Pilot, który pijany spowodował wypadek szybowca, stanie przed bielski sądem
Śledczy skierowali do bielskiego sądu rejonowego akt oskarżenia przeciwko 46-latkowi, który latem ubiegłego rozbił szybowiec podczas lądowania w Bielsku-Białej; był pijany – dowiedziała się PAP od rzecznika bielskiej prokuratury okręgowej Pawła Nikla.
Do nietypowego zdarzenia doszło 3 lipca ubiegłego roku. Pilot szybowca wylądował kilkaset metrów przed pasem lotniska aeroklubu bielsko-bialskiego. Działa tam klub jeździecki. Szybowiec spłoszył konia, na którym szkoliła się nastoletnia adeptka jeździectwa. Spadła, ale nie doznała poważniejszych obrażeń. Policjanci ustalili, że pilot był pijany. Miał w organizmie 2,3 promila alkoholu.
- Sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Południe. Mężczyzna został oskarżony o dwa czyny: narażenie dziecka, które jeździło konno na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także prowadzenie samochodu osobowego w stanie nietrzeźwości (przyjechał autem na lotnisko, z którego wystartował – PAP) – powiedział prokurator Nikiel.
W śledztwie oskarżony odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu do trzech lat więzienia.
Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych ustaliła, że pilot nie był odpowiednio przygotowany do lotu. Był pod wpływem alkoholu, co dyskwalifikowało go do podejmowania czynności lotniczych i przyczyniło się do utraty świadomości sytuacyjnej.
„Na wysokości około 2000 m pilot zgłosił drogą radiową problem z hamulcami aerodynamicznymi. Inżynier prób w locie zalecił przerwanie próby i lądowanie na lotnisku. W trakcie budowania manewru do lądowania pilot oddalił się od lotniska i podjął decyzję o lądowaniu na +padoku+ stadniny koni. Szybowiec przed zderzeniem z ziemią zahaczył o przeszkody do jazdy konnej. Pilot opuścił kabinę o własnych siłach z lekkimi obrażeniami. Szybowiec uległ znacznym uszkodzeniom” – podała komisja w streszczeniu raportu powypadkowego. (PAP)
szf/ mmark/