Przejdź do treści
Źródło artykułu

MŚ w akrobacji szybowcowej - Nykaza: dziewczyny potrafią polecieć ostrzej

"Dziewczyny potrafią polecieć często ostrzej niż niejeden facet" - powiedziała PAP Agata Nykaza, która zdobyła dwa złote medale zakończonych w sobotę w Toruniu mistrzostw świata w akrobacji szybowcowej w klasie advanced - w drużynie i w wiązankach nieznanych indywidualnie.

"W tym sezonie miałam niewiele zrobionych +stref+, bo tylko 27, a rok temu przed MŚ aż 80. Dobry wynik udało się osiągnąć dlatego, że bardziej uważałam na to, co robię. Starałam się nie popełniać błędów i to przyniosło efekt" - oceniła Nykaza, czwarta indywidualnie w całych zawodach.

Na co dzień reprezentantka kraju jest drugą prowadzącą jedynej w Polsce cywilnej grupie akrobacyjnej "Żelazny".

"Ten sport wymaga zachowania spokoju w sytuacjach stresowych. Trzeba umieć się odciąć. Bez odrobiny szaleństwa nie można jednak wykonać pewnych figur. Nie można się ich bać, a często na zawodach wykonuje się je pierwszy raz. Gdy wsiadałam do samolotu akrobacyjnego i ustawiłam sobie wszystkie parametry, to już na pasie startowym miałam zawsze tak, że stres mijał. Miałam +klapki na oczach+, skupiałam się tylko na tym, co mam zrobić" - podkreśliła.

Dotychczas najwyższym miejscem polskiej pilotki szybowca była 9. lokata w rywalizacji indywidualnej podczas ubiegłorocznych MŚ na Węgrzech.

"W powietrzu dzieje się dużo rzeczy. Jesteśmy zamknięci w kabinie, więc nie czuć wiatru we włosach. Chyba, że otworzy się wywietrzniki. Na szybowcach są zdecydowanie mniejsze przeciążenia niż w samolotach. Tutaj są jednak siły na drążku, których w Extrze nie ma. Latanie w +Żelaznym+ jest czymś zupełnie innym" - zaznaczyła.

Według niej, latanie w grupie, to zupełnie inna bajka.

"Gdy jesteś w statku powietrznym sam, to ogranicza cię tylko wyobraźnia. W grupie nie kręcimy wiązanek, w których są duże przeciążenia. Na skrzydle mamy bowiem drugą i trzecią osobę. Tam liczy się to, żeby się nie pomylić i nie doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji. Będąc prowadzącą trzeba na to szczególnie uważać. Trzeba obserwować przestrzeń dookoła, bo ma się świadomość, że koledzy są wpatrzeni we mnie. Dla mnie ogromnym zaszczytem jest możliwość latania z +Żelaznymi+. W 2012 roku weszłam na pozycję drugiego prowadzącego. To nobilitacja i wielkie szczęście" - dodała Nykaza.

W mistrzostwach świata w Toruniu startowały tylko dwie kobiety - obie w klasie advanced, obie z Polski. Poza Nykazą w stawce była bowiem Patrycja Pacak.

"Z roku na rok uczestników MŚ w akrobacji szybowcowej jest coraz mniej. W Polsce szkolenie jest na wysokim poziomie. Niewiele się o tym mówi, ale jesteśmy potęgą. Dziewczyny potrafią czasem polecieć ostrzej niż niejeden facet. +Dowalić+ tak, że wszystkim szczęki opadają. Nie boimy się też wyzwań. Czasami kobiety troszkę dłużej dochodzą do pewnego poziomu, ale później na dłużej zapamiętują uwagi, których udziela instruktor. Może tak być, że kobiety mają silniejsze charaktery. Mój instruktor mówi, że ja mam parszywy, bo jestem zadziorą. Jak coś mi nie idzie, to nie odpuszczam i walczę do końca" - powiedziała Nykaza.

27-latka uważa, że wcale nie jest tak, że z wiekiem działa mocniej wyobraźnia i człowiek bardziej się boi wznosić w powietrze.

"Nie uważam, że akrobacja szybowcowa to sport ekstremalny. Z wiekiem mam większe doświadczenie. Biorę udział w zawodach akrobacyjnych już siedem lat i kiedyś bałam się określonych figur, a teraz tego nie czuję. Podpytuję starszych kolegów, którzy już wykonywali daną figurę, zastanawiam się, jak ją zrobić, a stres i lęk odsuwam na drugi plan" - nadmieniła.

O marzeniach nie chce mówić, bo... "wtedy się nie spełniają". Nie ukrywa, że nie jest to tani sport, a do tej pasji się dokłada, a nie z niej żyje. Gdy mówi jednak o możliwości zaistnienia w akrobacji samolotowej, to oczy się jej zapalają.

"W naszym aeroklubie w Poznaniu każdy może przyjść i wykupić lot szybowcem akrobacyjnym. Oczywiście jako pasażer. Obłożenie bywało takie, że czasami musieliśmy wstrzymywać zapisy" - wyjaśniła Nykaza.

W wolnych chwilach oddaje się innej, rzadkiej wśród kobiet pasji - strzelectwu.

"Jeżdżę na zawody w strzelaniu dynamicznym, a także długodystansowym. Oprócz tego robię doktorat na Politechnice Poznańskiej, także związany z lotnictwem. Jestem kobietą z pazurem" - zakończyła Polka.

Tomasz Więcławski (PAP)

twi/ pp/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony