Blog Mikołaja Doskocza: Strefa EP P11 – przykład „poważnego” przestępstwa lotniczego
Zapraszamy do lektury bloga Mikołaja Doskocza "Strefa EP P11 – przykład „poważnego” przestępstwa lotniczego" oraz na odświeżoną stronę Kancelarii: www.latajlegalnie.pl
Strefa EP P11 to strefa zastrzeżona, która została wyznaczona w Brzegu Dolnym (zakłady Rokita). Ograniczenia lotów w tej strefie obowiązują od GND do poziomu 4000ft/1200 m AGL w okręgu o promieniu 3 km od środka strefy (współrzędne 51°16’27″N 016°43’55″E) – to jest stan obowiązujący na dziś. Do 30 października 2024 r. obowiązywały ograniczenia 3000ft/900 m i okrąg o promieniu 2 km.
Dla tych, którzy nie znają rejonu – poprzednia strefa miała granicę na Odrze, przez co loty wykonywane po południowej stronie Odry były w pełni legalne i używane jako standardowe trasy – wiadomo, rzeka jest dobrym obiektem liniowym w lotach VFR. Nowa granica strefy obejmuje już rzekę i kilkaset metrów na południe od niej, przez co każdy lot wykonywany „po staremu” naruszał strefę.
W efekcie mamy kilkadziesiąt postępowań karnych, w których piloci są oskarżani o popełnienie przestępstwa z art. 212 ust. 1 pkt. 1 lit. a) Prawa lotniczego, tj. naruszenie przepisów dotyczących ruchu lotniczego. A ponieważ nasz ustawodawca uznał, że jest to przestępstwo najpoważniejsze ze wszystkich możliwych, grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Celowo piszę o „najpoważniejszym” przestępstwie – ten sam ustawodawca za lot niezdatnym do lotu statkiem powietrznym albo bez licencji przewiduje maksymalnie 1 rok więzienia. Czyli pilot, który leci kilometr dalej bez żadnych uprawnień, samolotem niezdatnym do lotu, zarobkowo przewożąc pasażerów (wszystko naraz) – jest mniej niebezpieczny niż ten, który naruszy strefę P nawet o 15 m.
Czym jest strefa P?
Strefa P to strefa zakazana. Definicja tejże znajduje się w rozporządzeniu SERA i zgodnie z art. 2 pkt. 103 oznacza ona „przestrzeń powietrzną o określonych wymiarach nad obszarami lądowymi lub wodami terytorialnymi państwa, w której loty statków powietrznych są zabronione”. W strefach P latać co do zasady nie można, na co wyraźnie wskazuje nam SERA.3145 – zgodnie z tym przepisem „Statki powietrzne nie mogą wykonywać lotów w strefie zakazanej ani ograniczonej, której dane szczegółowe zostały należycie opublikowane, chyba że loty te odbywają się zgodnie z warunkami ograniczeń lub na podstawie zezwolenia państwa członkowskiego, nad którego terytorium ustanowiono te strefy.”
Żeby zakaz obowiązywał, strefa musi być należycie opublikowana. Bez tego strefa oczywiście obowiązuje ale zakaz jest martwy. I właśnie tu dochodzimy do sedna sprawy – bo niby jakim cudem tych kilkudziesięciu pilotów naruszyło strefę? Czy wszyscy olewają aktualne mapy i latają na pamięć? No nie – usiądźcie i posłuchajcie jaka była chronologia tej tragikomedii:
- Zmiana granic strefy nastąpiła na skutek zmiany rozporządzenia w sprawie ograniczeń lotów na czas dłuższy niż 3 miesiące. Zmiana z 12 lipca 2024 r., vacatio legis do 31 października 2024 r. (tak, żeby zmieścić się w cyklu AIRAC). Wejście w życie rozporządzenia powoduje zmianę stanu prawnego (czyli od tego momentu strefa obowiązuje) ale dopiero należyte opublikowanie wprowadza zakaz lotów w strefie.
- PAŻP uwzględniła tę zmianę w AIP publikując strefę o nowych wymiarach. Ale tylko na mapie EPWR VFR CHART. Ta strefa nie jest pokazana w AIP EPWS, EPLU, EPLS czy EPMR – lotnisk, które są najbliżej strefy. Strefa jest oczywiście w AIP ENR 6, ale sorry – kto jest ws stanie zobaczyć powiększenie EP11 o 1 km z tego:
- Publikacja lotniczej mapy VFR w Polsce zawsze ma miejsce w okolicach maja – wtedy wszystkie zmiany z poprzedniego roku są zbierane, scalane i publikowane na mapie VFR. Tak też było w 2025 r. – zmiany z 2024, w tym powiększenie strefy EP11 pojawiło się na mapie właśnie w maju 2025 r. To nie jest zarzut do PAŻP, tak po prostu być musi bo zebranie tychże zmian w jedno nie jest możliwe na bieżąco.
- Przytłaczająca większość pilotów, którzy mają problem z organami ścigania latała w tej okolicy do kwietnia 2025 r. W połączeniu z poprzednim punktem warto postawić pytanie, czy ci piloci mieli realną możliwość posiadania wiedzy o zmianie granic strefy?
- Wszyscy, z którymi rozmawiałem mówili, że lecieli na programach nawigacyjnych, według których omijali strefę w bezpiecznej odległości. Okazuje się, że prawdopodobnie dane w programach były nieaktualne.
Jak działają organy ścigania w sprawie strefy EP P11?
Gdybyśmy mieli normalne przepisy, to każdy z tych pilotów dostałby mandat. Nie wiem, 500/1000/2000 PLN, zapłaciłby i zapamiętał, że strefa się powiększyła. Po zapłaceniu mandatu zapewne nigdy by się do niej nie zbliżył i wszyscy byliby szczęśliwi. Natomiast u nas jest inaczej. Zakład Rokita wyznaczył osoby, które monitorują przestrzeń powietrzną w strefie i każde naruszenie zgłaszali na Policję. Z PAŻP ściągany jest ślad lotu, więc dowody są. Policja na polecenie prokuratora wzywała do złożenia wyjaśnień, po czym był przedstawiany zarzut z art. 212 ust. 1 pkt. 1 lit. a Prawa lotniczego – naruszenie przepisów dotyczących ruchu lotniczego. Następnie skierowanie aktu oskarżenia do sądu. Co dalej nie wiem, bo nie mam wiadomości o jakichkolwiek zakończonych postępowaniach.
Co ciekawe funkcjonariusz wzywający na przesłuchanie zazwyczaj „kazał” wziąć ze sobą gotówkę. Okazało się, że zabezpieczają to na poczet grzywny. Nadmienię tylko – nie macie obowiązku noszenia portfela przy sobie.
Charakter przestępstwa naruszenia przepisów dotyczących ruchu lotniczego
Naruszenie przepisów dotyczących ruchu lotniczego to wredny przepis. Jego zakres jest bardzo szeroki – mamy dużo przepisów dotyczących ruchu lotniczego. Pomijając fakt, że oskarżyciel powinien połączyć art. 212 z jakimś konkretnym przepisem, który został naruszony, to w przepisach ruchu lotniczego mamy zarówno przepisy dotyczące bezpośrednio bezpieczeństwa (separacje, wysokości lotu) jak i te mniej bezpośrednio (np. zamknięcie planu lotu). Czy za wszystkie powinna grozić kara pozbawienia wolności? Za niezamknięcie planu lotu też? Czy w ogóle za wlot w strefę zakazaną/ograniczoną powinno grozić więzienie?
Pytanie jest całkiem na miejscu – zgodnie z art. 212 ust. 1 pkt. 1 Prawa lotniczego, jeżeli ktoś naruszy przepisy dotyczące ruchu lotniczego obowiązujące w obszarze, w którym lot się odbywa i zrobi to umyślnie, to możliwa jest tylko jedna kara – pozbawienie wolności. Maksymalnie do 5 lat. Tylko jeżeli naruszenie jest nieumyślne, to ustawa pozwala na karę łagodniejszą, czyli grzywnę, ograniczenie wolności lub pozbawienie do 1 roku.
Jakie wyjścia dla pilotów?
Nie zdradzę wszystkich argumentów, ponieważ używam ich w prowadzonych postępowaniach. Natomiast to, co mogę zasugerować w tym bezsensownym stanie prawnym – walczyć w oparciu o całokształt kodeksu karnego i zasad prawa karnego. Szkodliwość społeczna, proporcjonalność, wątpliwości dotyczące publikacji strefy (a w konsekwencji naruszenia zakazu), nieumyślność – to przykładowe kierunki, jakimi można się bronić. Oczywiście tylko dla tych, którzy nie kosiaczyli a po prostu popełnili błąd opierając się na nieaktualnych mapach. Niestety możliwe, że najbardziej sensownym rozwiązaniem może być warunkowe umorzenie postępowania. Plusem takiego rozwiązania jest brak skazania i czysta karta karna, która w lotnictwie jest bardzo ważna.
A przede wszystkim niech ta sytuacja doprowadzi do refleksji osób odpowiedzialnych za stan przepisów w naszym pięknym kraju. Bo obecnie mamy sytuację, w której (powtórzę) gość latający bez licencji, na rozpadającym się samolocie/śmigłowcu, przewożącym na dziko pasażerów za pieniądze jest uważany za mniej groźnego przestępcę niż pilot naruszający strefę P czy R o kilkanaście metrów.
Mikołaj Doskocz, radca prawny prowadzący Kancelarię Prawa Lotniczego – LATAJ LEGALNIE. Specjalizuje się w prawie lotniczym i obsłudze przedsiębiorców lotniczych. Prowadzi blog o prawie lotniczym www.latajlegalnie.com
Komentarze