„Bagicz można jeszcze uratować”. Członek zarządu spółki Aeroprzystań o ostatniej szansie dla lotniska
Zapraszamy do lektury wywiadu z Janem Koziołem, członkiem Zarządu Aeroprzystań Sp. z o.o., która zarządzała lotniskiem Bagicz k/Kołobrzegu.
Marcin Ziółek: 25 czerwca 2026r. w związku z brakiem posiadania przez aktualnego zarządzającego lotniskiem Bagicz k. Kołobrzegu (EPKG) prawa używania oraz dostępu do działek zlokalizowanych w granicy tego lotniska oraz niespełnianiem wymagań technicznych i eksploatacyjnych, ULC wydał decyzję o zamknięciu lotniska dla ruchu lotniczego do dnia 31 marca 2027 r. Decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Spodziewał się Pan tej decyzji?
Jan Kozioł: Ruch lotniczy ze względu na brak Zarządzającego i brak zapewnienia bezpieczeństwa został decyzją ULC ograniczony. Z urzędu wszczęto postępowanie w sprawie wykreślenia lotniska z rejestru lotnisk cywilnych. ULC musiał wydać tzw. niezgodności poziomu pierwszego (zagrażającą bezpieczeństwu) w związku z brakiem prawa dysponowania terenem przez Aeroprzystań. Chciałbym podziękować urzędnikom z departamentu lotnisk, którzy wspólnie z nami szukali rozwiązania problemu.
MZ: Czy z punktu widzenia Aeroprzystani są jeszcze realne szanse na zatrzymanie tego procesu?
JK: Jedynym rozwiązaniem na ten moment jest zawarcie jakiejkolwiek umowy dysponowania terenem z obecnym dzierżawcą czyli spółką MDT. Może to być umowa poddzierżawy, najmu, użyczenia lub ograniczonych praw rzeczowych. Udało się nam wypracować wraz z MDT porozumienie w tej sprawie, lecz stanęło to w martwym punkcie. MDT jako dzierżawca nie ma zgody na poddzierżawę tego terenu od gminy Ustronie Morskie. Zaproponowana umowa na "zarządzanie lotniskiem" jest za słaba i nie daje realnego tytułu prawnego do dysponowania nieruchomością na cele lotniska, a jedynie zrzuca na spółkę Aeroprzystań całą odpowiedzialność, obowiązki, bez pełnego dostępu do nieruchomości.
MZ: Jak środowisko lotnicze reaguje na obecną sytuację? Jakie sygnały do Pana docierają?
JK: Otrzymaliśmy wiele pozytywnych sygnałów od całego środowiska lotniczego w Polsce. Wiele osób zaangażowało się bezinteresownie na rzecz uratowania statusu lotniska. Środowisko lotnicze w Polsce jest bardzo świadome tego, że po utracie statusu lotniska, Bagicz nigdy już nie powróci na lotniczą mapę Polski.
MZ: W swoim oświadczeniu bardzo krytycznie ocenia Pan działania gminy Ustronie Morskie. Co w Pana ocenie było największym błędem samorządu?
JK: Wójt gminy Ustronie Morskie mówi wprost, że nie chce lotniska publicznego na swoim terenie, bo nie dostanie z tego tytułu podatku od nieruchomości. Idąc tym tropem to zacznijmy likwidować kolejne obiekty użyteczności publicznej jak orliki, szkoły, baseny bo przecież nie przynoszą podatków do Gminy. Wójt żyje w błędnym przeświadczeniu że lotnisko to kilku pasjonatów.
Tutaj jest też w tym nasza zasługa bo połączyliśmy zarządzanie infrastrukturą z prowadzeniem aeroklubu i spółki wykonującej komercyjne loty. Pasjonatów i hobbystów mamy w Aeroklubie, którzy sami płacą za swoją pasję. Natomiast lotnisko to infrastruktura lotnicza, pas startowy, drogi kołowania, procedury, osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. W Polskich warunkach obiekt typu Bagicz jest w stanie utrzymać infrastrukturę i stopniowo ją ulepszać w różnych modelach biznesowych. My przyjęliśmy model gdzie Zarządzający lotniskiem jest jednocześnie operatorem lotów komercyjnych z których w naszym przypadku korzystali bardzo chętnie turyści gminy i miasta. Innym modelem, który proponowałem wielokrotnie wójtowi jest zarządzanie lotniskiem przez gminę i pobieranie opłat za korzystanie z infrastruktury i sprzedaży dzierżaw działek pod hangary i usługi.
Błędem gminy jest to, że nie widzą potencjału tego miejsca, ale to dlatego że nikt tam nie zna się na lotnictwie. Nikt w gminie nie wie, że lotnisko może zostać wykorzystane na potrzeby samolotów gaśniczych (ostatnie pożary lasów to pokazały), jako baza dla śmigłowców pogotowia ratunkowego, zaplecze i baza dla stacji obsługowych samolotów, miejsce pracy zawodowych pilotów, mechaników, obsługi pasażerów, miejsce dla szkół lotniczych, operatorów skoków spadochronowych, przewoźników lotniczych oraz jako główną atrakcja regionu poza pięknymi plażami i kurortami.
MZ: Dlaczego warunki przetargu były, Państwa zdaniem, nie do zaakceptowania dla podmiotów lotniczych?
JK: Przetarg był na dzierżawę na okres jednego roku. Do przetargu zostały włączone wielohektarowe nieużytki i działki poza terenem lotniska od których należałby się gminie podatek od nieruchomości. Działki na których pozostawione są postsowieckie zbiorniki paliw nie nadają się w żaden sposób do zagospodarowania w rok czasu. Podwyżka ceny najmu prawie dwukrotnie plus podatek od nieruchomości oraz zapłata wszystkiego z góry z umową na okres roku z miesięcznym wypowiedzeniem. Zapytaliśmy wójta, a co jeżeli gminy w trakcie tego roku sprzeda teren, odpowiedź była jasna - umowa zostanie rozwiązana a my nie mamy prawa do zwrotu pieniędzy. Gmina już dawno podjęła uchwałę o sprzedaży tego terenu, stąd też nasze pytania i obawy.
MZ: Czy w związku z powyższym, spółka Aeroprzystań próbowała wypracować kompromis z gminą?
JK: Tak. Wnioskowaliśmy o zmiany w przetargu. Zaproponowaliśmy wydłużenie umowy dzierżawy, wyłączenie z postępowania działek poza terenem lotniska. Prosiliśmy o wyłączenie z przetargu podmiotów niemających doświadczenia, zasobów i wiedzy w prowadzeniu lotniska. Kolejnym wnioskiem była zmiana przedmiotu przetargu, ponieważ gmina wydzierżawiła lotnisko użytku publicznego jak zwykłe działki pod działalność gospodarczą z zapisem "z możliwością prowadzenia lotniska". Niestety wszystkie nasze wnioski zostały odrzucone. Jasne było dla nas, że teren trafi w ręce podmiotów, które nie będą prowadzić tam lotniska i doprowadzą do jego likwidacji.
MZ: Czyli samorząd jasno komunikował Państwu, że nie chce dalszego funkcjonowania lotniska...
JK: Wójt jasno na spotkaniach mówił, że nie chce lotniska publicznego, ponieważ gmina nie dostaje z tego terenu podatku od nieruchomości. Pan wójt potwierdził to również w wywiadzie dla Polskiego Radia Koszalin.
MZ: Jak ocenia Pan decyzję o zawarciu umowy z drugim oferentem w trybie bezprzetargowym?
JK: Nie mi to oceniać.
MZ: Co dokładnie oznacza wyrejestrowanie lotniska z punktu widzenia operacyjnego? Jakie będą praktyczne konsekwencje dla pilotów, szkół lotniczych i użytkowników GA?
JK: Oznacza to, że nikt nie będzie mógł więcej legalnie korzystać z infrastruktury, nasza spółka zostanie postawiona w stan likwidacji, Aeroklub Ziemi Kołobrzeskiej zostanie rozwiązany, a użytkownicy GA nie będą mieli, gdzie lądować nad Polskim wybrzeżem poza Portem Lotniczym w Gdańsku.
MZ: Czy po wyrejestrowaniu możliwe będzie dalsze wykonywanie jakichkolwiek operacji lotniczych w Bagiczu?
JK: Jedynie jako lądowisko nieewidencjonowane za zgodą właściciela terenu 14 dni w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
MZ: Wspomina Pan, że ponowna rejestracja byłaby bardzo trudna. Co jest dziś największą barierą? Jak kosztowny i czasochłonny byłby proces ponownego przywrócenia lotniska do rejestru?
JK: Po pierwsze ponowna rejestracja wiąże się z ogromnym obciążeniem podatkowym należnym do gminy z tytułu podatku od nieruchomości, bo po wyrejestrowaniu lotniska teren nie będzie objęty zwolnieniem z podatku. Po drugie wysoce prawdopodobne jest, że należałoby uzyskać raport środowiskowy, a to trwa 2 lata. Po trzecie potencjalny inwestor musiałby się liczyć z tym, że w międzyczasie powstaną przeszkody na podejściu do lądowania i powierzchniach ograniczających zabudowę.
Koszty związane z przygotowaniem nowych instrukcji, map, pomiarów geodezyjnych, zatrudnienia osób odpowiedzialnych za prowadzenie rejestracji, raport środowiskowy, podatku od nieruchomości za okres co najmniej dwóch lat to szacunkowo lekko ponad 1,5 miliona złotych, a w tym czasie nie można na tym terenie czerpać zysków z działalności lotniczej. Do kosztów należałoby oczywiście doliczyć potencjalne odszkodowania dla właścicieli działek sąsiadujących i koszty usuwania przeszkód w podejściu do lądowania.
MZ: Jaką rolę pełniło lotnisko Bagicz dla lokalnej społeczności i turystyki?
JK: Dla turystów była to wyśmienita atrakcja. Mieliśmy tysiące pozytywnie zaskoczonych pasażerów, że latanie jest takie piękne, bezpieczne i dostępne dla każdego. Lokalnie Aeroklub wspierał wiele charytatywnych akcji, odwiedzały nas szkoły i przedszkola. Członkowie Aeroklubu zawsze chętnie oprowadzali takie wycieczki. Wspieraliśmy voucherami na loty akcje charytatywne miasta Kołobrzeg, WOŚP i lokalne pikniki rodzinne. Wsparliśmy Niepubliczną Poradnię Psychologiczno Pedagogiczną Maluszek z Poznania. Dzieci były zachwycone lotami. Na lotnisku odbywały się praktyki dla uczniów szkół z okolicy oraz studentów kierunków lotniczych z całego kraju. Na lotnisku, Aeroklub wyszkolił wielu pilotów, którzy swoją karierę kontynuują w liniach lotniczych lub jako piloci wojskowi. Swoje umiejętności w cywilu doskonalili na naszych samolotach piloci wojskowi ze Świdwina.
MZ: Czy w regionie istnieje alternatywa dla Bagicza z punktu widzenia lotnictwa ogólnego?
JK: Aeroklub Słupski ma ładne trawiaste lotnisko, są jeszcze prywatne trawiaste lądowiska np. Pałowo, Rewal, ale poza Portem Lotniczym Gdańsk i Szczecin, nie ma nigdzie na wybrzeżu infrastruktury betonowej.
MZ: Powiedział Pan, że lotniska nie da się prowadzić „jak budki z lodami". Czego samorządy najczęściej nie rozumieją w zarządzaniu infrastrukturą lotniczą?
JK: Tak jak powiedziałem wcześniej w gminie istnieje przeświadczenie, że lotnisko to kilku pasjonatów, mylą infrastrukturę z Aeroklubem i hobbystami. Wsłuchując się w wypowiedzi samorządu jestem pewien, że nikt nie wie, jak wyglądają sprawy administracyjne związane z prowadzeniem lotniska, często jest mylone pojęcie lądowiska i lotniska. W gminie istnieje przeświadczenie, że można dowolnie zmieniać dzierżawców bez skutku na bezpieczeństwo i ciągłość prowadzenia lotniska.
MZ: Czy w Polsce są przykłady dobrze funkcjonujących lotnisk zarządzanych wspólnie przez samorządy i prywatne podmioty?
JK: Niestety w Polsce niewiele jest takich przykładów, ale mógłbym wymienić Leszno, Mielec, Krosno. Na tych lotniskach nie ma ruchu turystycznego takiego jak na Pomorzu, a jednak lotniska się utrzymują i samorządy wspierają tam inicjatywy i tradycje lotnicze. W Lesznie pięknie utrzymana infrastruktura, lotnisko posiada bogatą ofertę inwestycyjną. Inwestorzy kupują długoterminowe dzierżawy na działki pod hangary i prowadzenie działalności lotniczej. Leszno stało się centrum największych pokazów lotniczych w Polsce. Kolejnym przykładem jest Mielec, gdzie z lotniska korzystają szkoły lotnicze, Aeroklub, firmy remontowe, samoloty gaśnicze, pasjonaci, wojsko, firmy logistyczne. Krosno odbudowało praktycznie na nową całą infrastrukturę i działalność prowadzą tam szkoły, aeroklub, podmioty prywatne, wojsko. Z tym wyjątkiem, że w Krośnie to miasto zarządza lotniskiem. Jestem pewien, że Bagicz ma jeszcze większy potencjał ze względu na bliskość do granicy ze Szwecją, Danią, Niemcami - to zaledwie w promieniu 1h lotu małym samolotem.
MZ: Czy Państwa zdaniem w Polsce brakuje długofalowej strategii dla lotnictwa lokalnego i GA?
JK: Mamy Politykę rozwoju lotnictwa cywilnego w Polsce do 2030 r. Jest to dokument strategiczny państwa, wpisano tam wprost „Rozwój małych lokalnych lotnisk i lądowisk ukierunkowanych na szeroko rozumiany niekomercyjny ruch General Aviation obejmujący również loty biznesowe i prace lotnicze". Jestem pewien, że samorząd nie zna tego dokumentu i nie ma pojęcia jaka jest strategia państwa na najbliższe lata w tym zakresie.
Mam nieodparte wrażenie, że politykę i strategię rozwoju lotnictwa cywilnego mamy dobrze opisaną, ale brak jest działań w tym temacie ze strony państwa, ale tutaj wchodzimy już na poziom polityki krajowej. Nie istnieją jeszcze żadne rządowe programy w zakresie inwestycji dla lotnisk GA, ale z przyjętej polityki wynika, że takowe inwestycje będą w przyszłości realizowane.
MZ: Czy sprawa Bagicza stała się zakładnikiem lokalnej polityki?
JK: Myślę, że tak. Lokalni politycy mówią pięknie, że chcą mieć lotnisko na swoim terenie, ale ich działania są zupełnie odwrotne, a ze strony miasta Kołobrzeg padają tylko górnolotne słowa, ale nic w tym temacie nie robią. Politycy jako to politycy, grają pod publikę.
Problem z którym się borykamy dotyczy wielu lotnisk GA w Polsce. Ogromny teren na terenie samorządu nie przynosi podatków od nieruchomości i to jest główny problem samorządów, które prowadzą takie same bezsensowne walki na swoich terenach jak tutaj w Bagiczu.
MZ: I na koniec pytanie o wizję przyszłości. Co się zatem stanie się z terenem lotniska, jeśli proces wyrejestrowania zostanie zakończony?
JK: Myślę, że to samo co się stało z pasem startowym, drogami kołowania, płytami postojowymi i hangarami, które były położone na działkach sprzedanych lata temu przez gminę. Skruszą wszystko i sprzedadzą cenne kruszywo na surowiec na podbudowę wiatraków i dróg.
MZ: Dziękuję za rozmowę
JK: Dziękuję.
Czytaj również:
Lotnisko Bagicz na drodze do wyrejestrowania. Aeroprzystań: bez wsparcia samorządów nie uda się utrzymać statusu obiektu
Lotnisko w Bagiczu do likwidacji? Prezydent Kołobrzegu reaguje
Petycja w sprawie zachowania lotniska Bagicz koło Kołobrzegu
Kołobrzeg nie składa broni w sprawie Bagicza. Stanowisko Urzędu Miasta
Zobacz profil lotniska EPKG na portalu lotniska.dlapilota.pl
Lotnisko Bagicz k. Kołobrzegu (EPKG) zamknięte dla ruchu lotniczego
Bagicz na rozdrożu. „Jeśli lotnisko zniknie, nie będzie możliwości przywrócenia jego funkcji”. Rozmowa z MTD Productions, dzierżawcą lotniska.
Komentarze