Przejdź do treści
Źródło artykułu

Krakowska Prokuratura Apelacyjna poprowadzi śledztwo ws. przecieku stenogramów

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie ze względu na szczególną wagę sprawy poprowadzi śledztwo w sprawie przecieku stenogramów ze śledztwa dotyczącego katastrofy samolotu w Smoleńsku – poinformował w środę PAP prokurator apelacyjny Artur Wrona.

Chodzi o ujawnione przez radio RMF FM fragmenty stenogramu z nowego odsłuchu nagrań z kokpitu Tu-154. Decyzją Naczelnej Prokuratury Wojskowej śledztwo w sprawie tego przecieku miała prowadzić krakowska Prokuratura Okręgowa. W ubiegłym tygodniu przekazała ona jednak otrzymane materiały do Prokuratury Apelacyjnej z wnioskiem o przejęcie do prowadzenia z uwagi na charakter i wagę sprawy.

Po przeanalizowaniu wniosku prokurator apelacyjny zadecydował, że podległa mu prokuratura zajmie się sprawą przecieków "ze względu na jej szczególną wagę".

7 kwietnia radio RMF FM poinformowało, że dotarło do najnowszej opinii biegłych, powołanych przez prokuraturę wojskową. Z publikacji wynikało, że w kokpicie do końca był dowódca sił powietrznych; osoba ta miała uczestniczyć w czynnościach załogi niezbędnych przy lądowaniu.

Już w dniu ujawnienia 37 stron stenogramu Naczelna Prokuratura Wojskowa zapowiedziała decyzję o wyłączeniu do odrębnego postępowania materiałów w sprawie publicznego rozpowszechniania bez zezwolenia wiadomości ze śledztwa smoleńskiego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym. Decyzja taka zapadła dzień później. Do prowadzenia śledztwa wyznaczono Prokuraturę Okręgową w Krakowie, ponieważ w Krakowie znajduje się główna siedziba rozgłośni, która ujawniła fragmenty stenogramów.

Zgodnie z Kodeksem karnym, kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności, albo pozbawienia wolności do dwóch lat.

Prokuratura wojskowa w dniu publikacji materiałów oceniła, że jest w niej "szereg nieścisłości". Jednocześnie przyznała, że nowy stenogram jest o jedną trzecią obszerniejszy od poprzednich. Zastrzegła, że nie ma możliwości jego opublikowania, dopóki nie zostanie on drobiazgowo przeanalizowany przez śledczych i skonfrontowany z pozostałym materiałem dowodowym w sprawie.

8 kwietnia prokurator generalny Andrzej Seremet poinformował, że są dwie wersje nowych stenogramów opracowane przez dwóch biegłych i różnią się one między sobą stopniem kategoryczności przypisania poszczególnych wypowiedzi określonym osobom. "Dlatego też prokuratorzy, oznajmiając 28 marca o tym, że udało się odczytać w poszerzony sposób wypowiedzi ze stenogramów, nie przedstawiali szczegółowo tych wypowiedzi. Chcieli dokonać weryfikacji tych obu opinii, zestawienia ich ze sobą, usłyszenia od biegłych, dlaczego w jednym przypadku te opinie zostały uznane za kategoryczne i w taki sposób przypisane rozmówcy, a w innym nie" - mówił Seremet w TVN24.

9 kwietnia prokuratura wojskowa ujawniła stenogram z nowego odczytu nagrań z kokpitu Tu-154 wraz z opiniami biegłych. Na stronie internetowej Naczelnej Prokuratury Wojskowej zamieszczono blisko 200 stron dokumentów. "Pod wpływem pewnych wypowiedzi publicznych okazało się, że jedyną formułą, która pozwoli przeciąć spekulacje i wyjaśnić niedopowiedzenia, stało się zamieszczenie tych dokumentów na stronie internetowej prokuratury" - powiedział PAP ppłk Janusz Wójcik z NPW.

Na stronie internetowej NPW zamieszczono dwa dokumenty. Pierwszy zatytułowany: "Cyfrowe przetwarzanie i analiza dźwięku rejestratora dźwiękowego MARS-BM samolotu TU-154M" (opracowany przez Andrzeja Artymowicza) - wraz ze stenogramem oraz drugi zatytułowany: "Opinia w zakresie fonetyczno-akustycznej analizy zapisów dźwiękowych z samolotu TU-154M", opracowany przez prof. Grażynę Demenko.

Upubliczniony stenogram dotyczy ok. 40 ostatnich minut lotu Tu-154. W ostatniej fazie lotu w stenogramie pojawiają się wypowiedzi osoby oznaczonej jako DSP (w stenogramie nie ma wyjaśnienia tego oznaczenia, ale według mediów chodzi o dowódcę Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika).

Poinformowano, że przy obróbce materiałów z rejestratora rozmów w kokpicie zastosowano nowatorskie metody, poprawiające jakość i czytelność, a stenogram powstawał "dzięki wielomiesięcznej pracy grupy odsłuchowej".

Ujawnione dokumenty pochodzą z otrzymanej w początkach marca kompleksowej opinii biegłych ws. przyczyn katastrofy smoleńskiej. Częścią tej kompleksowej opinii była analiza ponownych kopii nagrań z kokpitu Tu-154. Polscy biegli ponownie skopiowali zapisy "czarnej skrzynki" w lutym 2014 r. w Moskwie.

W połowie kwietnia Bronisław Komorowski krytycznie ocenił politykę informacyjną prokuratury w śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej i zapowiedział, że zaprosi na rozmowę prokuratora generalnego, "żeby wyjaśnić, skąd się biorą te niespójności, przynajmniej w polityce informacyjnej prokuratury". "Ona ma ogromne znaczenie w budowaniu braku pewności Polaków, że sprawy są ostatecznie wyjaśnione, nazwane, zdefiniowane" - mówił prezydent podczas wywiadu w RMF FM.

16 kwietnia na konferencji prasowej szef PiS Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz poinformowali o skierowaniu zawiadomienia w związku z nowymi ekspertyzami biegłych dot. zapisu rozmów z kokpitu Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Według PiS doszło m.in. do niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów i sfałszowania przez biegłych odczytu nagrania z kabiny pilotów.(PAP)

hp/ mhr/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony