Przejdź do treści
Źródło artykułu

Kapis przed komisją ds Amber Gold: nadzór nad ULC nie był taki, jak byśmy chcieli

Nadzór resortu transportu nad Urzędem Lotnictwa Cywilnego był, ale nie w takim zakresie, jak byśmy chcieli – mówił przed komisją śledczą ds. Amber Gold Krzysztof Kapis, były dyrektor z tego resortu. Ocenił, że linie OLT Express cechował zbyt szybki rozwój wskazujący na "duże ryzyko".

Kapis kierował Departamentem Lotnictwa w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Dopytywany był przez posłów komisji śledczej zwłaszcza o wątek nadzoru kierowanego przez niego departamentu nad Urzędem Lotnictwa Cywilnego, który odpowiadał za koncesję dla należących do Amber Gold linii lotniczych OLT Express.

Posłowie kilkakrotnie usiłowali uzyskać od świadka komentarz do raportu NIK, z którego wynikało, że resort transportu nie wykonywał należycie obowiązku nadzorczego wobec ULC w latach 2010-2012. "Czy był w ogóle jakiś nadzór nad ULC?" – dopytywała szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS).

"W sensie ogólnym tak, w sensie bardzo szczegółowym mniej, ale to moim zdaniem wynikało (...) z umocowania ULC w ustawie Prawo lotnicze" – powiedział świadek.

"Bezpośredni, bieżący i stały nadzór nad ULC sprawuje minister transportu, powołując i odwołując prezesa, wykonuje to przy pomocy departamentu, więc niech pan nam nie mówi o tym, że prezes ULC był samodzielny" – komentowała Wassermann. "Wy mieliście obowiązek bieżącego monitorowania, co tam się dzieje" – dodała.

Świadek przyznał, że "bieżącego nadzoru nie było", był okresowy nadzór niektórych działań ULC lub ich braku. "Nadzór nie był i nie mógł być realizowany tak jak byśmy chcieli" – mówił Kapis.

Kierowany przez niego departament był jednak, jak przekonywał, w stanie szczątkowym, "jeśli chodzi o zasoby ludzkie oraz możliwości finansowe". W 2011 roku jego departament chciał nawet zatrudnić osobę do zajmowania się ULC, ale "ze względu na brak środków możliwy był tylko nabór wewnętrzny", a w końcu i tak nikt się nie zgłosił.

Kapis przyznawał, że na konieczność poprawy tego stanu zwracał uwagę kierownictwu resortu transportu. Przynajmniej raz, jak dodał, informował o niedostatkach kadrowych i prawnych ówczesnego ministra Sławomira Nowaka. "Nie dało się tutaj nic zrobić w sposób jednorazowy" – przekonywał.

Wskazał, że o niewydolności swojego departamentu informował także poprzednika Nowaka, ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Pierwsza taka informacja, dodał, została przekazana pod koniec 2010 r.

Posłowie pytali świadka, jak jego zdaniem, ULC powinien zareagować na brak sprawozdania finansowego OLT i czy powinna to być przesłanka do odebrania koncesji. Kapis przyznał, że dla ULC, to powinien być "bardzo silny sygnał ostrzegawczy".

Dopytywany o konsekwencje personalne, jakie po upadku OLT Express spadły na urzędników ULC, Kapis pozwolił sobie – jak się wyraził – na "osobistą wypowiedź", że żałował ludzi, których to dotknęło. Jako były prezes ULC na początku lat 2000 znał ich bowiem i cenił ich pracę.

Skomentowała to Wassermann, że ludzi tych nie ma co żałować, bo ULC dopuścił się "skandalicznych zaniedbań" i odpowiadał za dopuszczenie do latania samolotów, które nie powinny były latać. "Gdyby ULC zadziałał skutecznie, ludzie nie straciliby pieniędzy" – powiedziała szefowa komisji.

Pytany o własną ocenę OLT Express Kapis przyznał, że jego zdaniem od początku firmę tę cechował zbyt szybki rozwój, wskazujący na "duże ryzyko".

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Joanna Kopcińska (PiS) pytała świadka kiedy oraz od kogo w ogóle dowiedział się o funkcjonowaniu firmy Jet Air oraz spółek OLT. "Wydaje mi się, że w momencie rejestracji nowego przewoźnika i akcji marketingowej oraz promocyjnej, którą ten przewoźnik rozpoczął. Myślę, że to była wiosna 2012 roku" – odpowiedział świadek. Dodał przy tym, że o kłopotach finansowych przewoźnika dowiedział się dopiero po jego upadku.

"Czy chce pan powiedzieć, że jako osoba nadzorująca Urząd Lotnictwa Cywilnego z ramienia ministra o nowym przewoźników dowiedział się pan z mediów" - dopytywała posłanka Wassermann. "Nie jestem w stanie powiedzieć czy z mediów. To była informacja znana w środowisku, że ULC podjął decyzję o nadaniu uprawnień firmie OLT Express" – odparł świadek.

Członkowie komisji dopytywali jednak, co to znaczy, że informacja ta była znana w środowisku. "Z informacji publicznej, czyli z komunikatu ULC, z przekazu medialnego (...) jak i reklam, które wtedy się pojawiły. Po prostu fakt istnienia tego przewoźnika na rynku lotniczym w Polsce został bardzo szeroko odnotowany i stąd wiedza na temat jego zaistnienia" – mówił Kapis.

Kopcińska dopytywała, czy w departamencie, którym kierował, odbywały się bieżące narady, na których omawiane były sprawy związane z liniami lotniczymi OLT. "Do mniej więcej jesieni 2012 r. żadnych szczególnych spotkań nie było; w ogóle spotkań dotyczących OLT w moim departamencie nie było według mojej obecnej wiedzy. Ja nie pamiętam" – mówił Kapis dodając, że pierwsze takie spotkanie odbyło się dopiero we wrześniu 2012 r.

Posłanka PiS pytała też o ówczesną wiedzę Kapisa na temat Amber Gold i tego czy wiedział, że spółka ta inwestuje w linie lotnicze. "Skąd pan czerpał wiedzę, czy w ogóle pan ją posiadał o tym, że była taka firma jak Amber Gold, że zainwestowała w spółki OLT?" – pytała Kopcińska.

"Jeśli chodzi o Amber Gold, to nie będę się wypowiadał, bo to nie była moja domena. O tej firmie wiedziałem mniej więcej tyle co wiedział każdy obywatel w tym kraju, czyli że istniała taka spółka, miała jakąś ofertę sprowadzającą się do określonych korzyści wynikających z lokowania oszczędności, to tyle do czego sprowadzała się moja wiedza" – mówił Kapis. Zaznaczył jednocześnie, że nie słyszał wówczas o prezesie Amber Gold, jego przeszłości, ani że spółka ta była umieszczona na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego.

Marek Suski (PiS) dziwił się, jak to możliwe, że mimo krytycznego raportu NIK w połowie 2013 roku minister transportu awansował Kapisa ze stanowiska dyrektora departamentu resorcie transportu, na stanowisko prezesa Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej. Jak się wyraził poseł PiS, "z 9 tysięcy na 18".

"Kiedy pan poznał ministra Nowaka?" – dopytywał Suski, na co Kapis odpowiedział, że dopiero jak ten został ministrem. "Co w takim razie było powodem, że akurat wybrał pana" – pytał poseł PiS. Kapis odpowiedział, że został prezesem PAŻP, by bardziej zapanować nad bezpieczeństwem lotniczym. "I pan zapanował". "Wiele rzeczy zrobiono" – powiedział Kapis.

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony