Latanie w czasach PRL - Ił-62 LOT-u z delegacją E.Gierka w Hawanie

Załoga Ił-62, fot. źródło: BKSL

Zapraszamy do lektury wspomnień opracowanych przez Bydgoski Klub Seniorów Lotnictwa, na podstawie relacji pisemnych i ustnych kapitana, pilota Zbigniewa Kwiatka. Cykl przybliża specyfikę i niuanse latania zawodowego, a także aeroklubowego w czasach PRL.


Kpt. Zbigniew Kwiatek ur. się 1 stycznia 1934 r. w Krośnie n/Wisłokiem. Szkolenie szybowcowe rozpoczął w Fordonie k/Bydgoszczy w 1952 roku na szybowcu SG-38 oraz ABC, a następnie w Aeroklubie Bydgoskim. W 1954 roku miał już srebrną odznakę szybowcową i zdany egzamin na instruktora szybowcowego.  W listopadzie 1954 roku rozpoczął służbę, jako szeregowy w 36. Spec-Pułku Lotniczym w Warszawie na Okęciu. Na początku 1957 roku przed upływem 3 lat został przenoszony do cywila. Wrócił do Krosna i dalej intensywnie trenował w Aeroklubie Podkarpackim. Tam zdobył złotą odznakę szybowcową i szkolił pilotów szybowcowych – kandydatów do Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie i Radomiu.


Latał na 16 typach szybowców i wylatał łącznie 1008 godzin 22 minuty i wykonał 1591 startów. W 1965 rozpoczął pracę w PLL LOT. We wrześniu 1965 został skierowany na 6-miesięczne szkolenie jako II pilot na samolocie IŁ-14. W 1967 roku przeszedł szkolenie w Kirowogradzie na samolocie AN-24. Latał na nim do 1972 roku, jako kapitan-instruktor. W grudniu 1972 roku wyjechał w pierwszej grupie pilotów do Moskwy do Szkoły Pilotów Transportowych na przeszkolenie na samolot długodystansowy IŁ-62. Po 2 latach latania, jako II pilot w 1975 roku otrzymał uprawnienia kapitana - instruktora na ten typ samolotu i latał na nim do 1990 roku.


W kwietniu 1990 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych do szkoły pilotów na przeszkolenie na samolot długodystansowy B767. Latał na tym typie jako kapitan do 2000 roku, kiedy odszedł na emeryturę z łącznym nalotem na samolotach 19.173 godziny i 51 minut. Latał pod niebem Europy, Azji, Ameryki Płn. i Płd. Australii. Lądował w 115 portach lotniczych na całym świecie. Latał na następujących samolotach: Piper Cub, CSS 13, Zlin 26, C 106, Junak 2, Junak 3, TS 8 Bies, Jak 18, PZL 101 Gawron, Ił-14, AN 24, PZL 104 Wilga, IŁ 62, B767. Zmarł 14 września 2017 r. w Warszawie i pochowany został w grobie rodzinnym w Krośnie n/Wisłokiem.


KUBA WYSPA JAK WULKAN GORĄCA

W dniach 10 – 17 stycznia 1975 r. Edward Gierek wraz z delegacją rządową poleciał w długą podróż na Kubę. PLL LOT przygotowały samolot i wyznaczyły załogę. Kuba położona jest na największej wyspie Morza Karaibskiego, która leży w bezpośredniej bliskości Florydy. Do roku 1960 duże wpływy gospodarcze i polityczne miały tam Stany Zjednoczone, ale w 1959 r. władzę objął Fidel Castro, który wszystko upaństwowił i kraj ten zaczął stopniowo przechodzić pod sferę wpływów ZSRR.

Przepiękna wyspa tętniła życiem z nowoczesnymi hotelami, wspaniałymi kurortami wypoczynkowymi, z kilometrowymi plażami z olśniewającym złotym piaskiem i turkusowym ciepłym morzem, ale była wtedy prawie wyludniona z turystów.

Starsze pokolenie pamięta przebój, który śpiewała w tym czasie cała Polska – „Kuba wyspa jak wulkan gorąca, palm wachlarze rozkłada do słońca, słońce do niej uśmiecha się”. 

Trasę przelotu wyznaczyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych: WARSZAWA – WYSPY AZORSKIE – HAWANA – LIZBONA – WARSZAWA.

Wyspy Azorskie to 9 wulkanicznych wysp należących do Portugalii, zlokalizowanych na Oceanie Atlantyckim około 1500 km. na zachód od kontynentalnej części tego kraju.

Polskie akcenty na wyspach

W lipcu 1929 r. mjr pil. Idzikowski i mjr nawigator Kubala, jako pierwsi na świecie podjęli próbę przelotu przez Atlantyk ze wschodu na zachód na trasie Paryż – Now Jork.  Samolot Amiot-123 nazwany „Marszałek Piłsudski” na wskutek awarii silnika zmusił załogę do awaryjnego lądowania na wyspie Gracjoza.  Pilot zginął, a nawigator ocalił życie.

Trasa do Hawany została drobiazgowo przygotowana: lotniska zapasowe, łączność, dokumentacja, procedury, pogoda na trasach o tej porze roku, mapy itp.

Samolot IŁ-62 podstawiony został na wojskową część lotniska Okęcie i wystartował 10 stycznia 1976 r. o godzinie 07:30. Lot przebiegał bez przeszkód, a łączność z Warszawą przez całą trasę była bardzo dobra. Co pewien czas odwiedzały kabinę załogi osoby z delegacji rządowej odpowiedzialne za zaplanowanie i zorganizowanie przelotu.


Fachowa dyskusja świadczyła o znajomości lotniczych problemów. Interesowali się pogodą na trasie i lotniskach zapasowych oraz ewentualną turbulencją. Potem nastąpiło zamieszanie przy wlocie w przestrzeń powietrzną Portugalii. Kontrola ruchu lotniczego nie miała zgody dyplomatycznej na przelot samolotu w przestrzeni kontrolowanej przez Portugalię i wyznaczyła strefę holdingu-oczekiwania do czasu wyjaśnienia problemu.

Natychmiast w kabinie zjawił się ktoś z delegacji i poprzez  interwencję w Ministerstwie Spraw Zagranicznych sprawa została załatwiona - załoga otrzymała zgodę na przelot przez terytorium Portugalii i dalej na Azory. Lądowanie nastąpiło na wyspie Santa Maria, a po krótkim postoju na dotankowanie samolot wystartował do Hawany.

Na trasie do Hawany leży trójkąt bermudzki pomiędzy Miami (Floryda) – Puerto Rico – Bermudy (wyspy). Ktoś z załogi przygotowując się do lotu wyczytał, że od 1940 do 1970 r. zaginęło w tym rejonie 30 statków i samolotów. Niektórzy też pamiętali zatonięcie amerykańskiego okrętu podwodnego z napędem atomowym USS Scorpion. Każdy czytał różne opowieści o tym rejonie świata, ale lecąc nic się nie działo, poza żartami w kabinie. Mimo wszystko wyczuwane było lekkie zdenerwowanie.

Na trasie lotu pojawiła się rozbudowującą się olbrzymia chmura cumulonimbus, jak gdyby w dwu kierunkach tworząc literę V. Samolot leciał prosto nie zmieniając kursu, a mityczna litera V zwierała swoje ramiona. Pojawiła się lekka turbulencja, ale po chwili cumulonimbus był już z tyłu. Okazało się, że strach miał wielkie oczy.

Przy nawiązaniu łączności z Hawaną nastąpiła mała niespodzianka. Na wieży lotniskowej kontrolującej ruch lotniczy znajdował się przedstawiciel polskiej ambasady pan Edward Szustka, który powitał delegację i oczekiwał na lądowanie samolotu. Na pewno nie był tam tylko po to, ale miał zapewne inne zadania związane z lądowaniem korespondencją radiową itp. 

Samo lądowanie przebiegło bez przeszkód. Pogoda była dobra temperatura +25 stopni C. W połowie lotniska i pasa startowego przebiegał tor kolejowy – ewenement na skalę światową.  Nie było to dla załogi żadne zaskoczenie, bo widniał na kartach nawigacyjnych. Piloci nie wiedzieli tylko czy tory kolejowe są dalej używane. W oknach kokpitu pojawiły się dwie małe flagi, polska i kubańska. Kołowanie było powolne do rozłożonego czerwonego dywanu, gdzie całą delegację witali Fidel Castro i przedstawiciele kubańskiego rządu.

Załoga została wysłana aby odpocząć do hotelu Hawana Libre. Był to duży piękny budynek, ale nie było w nim widać obcokrajowców. Każdy dzień pobytu na Kubie był zaplanowany od śniadania do kolacji. Załoga miała opiekuna z polskiej ambasady oraz na każdy dzień dodatkowo 2-3 kubańczyków z Instytutu Lotnictwa Cywilnego Kuby.

Hawana miała wtedy około 1,5 mln mieszkańców i była głównym ośrodkiem przemysłowym Kuby. Atrakcją turystyczną był słynny Plac Rewolucji, gdzie można było zobaczyć pełno starych nieodnawianych budynków, które sąsiadują z nowym budownictwem.  Na ulicach Hawany widoczne były riksze i amerykańskie samochody pamiętające lata pięćdziesiąte (był rok 1975).

HAWANA
 
Na jednym z budynków przewodnicy pokazali załodze ślady po serii z broni maszynowej, które przypominały o walkach, jakie toczyły się w tym rejonie miasta. Nie było to zaskakujące, poieważ w Warszawie w latach siedemdziesiątych, a nawet i do dzisiaj na każdym starym budynku są widoczne ślady walk z ostatniej wojny i powstania warszawskiego.


Potem było zaplanowane zwiedzanie Varadero, zlokalizowanego około 100 km. na wschód od Hawany – największego kurortu turystycznego Kuby. Były tam wspaniałe luksusowe hotele, złote piaski, błękitne morze i plaża. Wejście do wody zabezpieczone było kilkadziesiąt metrów od brzegu siatkami przeciw rekinom.  Znacjonalizowano tam wszystkie wille bogatych amerykanów.

W miejscowości La Finca Vigia załoga zwiedzała majątek Ernesta Hemingwaya. Tam napisał słynną  powieść, „Komu bije dzwon” oraz „Stary człowiek i morze”, za które otrzymał nagrodę Nobla. Można było tam zobaczyć piękny basen, zabudowania, tropikalną roślinność, a obok restaurację, w której cały czas przygrywała kapela (dwie gitary i wokalista) rytmy południowo amerykańskie i nieśmiertelną melodię „Guantanamera” śpiewana na całej Kubie.

Niedaleko Varadero leży miasto Matanzas, w którym znajduje się słynna grota Bellamar. Słynie ona z pięknych nacieków jaskiniowych (stalaktyty – stalagmity), bajecznych fontann, kryształowych kopuł i różnych formacji skalnych.

Temperatura w jaskini wynosiła +25 stopni C, a ściekająca po ścianach woda sprawiała, że była bardzo duża wilgotność – wszyscy pocilli się niemiłosiernie.  Duża część jaskini znajdowała się pod wodą i miała kilka sal.  Jedna z sal miała około 60-80 metrów długości i szerokość około 20 metrów.  

Ściany jaskini pokrywały kryształy, w których załamuje się światło tworząc różnoraki piękny połysk. Wszyscy podziwiali zwisające stalaktyty w pewnym momencie opiekun kubańczyk zapytał pilota: chcesz kawałek? Nie czekając na odpowiedz odłamał mały kawałek na pamiątkę. Jak widać wszystko im było wolno.

Zaplanowane było jeszcze zwiedzanie ogrodu botanicznego w miejscowości Soroa. Kuba posiada ciepły wilgotny klimat równikowy, ale od maja do października występuje tam pora deszczowa, a potem przechodzą silne huragany. Najchłodniejsze miesiące to grudzień – styczeń, temperatura w granicach 20-25 stopni C.

Kuba produkuje najlepsze na świecie cygara, taka jest przynajmniej opinia koneserów palaczy. Na całym świecie znany jest również kubański rum, który produkowany jest z trzciny cukrowej i dodawany do różnych koktajli. Najpopularniejszy koktajl na Kubie występował pod nazwą Cuba Libre. Osobny rozdział to Kabarety Kubańskie. Każdy dzień delegacja odwiedzała inny kabaret. Trzeba przyznać, że Warszawa w tym czasie pod względem rozrywki to była zapadła prowincja.

Czas szybko mijał. W ostatni dzień pobytu, w ogrodach ambasady na świeżym powietrzu, sekretarz Edward Gierek  wydał przyjęcie na cześć Fidela Castro, na które cała załoga dostała zaproszenie.


Na przyjęciu widać było przedstawicieli różnych ambasad. Główni aktorzy, oczywiście byli  odgrodzeni od reszty gości. Potem nastąpił wylot do Lizbony, a następnie do Warszawy 

Każdy członek załogi otrzymał od kubańczyków w prezencie po 6 butelek kubańskiego rumu, a przed lądowaniem w Warszawie w kopercie 50 USD.  W tamtych czasach licząc dolara po czarnorynkowej cenie było to więcej, jak miesięczna pensja. Widać Rząd znał czarny walutowy rynek.
 
Załoga na lot do Hawany: capt. instr. Sułecki Włodzimierz, capt. Kamela Edward, capt. instr. Kwiatek Zbigniew (pełnił rolę F/O II pil.), nawigator Będkowski Janusz, rtg Czochra Edward, inż. pokł. Popiołek Bernard.


Opracował Kazimierz Wojciech Chudziński z Bydgoskigo KSL na podstawie relacji pisemnych i ustnych capt. Zbigniewa Kwiatka.

Źródło: Bydgoski Klub Seniorów Lotnictwa
comments powered by Disqus