Przejdź do treści
Źródło artykułu

PiS zwróciło się do prokuratury ws. kontroli NIK dot. lotów VIP-ów

PiS chce, aby prokuratura zbadała, czy pracownicy Kancelarii Premiera złamali prawo podczas kontroli NIK ws. lotów VIP-ów. List w tej sprawie do prokuratora generalnego napisał europoseł PiS i b. szef NIK Janusz Wojciechowski.

Kontrola Najwyższej Izby Kontroli ws. lotów VIP-ów dotyczy także ubiegłorocznego lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska.

Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" opisała spór między NIK a Kancelarią Premiera w tej sprawie. Jak napisano, NIK twierdzi, iż urzędnicy premiera utrudniali kontrolę. Z kolei według cytowanego przez "Rz" szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego, to inspektorzy NIK złamali zasady kontroli. Arabski poskarżył się na nich sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej.

Janusz Wojciechowski powiedział na wtorkowej konferencji prasowej w Sejmie, że jest zbulwersowany informacjami o utrudnianiu kontroli inspektorom NIK. Jego zdaniem, jeśli są one prawdziwe, to mamy do czynienia ze złamaniem ustawy o Izbie.

Jak powiedział, o sprawie poinformował już prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Poprosił go m.in. o zbadanie przez właściwe organy prokuratury, czy nie doszło również do przestępstwa karnego polegającego na poświadczeniu nieprawdy przez urzędników KPRM. Jak napisała "Rz", NIK skarżyła się bowiem na przekazywanie jej przez KPRM nierzetelnych dokumentów.

Wojciechowski powiedział, że zwrócił się też do premiera Donalda Tuska o podjęcie interwencji wobec kierownictwa swojej Kancelarii w celu zaprzestania działań utrudniających przeprowadzenie kontroli NIK.

"Na tę sytuację trzeba reagować, bo ona rzeczywiście zakłóca porządek konstytucyjny w państwie. Niezależna instytucja kontrolna nie może doznawać żadnych trudności w kontroli, do której ma konstytucyjne prawo" - oświadczył Wojciechowski.

Z kolei również obecny na konferencji szef sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej Arkadiusz Czartoryski (PiS) skomentował skargę Arabskiego do kierowanej przez niego komisji.

"Analizując ten dokument zastanawiałem się, co wprawiło w taką panikę, w takiej rozgoryczenie pana ministra Arabskiego, że posunął się (...) do wystąpienia do Sejmu" - mówił.

W jego ocenie, Arabski "wpadł w panikę", gdy "zorientował się, że wpakował się w niezręczną sytuację - że jego zeznania (przed NIK) różnią się od zeznań jego pracowników".

Dlatego - jak mówił Czartoryski - szef KPRM postanowił "zdezawuować" ustalenia kontroli NIK, jeszcze zanim powstanie raport z jej prac - i napisał do Sejmu skargę na jej działania.

"Wydaje mi się, że jest to taki uprzedzający ostrzał artyleryjski" - ocenił Czartoryski.

Poseł PiS nie wie jednak, jak brzmią zeznania pracowników KPRM i czym mają się różnić od zeznań Arabskiego.

Sejmowa komisja zajmie się sprawą w czwartek. (PAP)

ann/ son/ gma/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony