Przejdź do treści
Źródło artykułu

Ks. Szkoła: kapłaństwo nie przeszkadza, abym mógł latać szybowcami

O proboszczu, księdzu prałacie Ryszardzie Szkole, wierni z parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła na wałbrzyskim Podzamczu mówią, że jest od nich bliżej... nieba. A to dlatego, że od lat jego pasją jest szybownictwo. W powietrzu spędził dotychczas 140 godzin.

"Od najmłodszych lat chciałem zostać pilotem. Pasja latania tkwiła we mnie głęboko, ale pojawiło się powołanie i we wrześniu 1967 roku znalazłem się w seminarium duchownym. Rok wcześniej wykonałem swój pierwszy lot szybowcem za wyciągarką. To było wspaniałe przeżycie" – powiedział PAP 63-letni ks. Szkoła.

Na jego zainteresowania spory wpływ miało to, że urodził się w Cieplicach-Zdroju, a wychował w Dąbrowicy, niedaleko lotniska Aeroklubu Jeleniogórskiego.

"Do mojej pasji powróciłem już jako ksiądz z wieloletnim doświadczeniem. Kapłaństwo nie przeszkadza, abym mógł wznosić się w przestworza. Latam zarówno w Jeleniej Górze, jak i Lesznie, gdzie są doskonałe warunki termiczne. Dotychczas unosiłem się w powietrzu na szybowcach: Junior, Pirat, Mucha oraz na wyremontowanym przez siebie Puchaczu. Korzystam zarówno z wyciągarki, jak i samolotu" - dodał.

Ksiądz od początku prowadzi szczegółowy dziennik lotów. Do tej pory spędził w powietrzu 140 godzin. Jak podkreślił, zawsze towarzyszą mu emocje, które dodają kolorytu jego zainteresowaniom.

"Spełniłem już dwa warunki do srebrnej odznaki szybowcowej. Pierwszym było przewyższenie na wysokość 1000 metrów, drugi polegał na utrzymaniu się w powietrzu przez pięć godzin. Ale po dwóch kończyło się noszenie. Jednak Pan Bóg jest miłosierny i w pewnym momencie zauważyłem w oddali, nad żwirownią, która to okolica jest moją małą ojczyzną, kłaczek chmury. To była dla mnie ostatnia szansa. Gdybym się nie uniósł, musiałbym lądować. A tak latałem przez 5 godzin i 36 minut" - wspomniał.

Do zdobycia srebrnej odznaki księdzu pozostał przelot na odległość 50 kilometrów. "Liczę, że po obowiązkach parafialnych uda mi się znaleźć czas, by spełnić ostatni warunek. A później pomyślę o następnych szybowcowych celach" - nadmienił.

Oprócz pasji latania księdza prałata wciągnęła jazda rowerem, a także górskie wspinaczki i pływanie.

"Czynności kapłańskie rozwijają duchowość, a fizyczna aktywność jest znakomitym sposobem na podtrzymanie kondycji. Rowerem lubię szczególnie pokonywać 60-kilometrową trasę nadmorską z Mikoszewa do Kątów Rybackich.

W Karkonoszach wędruję w okolicach m.in. Karpacza i Szklarskiej Poręby. Wyjątkowo urokliwy jest rejon schroniska Samotnia. Skłania do refleksji oraz zadumy nad życiem i wiecznością, podobnie jak szybowanie w przestworzach" – dodał.

Ksiądz znajduje też czas na pływanie. "Moją tygodniową dawką jest dwudziestokrotne przepłynięcie basenu. Każdego, komu zależy na zdrowiu, oprócz modlitwy, zachęcam do aktywności fizycznej" – powiedział Ryszard Szkoła.

Rozmawiał Andrzej Basiński (PAP)

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony