Przejdź do treści
Źródło artykułu

Pasażerowie Boeinga w tzw. centrum pobytowym na lotnisku

Rodziny i znajomi pasażerów samolotu, który awaryjnie lądował we wtorek na Okęciu, nadal czekają, aż opuszczą oni tzw. centrum pobytowe na lotnisku. Zarówno pasażerowie, jak i ich bliscy są pod opieką psychologiczną.

Jak poinformował PAP rzecznik portu Przemysław Przybylski, ewakuowani pasażerowie zostali zbadani w centrum medycznym. Jedna z kobiet, w ciąży, ze względu na stres została przewieziona do szpitala.

Pasażerowie są zgromadzeni w centrum pobytowym, czekają na procedury Straży Granicznej. Policja prowadzi dochodzenie, a dopóki się ono nie zakończy, nie mogą być wydane bagaże - powiedział Przybylski. Na razie nie wiadomo, ile to potrwa.

Jak powiedzieli dziennikarzom oczekujący na pasażerów po spotkaniu z przedstawicielami centrum kryzysowego lotniska, pasażerowie wyjdą w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut.

"Przyjechałam, by porozmawiać, wesprzeć rodziny oczekujących na pasażerów. Pomoc właściwie nie jest potrzebna, te osoby są w dobrym stanie - powiedziała PAP stewardesa LOT. Dodała, że "załoga jest szkolona, aby w sytuacjach kryzysowych mogła udzielić wsparcia".

Terminal przylotów jest prawie pusty, znajduje się na nim część osób oczekujących z na pasażerów lotu z Newark. Większość bliskich czeka w centrum konferencyjnym.

Mirosław Konopka, oczekujący na znajomą, która leciała samolotem z Nowego Jorku, pytany o to, czy oczekujący byli informowani co dzieje się z samolotem, odpowiedział: "informacji było zero".

Dodał jednak, że załoga współpracowała z pasażerami samolotu, byli na bieżąco informowani o sytuacji dotyczącej samolotu.

We wtorek po południu na warszawskim lotnisku Chopina wylądował awaryjnie lecący z Newark Boeing 767. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Samolotowi, który szczęśliwie wylądował na lotnisku, towarzyszyły dwa wojskowe myśliwce F-16 z 32.

kno/ edom/ malk/ gma/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony