Finlandia: MSZ organizuje lot ewakuacyjny dla Finów z Omanu do Helsinek - bilet za 2,3 tys. euro na własny koszt
Fińskie władze zorganizują lot czarterowy z Maskatu w Omanie do Helsinek dla Finów, którzy chcą opuścić ogarnięty konfliktem zbrojnym region Zatoki Perskiej. Zainteresowani mogą wykupić miejsce na tym locie na własny koszt. Cena biletu to około 2,3 tys. euro od pasażera - poinformowała szefowa fińskiej dyplomacji Elina Valtonen.
– Ministerstwo zdaje sobie sprawę, że bilet jest drogi (szczególnie dla np. 4-osobowej rodziny), ale na wysoką cenę wpływa w szczególności wzrost cen ubezpieczeń, paliwa oraz dodatkowe koszty związane z dotarciem do Omanu – wyjaśnił w środę na specjalnej konferencji dyrektor departamentu konsularnego w resorcie Jussi Tanner.
Zakłada się, że na pokład pierwszego samolotu ewakuacyjnego, który ma przybyć po fińskich obywateli w najbliższy weekend, może wejść ok. 100-200 osób. Nie wiadomo jednak – przyznał urzędnik – jak wiele osób zdąży dotrzeć do Omanu, ani ze względu na wysokie koszty, skorzysta z tej opcji wylotu.
Wielu Finów wciąż czeka na powrót do ojczyzny z różnych miejsc na Bliskim Wschodzie a także w różnych miejscach w Azji, po tym jak po ataku amerykańsko-izraelskim na Iran oraz odwecie Teheranu, przestrzeń powietrzna w regionie Zatoki Perskiej została zamknięta. Według danych MSZ obecnie ponad 3 tys. Finów przebywa w strefie konfliktu na Bliskim Wschodzie, najwięcej w ZEA: ok. 2,4 tys. osób, w Katarze: ok. 350, Izraelu: ok. 230, w Arabii Saudyjskiej: ok. 180 oraz po kilkadziesiąt osób w innych krajach regionu.
Przebywający na terenie ZEA muszą zorganizować transport do Omanu we własnym zakresie. Wcześniej MSZ poinformowało, że wysyła do ZEA misję konsularną by wspierać swoich obywateli w organizacji podróży, czy uzyskania niezbędnych pozwoleń.
Setki fińskich turystów nie mogą też wrócić z podróży po krajach azjatyckich, m.in. z Tajlandii, Malediwów, Sri Lanki, Wietnamu czy Indonezji, skąd loty powrotne odbywają się m.in. przez Dohę lub Dubaj.
„Jesteśmy przygotowani na to, że niestabilność w regionie Bliskiego Wschodu będzie się utrzymywać przez długi czas” – przyznała minister Valtonen, która będąc w Warszawie na posiedzeniu ministrów Rady Państw Morza Bałtyckiego, zdalnie udzieliła mediom informacji.
Fińskie MSZ podkreśla, że główną odpowiedzialność za turystów i pasażerów ponoszą biura podróży i linie lotnicze, a resort w tej sprawie prowadzi negocjacje z linią Finnair, która ze względu na niebezpieczeństwo w regionie Zatoki Perskiej odwołała połączenia z Dohą i Dubajem do końca marca.
Z Helsinek Przemysław Molik (PAP)
pmo/ san/