Trwa wyścig po śmigłowce

Śmigłowce Mi-1 (fot. swidnik.pl)

Od początku rozpoczęcia produkcji w WSK Świdnik, czyli połowy lat 50. ubiegłego wieku, w fabryce powstało prawie 7,5 tysiąca śmigłowców. Mi-1, SM-2, Mi-2, jego zmodernizowanej wersji PZL-Kania i PZL W-3 Sokół. To kamienie milowe lotniczej historii naszego miasta.

Aby konstrukcje te nie przepadły, trzeba je w miarę szybko zgromadzić, odrestaurować i wyeksponować w godnym dla nich miejscu. Byłby to również dowód szacunku dla talentu i ciężkiej pracy świdnickich inżynierów. Pomysł na stworzenie kolekcji wyprodukowanych w Świdniku wiropłatów narodził się w Strefie Historii Miejskiego Ośrodka Kultury.

Początkowo projekt dotyczył tylko przejęcia od spółki AgustaWestland dwóch śmigłowców w stanie muzealnym, SM-1 i SM-2. Te maszyny, produkowane przed słynną „mi-dwójką”, jeszcze w latach 50., stały do niedawna przy bramie zakładu. Zostały wyremontowane i zrekonstruowane. Przechowywane są obecnie w fabrycznym hangarze, zabezpieczone przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi – mówi Andrzej Misiurski ze Strefy Historii.

Co ciekawe, do zakładu stale napływają prośby z przeróżnych muzeów, chcących powiększyć swe zbiory o zabytkowe maszyny ze Świdnika. Okazuje się, że są one dla takich placówek, działających nie tylko w Polsce, ale i na świecie, bardzo łakomym kąskiem. Jeżeli nie zatrzymamy u siebie eksponatów, mogą zniknąć bezpowrotnie.

Okazuje się, że wysłużone i cenne wiropłaty znajdują się nie tylko w świdnickim zakładzie. Lotnicze Przedsiębiorstwo Usługowe „Heliseco” również takie posiada. Przedstawiciele firmy wstępnie zgodzili się przekazać jeden z nich. Poza tym, w okolicznych prywatnych posesjach są dostępne: dwa kadłuby Mi-2, dwa W-3 Sokół, jeden kadłub PZL Kania i jeden Taurus. To prototypowy model Super Kani. Ta „skorupa” znajduje się we Franciszkowie, a właściciel wstępnie zgodził się ją odsprzedać. Jest więc szansa na skompletowanie ciekawej kolekcji.

Pojawia się pytanie, jak racjonalnie wyeksponować tę niezwykłą lotniczą wizytówkę Świdnika? Jednym z pomysłów jest wtopienie śmigłowców w krajobraz miejski, na wzór ronda przy zbiegu ul. Lotników Polskich i al. Racławickich. Jednak do tego celu nadają się wyłącznie kadłuby helikopterów.

Cały artykuł czytaj na stronie www.swidnik.pl

Źródło: swidnik.pl
comments powered by Disqus