PŁ/R – próby w locie

PŁ/R – próby w locie

W łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych S.A. dobiega końca modernizacja pierwszego z dwóch śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych Mi-14PŁ przystosowanego do wykonywania zadań ratowniczych. Maszyny, które otrzymały oznaczenie PŁ/R zastąpią wycofywane ze służby śmigłowce ratownicze Mi-14PS.
 

Szef szkolenia Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej kmdr por. pil. Wiesław Cuper oraz kpt. mar. pil. Andrzej Wawulski, por. mar. pil. Kazimierz Majchrzak, por. mar. pil. Andrzej Duła i st. chor. mar. Julian Szulc z 29. Eskadry Lotniczej w Darłowie uczestniczą w próbach zmodernizowanego śmigłowca Mi-14PŁ/R numer 1012. To pierwsza z dwóch maszyn, które w najbliższym czasie przejmą wykonywanie zadań ratowniczych nad Bałtykiem po wycofywanych ze służby śmigłowcach Mi-14PS. Eksploatacja PS-ów rozpoczęła się w 1984 roku. Na lotnisko Marynarki Wojennej w Darłowie trafiły wówczas cztery takie maszyny, z których dwie zostały utracone w trakcie eksploatacji. Ostatni, piąty śmigłowiec z numerem 5137 zakupiono w 1990 roku. Obecnie, z powodu kończącego się resursu, trwa proces wycofywania tych maszyn ze służby. Mi-14PS 5137 zakończył służbę w październiku 2008 roku (zobacz: Ostatnie loty „Dziobaka”), maszynę z numerem 1016 wycofano z eksploatacji w styczniu 2010 roku (zobacz: Kolejna ratownicza „czternastka” na emeryturze). Ostatnia tego typu maszyna z numerem 1013 zakończy służbę pod koniec tego roku.
 


Proces przygotowania śmigłowca bojowego do zadań ratowniczych objął przebudowę instalacji paliwowej, hydraulicznej i elektrycznej i przystosowanie kabiny do transportu rozbitków. Aby umożliwić eksploatację kosza ratowniczego poszerzono drzwi boczne. Rozbudowana instalacja klimatyzacji pozwala na niezależne sterowanie temperaturą w kabinie pilotów i kabinie transportowej. PŁ/R-a wyposażono w nowy radar pogodowy, zewnętrzny dźwig pokładowy SPG-300 oraz trzy reflektory poszukiwawcze. Śmigłowiec otrzymał również nowe wyposażenie nawigacyjne: GPS, radiowysokościomierz i wysokościomierz barometryczny oraz radiostacje. Zdemontowane elementy systemów poszukiwawczo – uderzeniowych wykorzystano do budowy symulatora dla nawigatorów - operatorów systemów zwalczania okrętów podwodnych (zobacz: Nowy symulator).

 

Źródło: Brygada Lotnictwa MW
comments powered by Disqus

Komentarze

GPS z namiernikiem COSPASS-SARSAT? jaki model jeśli można wiedzieć? Namiary na czestotliwość np. 406MHz (ale również np. na 121,5MHz ciągle używanej przez wojsko) zbiera się z radionamirników pokładowych typu ARK-U2, ARK-UD i Chelton.

Prawdopodobnie żaden, bo i nie o to chodzi.
Chodziło mi o to, że jak się podaje przez radio załodze SARowskiej Mi-2 współrzędne miejsca, gdzie najprawdopodobniej znajduje się poszukiwana maszyna, to w odpowiedzi słyszy się komunikat, że to nic nie da bo na pokładzie nie ma GPS...
I ręce opadają.
A takie dane mogą przyjść w trakcie prowadzenia akcji np. jako depesza COSPASS-SARSAT i warto by załoga mogła z nich skorzystać.

Niektórym wydawało się, że to LPR zastąpi SAR a tu niespodzianka. Polskie EC-135 nie posiadają dzwigu bocznego, personelu wyszkolonego do obsługi takiego dźwigu a ponadto nie posiadają oprzyrzadowania do prowadzenia poszukiwań. Mogą poszukiwać tylko wzrokowo, natomiast przyrządowo nie.

Za to EC-135 w odróżnieniu od SARowskich Mi-2 posiadają GPS (a to przecież chyba nie nowość, że komunikaty COSPAS SARSAT podają współrzędne geograficzne namierzonego przez satelity ELT samolotu w potrzebie), dobre radio lotnicze - w którym da się wybrać dowolną lotniczą częstotliwość, załogi które latają codziennie i które codziennie mają do czynienia z ludźmi rannymi w wypadkach. A do tego są w powietrzu w 3 minuty od wezwania.

Dźwigiem bocznym tych wszystkich problemów systemowych się nie załatwi.

Zgadzam się z Tobą, jednak nasze EC-135 nie zostały wyposażone w dźwig boczny, który niezwykle ułatwia podejmowanie poszkodowanych z terenów trudnych, gdzie nie istnieje mozliwośc przyziemienia śmigłowcem. To prawda, że EC-135 posiada dobrego GPS-a, gdzie za pomoca systemu COSPAS-SARSAT można namierzyć transmiter sygnałów na czestotliwościach 406 MHz, co pozwala na duża dokładnośc lokalizacji poszkodowanego. Jeżeli jednak spotkasz się z terenem trudnym, to zejdzie trochę czasu, żeby przeszukać wzrokowo teren w którym powinien znajdować się poszkodowany. Gdy jednak poszukujesz przyrządowo, to lecisz na tzw. "ukłucie" i gości/goscia masz jak na widelcu.

Dziś mieliśmy smutny przykład na to, że śmigłowiec LPR (bez dźwigu bocznego) może być skuteczniejszy w działaniach SAR niż SARowski Mi-17 (z dźwigiem bocznym).
Zanim MI-17 wystartowało z Łęczycy, na miejscu wypadku w CTR EPLL dawno już prowadzili reanimację pilota ratownicy LPR z Ratownika 16.
Włączenie LPR do systemu SAR naprawdę zdaje się mieć sens.

Śmiem twierdzić, że dźwig boczny ma uzasadnienie, ale w akcjach prowadzonych nad wodą. No i może w górach. Natomiast ciekaw jestem w ilu procentach realnych akcji SAR prowadzonych nad lądem dźwig ten naprawdę się przydał. Sądzę, że w niewielu.
Dźwig ma swoje zalety, ale też i wady - przede wszystkim waży swoje i wystaje, co z racji wykonywania głównego, codziennego zadania, dla którego kupiono EC-135 było by wielce szkodliwe.
Twierdzę, że ratowanie pilota za pomocą LPR wyposażonego w EC-135, startującego w 3 minuty, z profesjonalną załogą doświadczonych – choćby w wielu codziennych wypadkach samochodowych - ratowników na pokładzie, w sytuacji, gdy znana jest pozycja upadku samolotu (np. na podstawie danych z radarów PAŻP) jest potencjalnie skuteczniejszym rozwiązaniem niż wysyłanie MI-2 bez GPS, z czasem startu 15 minut i załogą która - z racji na rzadkość w Polsce wypadków lotniczych - nie miała dotąd do czynienia z rannymi/umierającymi poszkodowanymi.
Dlatego pomysł włączenia LPR do akcji SAR przyjąłem z optymizmem, w sytuacjach, gdy bardziej chodzi o Rescue niż Search.

Okazuje się, że Marynarka Wojenna widzi potrzebę dobrego funkcjonowania SAR, dlatego podjęła się przystosowania śmigłowca Mi-14 PŁ do zadań SAR, natomiast Siły Powietrzne chcą się pozbyć SAR, i wszystko robią w tym kierunku, aby tak się stało.