Przejdź do treści
Źródło artykułu

Pasażerowie Boeinga zaczęli opuszczać lotnisko

Pasażerowie samolotu, który awaryjnie lądował we wtorek po południu na Okęciu, zaczęli opuszczać lotnisko. Niektórzy przez kilka godzin czekali w tzw. centrum pobytowym - tyle trwały procedury Straży Granicznej i policji związane z odbiorem bagaży.

Pierwsi pasażerowie zaczęli wychodzić na terminal przylotów po godz. 19. W kolejnej turze - przed godz. 21 - pasażerowie byli wypuszczani przez centrum konferencyjne, w którym czekały na nich rodziny i bliscy.

Jak poinformował PAP rzecznik portu Przemysław Przybylski, ewakuowani pasażerowie zostali zbadani w centrum medycznym. Jedna z kobiet, w ciąży, ze względu na stres została przewieziona do szpitala.

Przybylski informował, że pasażerowie zgromadzeni w centrum pobytowym oczekiwali na procedury Straży Granicznej. Zaznaczył, że ze strony samego lotniska nie było żadnych przeszkód, by pasażerowie szybko opuścili jego teren.

Jak dowiedziała się PAP u służb lotniska, policja musiała zafoliować każdy z bagaży, aby nie doszło do podejrzenia kradzieży, procedura ta okazała się bardzo czasochłonna.

Część pasażerów, która opuściła lotnisko bez bagaży, narzekała na te długie procedury.

Chwalili jednak profesjonalizm kapitana i załogi. O tym, że samolot będzie lądował awaryjnie, pasażerowie - jak mówili - dowiedzieli się tuż przed planowym lądowaniem. Następnie przez ponad godzinę, kiedy samolot krążył nad Warszawą, przygotowywali się do awaryjnego lądowania.

"Personel pokładowy pouczał nas, jak mamy się zachować, kiedy będzie komenda: +lądowanie awaryjne+. Po tym haśle mieliśmy położyć głowę na kolanach" - powiedział Dariusz, jeden z pasażerów.

Na lotnisku pojawiły się komunikaty, że z powodu awaryjnego lądowania Boeinga 767 lotnisko zostało zamknięte, a pasażerowie są proszeni o kontakt z liniami, z którymi mieli odbyć lot.

We wtorek po południu na warszawskim lotnisku Chopina wylądował awaryjnie lecący z Newark Boeing 767. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Nikt nie został ranny. (PAP)

kno/ edom/ aop/ gma/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony