy przejść próbę międzynarodowego uznania. Pierwsze przypadki nigdy nie są najłatwiejsze.
Procedura, która naprawdę była procedurą
Uznanie certyfikatu w Niemczech nie polegało na prostym wpisie do ewidencji. Strona niemiecka żądała szeregu dokumentów, wyjaśnień, analiz. Proces obejmował również badania hałasu oraz weryfikację kompletnej dokumentacji technicznej.
Koszt takiego uznania to około 12–15 tysięcy euro.
Czas – wiele miesięcy pracy.
Były momenty, kiedy – jak przyznaje Henryk Słowik – „ręce opadały”. Część opóźnień wynikała z formalnych wymagań, część również z organizacyjnych wyzwań po stronie producenta: przygotowanie samolotu do badań, kompletowanie dokumentów, procedury administracyjne. Ale ostatecznie certyfikat został wydany. I to jest najważniejsze.
Równość procedur – ważny temat dla całej branży
Urząd Lotnictwa Cywilnego w Polsce podpisał umowy o wzajemnym uznawaniu certyfikatów z czeską asocjacją oraz niemieckim DULF. Idea takich porozumień jest prosta: ułatwiać życie producentom i zapewniać symetrię w traktowaniu certyfikatów.
Doświadczenie Ekolotu pokazuje jednak, że w praktyce uznanie certyfikatu w Niemczech wiąże się z realną analizą dokumentacji i dodatkowymi wymaganiami technicznymi.
Nie jest do końca jasne, jak szczegółowo przebiega analogiczna procedura po stronie polskiej przy uznawaniu zagranicznych certyfikatów. Widać jednak, że procesy w Polsce trwają często znacznie krócej i mają inny charakter formalny.
Dobrze byłoby, aby w przyszłości zasady te były transparentne i w jednakowy sposób stosowane przez wszystkie strony. Równość procedur to fundament zaufania między administracjami i producentami.
Równolegle: Czechy
Równolegle Ekolot od lat prowadzi działania certyfikacyjne w Republice Czeskiej. Przed rokiem firma formalnie wystąpiła również o uznanie polskiego certyfikatu w Czechach. Choć oficjalny dokument jeszcze nie został doręczony, wszystko wskazuje na to, że procedura jest na finiszu i czeska asocjacja w najbliższym czasie wyda stosowny certyfikat.
Jeśli tak się stanie, Topaz stanie się pierwszym polskim UL 600, który przeszedł pełną ścieżkę uznania w dwóch krajach.
Kolejny krok już trwa
Co ciekawe, niemal równolegle – w kwietniu ubiegłego roku – Ekolot rozpoczął procedurę rozszerzenia certyfikatu o silnik Rotax 912 iS, czyli wersję z wtryskiem paliwa. Parametry masowe są identyczne jak w wersji 912 ULS, konstrukcja płatowca nie ulega zmianie, a różnica dotyczy systemu zasilania paliwem. Mimo to procedura administracyjna w Polsce trwa i rodzi pytania co do interpretacji przepisów.
Producent liczy, że sprawa zostanie wkrótce wyjaśniona w sposób merytoryczny i przewidywalny.
Trudna rola pioniera
Bycie pierwszym nie zawsze jest wygodne. Pierwszy certyfikat w nowej kategorii. Pierwsze międzynarodowe uznanie. Pierwsza przecierana ścieżka. To oznacza więcej pytań, więcej dokumentów i więcej odpowiedzialności. Ale to także oznacza satysfakcję.
Jak podkreśla Henryk Słowik: „Czasem było ciężko. Czasem wydawało się, że to nie ma końca. Ale na końcu przychodzi moment, kiedy można powiedzieć: zrobiliśmy to.”
Pierwsze koty za płoty
Dziś można mówić o realnym otwarciu nowej ścieżki dla polskich konstrukcji UL 600. Następnym producentom – jeśli się pojawią – może być już łatwiej.
Ekolot zapisał kolejny rozdział w historii polskiego lotnictwa lekkiego. I po raz kolejny zrobił to jako pierwszy. A to zobowiązuje. Za tym certyfikatem stoi kilkanaście miesięcy pracy. Setki stron dokumentacji, poprawki, uzupełnienia, badania hałasu, analizy techniczne. I momenty, kiedy ręce naprawdę opadały.
Ale stoi też coś znacznie większego – prawie 30 lat budowania samolotów w Polsce. Konsekwentnie. Bez fajerwerków. Bez wielkich grantów. Z własnych środków, z własnej determinacji. Dziś można powiedzieć wprost: polska konstrukcja przeszła pełną niemiecką procedurę uznaniową. Nie „od ręki”, nie symbolicznie, nie przez przepisanie dokumentów. Po realnej analizie i wymaganiach.
Być może kolejnym producentom będzie już łatwiej. Być może ta ścieżka, która dziś była trudna i wyboista, stanie się kiedyś standardem. Dla Ekolotu to nie jest tylko kolejny papier do teczki. To dowód, że warto było wytrwać. Dziś jest satysfakcja. Jutro – jak zawsze – wracamy do pracy.
„Pierwszy zawsze ma najtrudniej. Ale ktoś musi być pierwszy.”
Komentarze