Horała: być może uda się trochę zmniejszyć podwyżki opłat za obsługę lotów

Samolot na niebie (fot. Simone Ramella,flickr,cc)

Trwają rozmowy ws. zapowiedzianych podwyżek opłat za obsługę operacji lotniczych, być może uda się je trochę zmniejszyć – mówił w poniedziałek w Katowicach wiceminister infrastruktury Marcin Horała. Przedstawiciele branży apelują o zmniejszenie podwyżek oraz różnic między ich stawkami.

Horała w rozmowie w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach odniósł się do listu otwartego przedstawicieli lotnisk regionalnych, wystosowanego do premiera Mateusza Morawieckiego i ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, z diagnozą, że przedłożone propozycje "w sposób drastyczny, nierównomierny i niekonkurencyjny" podwyższają od 2022 r. opłatę terminalową i trasową.

W przedłożonej propozycji przewidziano podwyższenie od 1 stycznia 2022 r. opłat: terminalowej (dotyczy pojedynczej operacji lotniczej): dla Lotniska Chopina z 343,08 zł w 2021 r. do 524,58 zł – wzrost o 181,50 zł (o 53 proc.), a dla Portów Lotniczych Regionalnych z 791,12 zł dla 2021 r. do 1347,76 zł – wzrost o 556,64 zł (wzrost o 70 proc); oraz trasowej – z kwoty 195,70 zł dla 2021 r. do kwoty 245,81 zł – wzrost o 50,11 zł (wzrost o 26 proc).

Przewidujący wzrost opłat za obsługę lotów projekt "Planu skuteczności działania służb żeglugi powietrznej na lata 2020–2024" trafi do 1 października br. do Komisji Europejskiej, celem weryfikacji i oceny pod kątem zgodności z prawem. Projekt, zgodnie z wymogami europejskimi, przygotował Urząd Lotnictwa Cywilnego; opłaty terminalową i trasową pobiera Polska Agencja Żeglugi Powietrznej.

Wiceminister infrastruktury podkreślił, że cała procedura – zgodna z regulacją europejską – przebiega w taki sam sposób we wszystkich europejskich państwach: instytucje zajmujące się świadczeniem usług kontroli powietrznej tymi opłatami mają się bilansować na zero. „Czyli opłaty mają pokrywać ponoszone przez te instytucje koszty, a te są, jakie są” – wskazał Horała.

„PAŻP wykonała szereg działań, aby te koszty ograniczyć, ale te są dość sztywne: czy mamy na lotnisku 100 operacji czy 200 na jakiejś zmianie, kontrola przestrzeni powietrznej musi być prawie zupełnie taka sama. Więc szacujemy, jak wygląda rynek, ile jest potencjalnie operacji, podstawiamy koszty PAŻP, dzielimy jedno przez drugie i wychodzi nam koszt jednostkowy" – tłumaczył.

„I jest tak, że jeżeli Lotnisko Chopina obsługuje ok. 40 proc. operacji polskiego rynku lotniczego i to kosztuje nas jedną wieżę, a pozostałe 60 proc. to koszt 14 wież, to jak podzielimy jedno przez drugie, to tak nam wychodzi. Jest kilka alternatyw: w niektórych państwach tak jest, że nie ma podziału na strefy, wszystkie koszty w danym kraju dzielimy po równo, ale to spowodowałoby, że w każdej opłacie ponoszonej na Lotnisku Chopina mniej niż połowa byłaby rzeczywistym kosztem kontroli powietrznej, a pozostała większość ukrytą dotacją dla lotnisk regionalnych. Dlaczego?” – zapytał.

"Można pójść w inną stronę: stworzyć trzy strefy, cztery strefy, czternaście stref. Wtedy w takich portach, które mają bardzo mało pasażerów, jak Łódź, Olsztyn-Szymany, tamte opłaty wynosiłyby nie 1,2 tys. zł, ale może 3–5 tys. zł od operacji – to chyba całkowicie zakończyłoby ich działalność” – uznał wiceminister.

Przypomniał, że "Plan skuteczności działania” jest ostatecznie zatwierdzany na poziomie KE; zapewnił też, że w ULC cały czas trwają nad nim prace. „Oni starają się jakoś to przymierzyć, bo jakieś minimalne pole manewru jest. (...) Wiem, że ten dialog się toczy i być może uda się jakieś zmiany wprowadzić, żeby trochę te opłaty obniżyć, ale co do istoty musi być tak, jak jest” – zasygnalizował Marcin Horała.

Prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych Artur Tomasik zwrócił na katowickim Kongresie uwagę na dobro rozwoju rynku lotniczego w Polsce jako całości – i związaną z tym politykę państwa. Przypomniał, że w 2007 r. powstał pierwszy dokument mówiący o zrównoważonym rozwoju infrastruktury transportu lotniczego w Polsce.

„Tam mieliśmy jedną stawkę i wiele krajów nadal ma jedną stawkę właśnie z tego powodu” – zaznaczył. „Podwyżka jest nieunikniona; co nas niepokoi to różnica między stawką na Lotnisku Chopina, a w portach regionalnych” – wyjaśnił.

„Działamy na konkurencyjnym rynku, (...) czas pokaże efekty, bo dziś nikt nie wyłożył na stół analizy wrażliwości np. na cenę biletów – dzisiaj cena biletów 500 zł na liniach niskokosztowych, które operują w szerokim zakresie z portów regionalnych, jest nie do przekroczenia. Dokładanie kosztów spowoduje, że będziemy mieli mniejszą liczbę połączeń – i tu też zmieniamy filozofię: do tej pory porty budowały liczbę połączeń: połączenia dawały miejsca pracy, atrakcyjność regionu” – mówił.

„Dlatego różnica 100 proc. tych stawek dla nas jest bardzo wysoka. Apelujemy o zmniejszenie tych stawek, ale też o zmniejszenie różnicy między nimi – dla dobra rozwoju całego rynku, w tym portów regionalnych” – zaakcentował Artur Tomasik.

Źródło: PAP
comments powered by Disqus