Po uziemieniu 737 Max Boeing musi przenieść dwa sokoły

Firma Boeing zmaga się z niespodziewanym efektem uziemienia modelu 737 Max. Producent będzie musiał przenieść dwa sokoły wędrowne, które gniazdują obecnie w fabryce tego samolotu. Przy niepracującym zakładzie ptaki mogłyby paść z głodu - podało "Seattle Times".

Dziennik przypomniał, że Boeing boryka się z licznymi konsekwencjami dwóch śmiertelnych wypadków odrzutowca 737 Max, w których zginęło 346 osób. Przedsiębiorstwo ponosi ogromne straty finansowe, zwolniono dyrektora generalnego, wstrzymano produkcję tego modelu w zakładzie w Renton w stanie Washington, a do opinii publicznej przedostały się niepokojące wewnętrzne konwersacje pracowników dyskutujących o wypadkach.

Według "Seattle Times", są także mniej oczywiste następstwa - jak to, że para sokołów wędrownych straci swój dom. Dwa zagrożone wyginięciem ptaki założyły swego czasu gniazdo wewnątrz fabryki w Renton. Jednak przy niedziałającym zakładzie, jego wrota są otwierane dużo rzadziej, co stanowi zagrożenie dla życia nietypowych rezydentów.

Jeśli ptaki nie będą mogły opuszczać fabryki, by polować, a do środka hangaru nie będą przedostawać się gołębie i szpaki, które od czasu do czasu padają ich ofiarą, sokoły mogą umrzeć z głodu.

Boeing dowiedział się o obecności gniazda w czerwcu zeszłego roku, gdy swych sił w lataniu próbowały - i rozbijały się - kolejno trzy pisklęta pary. Po krótkim okresie prób lotu w fabryce trafiły one pod opiekę ośrodka rehabilitacji zwierząt PAWS Wildlife Center. Pogłoski o nietypowych lokatorach krążyły jednak po placówce już od ok. czterech lat - gdy firma została zmuszona do sprzątania pojawiających się w tym miejscu odchodów.

Przenoszenie sokołów wędrownych jest szczególnie trudne. Ekspert cytowany przez "ST" wskazał, że przypadki gniazdowania i rozmnażania się tego gatunku wewnątrz budynków są niezwykle rzadkie. Dodatkowo ptaki przywiązują się do terenów wokół gniazda. W regionie północnozachodnich Stanów Zjednoczonych praktycznie nie migrują. Niektóre nigdy nie opuszczają znajomych okolic, innym zdarzają się wędrówki, ale powracają po nich na znane tereny, by się rozmnożyć - często z tym samym partnerem.

Prędkość sokoła w locie nurkowym podczas polowania wynosi ok. 320 km/h, czyli ponad jedną trzecią maksymalnej szybkości Boeinga 737 Max. Najwyższa zmierzona prędkość ptaka wynosi zaś blisko 400 km/h.

Gatunek ten niemal zniknął z terytorium USA z powodu szerokiego wykorzystania pestycydów w rolnictwie w latach 50. W krytycznym momencie w latach 70. sokołów pozostało zaledwie kilkaset, choć od tego czasu inicjatywy ochrony środowiska pozwoliły z wolna odbudowywać ich populację - wskazała organizacja National Audubon Society. Obecnie można spotkać gniazda sokołów wędrownych nawet na obszarach miejskich, w okolicy wysokich budynków i mostów.

Sprawę sokołów z fabryki w Renton zbadać mają przedstawiciele amerykańskiego departamentu rolnictwa. Na razie nie wiadomo, czy zamierzają złapać i przenieść ptaki w inne miejsce. Eksperci ds. dzikich zwierząt wskazują jednak, że sokoły mogą próbować powrócić na teren zakładu niezależnie od tego, jak daleko zostaną wywiezione. Znane są przypadki podróży do znanego gniazda oddalonego o ponad tysiąc kilometrów.

Jeden ze specjalistów dodał, że jeśli brama pozostanie zamknięta i sokoły nie będą mogły dostać się do gniazda przez cały marzec, para mogłaby samodzielnie wybrać inne miejsce do rozmnażania. (PAP)

kso/ malk/

Źródło: PAP
comments powered by Disqus