Przejdź do treści
Źródło artykułu

KGP: policyjni lotnicy przetransportowali z północnego Mazowsza do Wrocławia serce do przeszczepu

Po raz szósty w tym roku policyjni lotnicy przetransportowali serce do przeszczepu. Tym razem policyjnym śmigłowcem Black Hawk wykonali lot z jednego ze szpitali na północy Mazowsza do Wrocławia - poinformował PAP rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Rzecznik KGP w rozmowie z PAP przekazał, że transportu serca do przeszczepu doszło w czwartek. "Tym razem załoga policyjnego śmigłowca liczyła czterech policjantów. Na prawym fotelu Black Hawka (miejscu przeznaczonym dla dowódcy załogi) zasiadał mł. insp. pil. Marcin Marcinkowski, który za sterami rozmaitych maszyn spędził w powietrzu ponad 2200 godzin. Drugim pilotem był nadkom. Ireneusz Kaźmierczak. Z tyłu helikoptera swoje miejsca zajęło dwóch +Crew Chiefów+ czyli szefów pokładu: podkom. Andrzej Sowiński oraz asp. sztab. Przemysław Jezutek" - podał inspektor Mariusz Ciarka.

"Ponieważ w takich sytuacjach czas jest na wagę złota, podobnie jak to było w poprzednich lotach z sercem, wszystko zostało bardzo dokładnie zaplanowane i skoordynowane. Około godz. 17.30 wylądowaliśmy w pobliżu jednego ze szpitali na północy Mazowsza. Dosłownie kilkanaście minut później otrzymaliśmy sygnał, że zespół transplantacyjny i serce do przeszczepu jest gotowe do transportu" – powiedział z kolei mł. insp. pil. Marcin Marcinkowski, który dowodził akcją.

"Kiedy organ wraz z zespołem składającym się z kardiochirurga i dwóch pielęgniarek instrumentariuszek znalazł się na pokładzie od razu wystartowaliśmy w drogę do Wrocławia. Przed nami była niewiele ponad godzina lotu. Tak jak zawsze w tego typu przypadkach lot wykonywany był na hasło GARDA, co oznacza pierwszeństwo w powietrzu. Wszystko przebiegło sprawnie i o godz. 18.40 wylądowaliśmy przed wrocławskim szpitalem" - dodał mł. insp. pil. Marcin Marcinkowski.

Z kolei koordynator ds. transplantacji serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu Mateusz Rakowski podkreślił, że to już kolejny raz, kiedy policyjni lotnicy wsparli lekarzy w transporcie serca do przeszczepu. "Dzięki nim serce dla pacjenta, dla którego nowy organ był jedyną szansą na dalsze życie, dostarczono na czas. Mam nadzieję, że podobnie jak poprzedni pacjenci, dla których policyjni lotnicy transportowali organ do przeszczepu, szybko wróci do zdrowia" - zaznaczył Mateusz Rakowski.

"Pozostała czwórka czuje się dobrze, wczoraj szpital opuścił pacjent, dla którego serce do przeszczepu transportowano Black Hawkiem 25 sierpnia. Rokowania są bardzo pomyślne. Bardzo duże znaczenie miał w tym przypadku szybki transport. Im szybciej dostarczone zostaje serce, tym większe szanse na powodzenie przeszczepu" - dodał Rakowski.

Natomiast rzecznik KGP przypomniał, że w przypadku serca transplantolodzy od momentu jego pobrania do jego wszczepienia mają jedynie cztery godziny. "Na transport przewiduje się maksymalnie 2,5 h. Tym razem odległość, jaką musieli pokonać z sercem wynosiła około 350 km. Jazda samochodem trwałaby około 4 godzin – to zdecydowanie za długo. Transport kołowy nie wchodził więc w grę. Jedynym możliwym rozwiązaniem był transport drogą powietrzną" - zaznaczył insp. Ciarka.

Podał przy tym, że pod koniec sierpnia policyjni lotnicy przetransportowali śmigłowcem Bell 407GXi serce do przeszczepu dla pacjenta ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. "To był +nasz+ piąty pacjent, który otrzymał szansę na nowe życie" - przekazał.

"Wszystkim osobom, które pomyślnie przeszły przeszczep życzymy jak najszybszego powrotu do upragnionego zdrowia" - dodał Ciarka.(PAP)

Autor: Bartłomiej Figaj

bf/ mark/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony