Specjalistka: agencje kosmiczne jasno priorytetyzują bezpieczeństwo
Po raz pierwszy w ponad 25-letniej historii Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) zapadła decyzja o skróceniu misji. NASA chce wcześniej ściągnąć na Ziemię czterech astronautów z powodu problemów zdrowotnych jednego z nich. Agencje kosmiczne jasno priorytetyzują bezpieczeństwo - komentuje lek. Karolina Twardowska.
Amerykańska agencja kosmiczna NASA ogłosiła w czwartek, że czworo członków jej misji Crew-11 na ISS zostanie sprowadzonych na Ziemię znacznie wcześniej, niż planowano - stanie się to najprawdopodobniej w ciągu kilku najbliższych dni.
Agencja nie chce ujawnić, co kryje się pod terminem „incydentu medycznego”, który zmusił ją do podjęcia takiej decyzji. NASA pilnie strzeże prywatności astronauty, ale zapewnia, że stan zdrowia pacjenta jest stabilny. Potwierdza jedynie, że sytuacja nie jest skutkiem żadnej awarii, urazu przy pracy czy problemów z samą stacją.
Jak wyjaśniają specjaliści, wcześniejsze zakończenie misji wynika najprawdopodobniej z tego, że możliwości diagnostyczne na orbicie są ograniczone, a NASA woli „dmuchać na zimne”, niż ryzykować zdrowiem załogi w trudnych warunkach.
- Na ISS medycyna jest dość ograniczona, a lekarstwa i sprzęt są zoptymalizowane pod kątem podstawowej diagnostyki i stabilizacji pacjenta, ale w niektórych sytuacjach mogą nie wystarczyć. Jeśli stan zdrowia astronauty wymaga dalszej diagnostyki lub specjalistycznego leczenia, potrzebny jest powrót na Ziemię. Warto jednak zaznaczyć, że dr J.D. Polk, czyli główny lekarz NASA, podkreśla, że stan zdrowia astronauty jest stabilny i wcześniejszy powrót to raczej dmuchanie na zimne – tłumaczyła lek. Karolina Twardowska, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Astromedycznego, zaangażowana w rozwój medycyny kosmicznej, współpracująca z zakończoną sukcesem misją z udziałem polskiego astronauty.
Specjalistka zwróciła uwagę na to, że NASA nie podaje, którego astronauty dotyczy problem zdrowotny. - To absolutnie właściwe postępowanie. Astronauci, mimo że wykonują wyjątkową pracę, są przede wszystkim pacjentami i mają takie samo prawo do prywatności medycznej, jak każdy z nas – zaznaczyła lekarka.
Po drugie sytuacja dobrze pokazuje, jak sprawnie działają systemy bezpieczeństwa, przygotowanie załóg oraz opieka medyczna w misjach kosmicznych. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest nieprzerwanie zamieszkana od ponad 25 lat, a poważne problemy zdrowotne zdarzają się tam relatywnie rzadko.
- Procedury obowiązujące podczas takich misji to efekt wieloletniego, bardzo rygorystycznego procesu selekcji, badań oraz szkolenia astronautów, ale także pracy ogromnej liczby zespołów dbających o bezpieczeństwo astronautów, samej stacji i pojazdów kosmicznych. Jednocześnie ta sytuacja przypomina nam, że przestrzeń kosmiczna pozostaje środowiskiem ekstremalnym. Dlatego tak ważne są planowanie misji, stały monitoring stanu zdrowia załogi oraz szybka i adekwatna reakcja na nieprawidłowości - podkreśliła Karolina Twardowska.
Zwróciła uwagę, że agencje kosmiczne „jasno priorytetyzują bezpieczeństwo”, o czym świadczy decyzja o wcześniejszym powrocie. - To bardzo dobra i odpowiedzialna decyzja. Priorytetem musi być zdrowie astronautów, nawet jeśli oznacza to zmianę planów misji. Nie mam wątpliwości, że specjaliści zaangażowani w tę misję mają sytuację pod kontrolą - dodała naukowczyni.
Astronauci przechodzą solidne przeszkolenie medyczne, a podczas misji są wspierani przez specjalistów medycyny kosmicznej oraz mają na ISS dostęp do sprzętu i leków. Jednak - jak zaznaczyła specjalistka - w tak ograniczonej przestrzeni nie da się stworzyć pełnoskalowego szpitala – takiego, który jak na Ziemi byłby przygotowany na każdy przypadek.
- Dodatkowo w warunkach nieważkości co jakiś czas pojawiają się nowe problemy zdrowotne, których medycyna kosmiczna nie była w stanie przewidzieć. Leczenie „ziemskich” chorób w mikrograwitacji wymaga niestandardowych metod, a czasem może być po prostu niewykonalne. Skrócenie misji może być najbezpieczniejszym rozwiązaniem - uznała w rozmowie z PAP Karolina Twardowska.
Eksploracja kosmosu wymaga nie tylko rozwoju technologicznego, ale też klinicznej medycyny kosmicznej. Przygotowanie lekarzy, którzy rozumieją zmiany zachodzące w organizmie człowieka w przestrzeni kosmicznej i potrafią skutecznie diagnozować oraz leczyć astronautów podczas misji, jest równie ważne, jak rozwój technologiczny.
Takie zadanie jest także podstawą działalności Polskiego Towarzystwa Astromedycznego, pracującego z polskimi naukowcami zaangażowanymi w rozwój medycyny kosmicznej w różnych światowych ośrodkach badawczych. Ich zdaniem - wraz z planami długotrwałych lotów, w tym misji na Księżyc i Marsa - znaczenie tej wiedzy będzie rosło. Dlatego tak ważne jest, aby szkolenie lekarzy w zakresie medycyny kosmicznej było realnie i systemowo wspierane, również w Polsce.
- To inwestycja, która zwiększa bezpieczeństwo misji kosmicznych i jednocześnie wspiera rozwój nowoczesnej medycyny na Ziemi - od telemedycyny i zdalnego monitorowania zdrowia po rehabilitację i nowoczesną diagnostykę stosowaną w szpitalach - dodał dr hab. Jakub Mieczkowski, wiceprezes PTA, naukowiec Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Załoga misji Crew-11 na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) składa się z czterech osób: dwojga Amerykanów (Zena Cardman i Michael Fincke), jednego Japończyka (Kimiya Yui) i jednego Rosjanina (Oleg Płatonow). Przebywają oni na ISS od sierpnia ub.r. i zgodnie z planem mieli powrócić na Ziemię w maju br. Trzech innych astronautów przebywa jednocześnie w rosyjskiej części ISS.
Monika Grzegorowska, zdrowie.pap.pl (PAP)
mg/ bar/