Prezydent Łotwy: to ukraiński dron rozbił się na naszym terytorium
Prezydent Łotwy Edgars Rinkeviczs potwierdził w środę, że dron, który rozbił się ostatniej nocy na terytorium łotewskim należał do Ukrainy. Dodał, że nie można wykluczyć kolejnych incydentów z dronami i dlatego priorytetem pozostaje wzmocnienie obrony powietrznej kraju - podał łotewski nadawca publiczny LMS.
Rinkeviczs powiedział na konferencji prasowej, że dron wleciał w przestrzeń powietrzną Łotwy wykonując misję, której celem były obiekty na terytorium Rosji.
Prezydent przypomniał, że 2 marca odwiedził wschodnią granicę Łotwy i był zadowolony z postępów prac nad wzmacnianiem infrastruktury, w ramach których były instalowane zapory przeciwczołgowe oraz powstają rowy.
- Jednak głównym wyzwaniem jest obrona przeciwlotnicza – oświadczył szef państwa.
Rinkeviczs nie wykluczył, że incydenty z dronami mogą się powtarzać. - Niezależnie od tego, gdzie zostały wyprodukowane. Niezależnie od tego, jakie mają cele. Naszym głównym zadaniem jest wzmocnienie ochrony naszej przestrzeni powietrznej” – podkreślił Rinkeviczs.
Wcześniej sytuację skomentowała premierka Evika Silina. W rozmowie z telewizją TV3 szefowa rządu Łotwy powiedziała, że Rosja wykorzystuje moment do zmasowanych ataków na Ukrainę, gdy uwaga światowej opinii publicznej jest skupiona na wydarzeniach na Bliskim Wschodzie.
- Dzisiejszej nocy doszło do poważnych walk. Ukraińcy odpierali ataki na swój kraj – oświadczyła Silina.
Minister obrony Łotwy Andris Spruds z powodu incydentu z dronem przerwał swoją wizytę w Ukrainie.
Antoni Radczenko (PAP)
rda/ ap/