Brona: Amerykanie uniezależnią się od Rosjan w kwestii lotów w kosmos

Członkowie załogi Demo-2 Robert Behnken (z prawej) i Douglas Hurley podczas próby przed startem (fot. NASA/Kim Shiflett)

Pod koniec maja Amerykanie wyślą astronautów w kosmos w kapsule Dragon – po raz pierwszy od prawie 10 lat z terenu USA.

Start przewidziany jest z Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego na przylądku Canaveral na Florydzie 27 maja o godzinie 16.32 czasu miejscowego; do celu mają dotrzeć po 24 godzinach.

Rakieta Falcon 9 i statek kosmiczny Crew Dragon są na platformie startowej od czwartku 21 maja. 23 maja odbyła się próba przed startem. Członkowie załogi, Robert Behnken i Douglas Hurley, rozpoczęli dzień w kwaterze załogi astronautów, gdzie obaj założyli czarno-białe skafandry SpaceX. Następnie zjechali windą na dół i wyszli przez podwójne drzwi, za którymi czekał na nich pojazd transportowy - Tesla Model X, który zawiózł ich na stanowisko startowe 39A w Centrum Kosmicznym. Po dotarciu na miejsce Behnken i Hurley weszli do statku i sprawdzili swoje systemy łączności przed zamknięciem klapy. Próba zakończyła się sondażem typu „go / no-go” dotyczącym ładowania paliwa Falcon 9, co zwykle trwa 45 minut przed startem.

Przez ostatnią dekadę korzystali z usług Rosji. Teraz się to zmieniło; opracowali nowe systemy i znacznie wyprzedzili Rosję pod względem technologicznym – powiedział PAP dr hab. Grzegorz Brona.

Jak poinformowała Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA), na której zlecenie wykonano kapsułę Dragon, pierwszy załogowy lot kosmiczny statku SpaceX został wyznaczony na środę 27 maja.

Astronauci Douglas Hurley (z lewej) i Robert Behnken (z prawej) biorą udział w próbie (fot. NASA/Kim Shiflett)

Będzie to pierwszy lot załogowy na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) z terenu USA od prawie 10 lat. Wraz z definitywnym wycofaniem w 2011 roku ze służby amerykańskich wahadłowców NASA została pozbawiona własnych środków transportowania astronautów i zaopatrzenia na ISS. Wymiana członków załogi stacji realizowana była wyłącznie za pomocą rosyjskich statków Sojuz.

"Wiele osób mówiło, że uzależnienie się Amerykanów od Rosjan w kwestii wynoszenia astronautów w kosmos jest po prostu upokarzające" – zauważył w rozmowie z PAP dr hab. Grzegorz Brona, były szef Polskiej Agencji Kosmicznej. Teraz się to zmieni, a USA po kilku latach upokorzenia wychodzi z cienia.

"Amerykanie wykorzystali ten czas, żeby rozwinąć się dość istotnie pod względem technologicznym i opracowali nową generację rakiet i kapsuł. Stało się to przy udziale prywatnych firm, które otrzymały na ten cel kontrakty" – podkreślił dr hab. Brona. Z kolei Rosjanie – w ocenie eksperta – "przespali" mijającą dekadę, bo nie mają pomysłu na swój program kosmiczny.

"Rosjanie nadal wynoszą w kosmos astronautów z wykorzystaniem kapsuł, które zaprojektowane jeszcze w latach 60. XX wieku. Są co prawda skuteczne i bezpieczne, ale jednak pod względem technologicznym znaczącą odbiegają od na przykład załogowej kapsuły Dragon" – uważa.


Rakieta SpaceX Falcon 9 z pokładowym statkiem kosmicznym Crew Dragon jest podnoszona do pozycji pionowej na wyrzutni na stanowisku startowym 39A. (fot. NASA / Bill Ingalls)

Dragon jest na przykład znacznie lżejszy od Sojuzów. To istotne, bo oznacza spore oszczędności – wyniesienie jednego kilograma w kosmos szacowane jest nawet na kilkanaście tysięcy dolarów, co wiąże się ze zużyciem paliwa. Brona zwrócił również uwagę na większą wygodę astronautów – będą mieli więcej przestrzeni roboczej w kapsule i lepsze kombinezony, zaprojektowane specjalnie do użycia w tym statku.

Poza tym – przypomniał dr Brona – przy współudziale m.in. partnerów z Europejskiej Agencji Kosmicznej, powstał w USA statek Orion, który w ciągu najbliższych kilku lat ma przetransportować astronautów ponownie na Księżyc. Jego zdaniem Rosjanie zostali teraz "na lodzie", bo bez przypływu środków z USA nie będą w stanie nawet utrzymać obecnej infrastruktury, nie wspominając o jej unowocześnianiu.

Wcześniej, od 1981 do 2011 r. Amerykanie korzystali z wahadłowców. "Koszt ich obsługi był jednak olbrzymi" – podkreślił Brona. Eksperci zwracają też uwagę, że nie były one zbyt bezpieczne – dwa z nich eksplodowały wraz z załogą.

Pytany o największe obawy dotyczące Dragona, Brona wskazał jego oprogramowanie. "Kapsuła przeszła liczne testy, m.in. wytrzymałościowe. Ale wiele ze statków przechodzi tzw. choroby wieku dziecięcego. Tak też było z Sojuzami, które co prawda uważane są za dość bezpieczne, mimo że nieco przestarzałe, ale w czasie pierwszych ich lotów doszło też do tragicznych w skutkach katastrof" – przypomniał ekspert. Dodał, że Dragon naszpikowany jest elektroniką. A to te systemy najczęściej płatają figle w lotach kosmicznych. Błąd systemu nie dawał na przykład spokoju astronautom z Apollo 11 w czasie pierwszego lądowania na Księżycu. Także w ostatnich latach oprogramowanie sprawiało problem, np. jedna z marsjańskich sond uległa katastrofie w wyniku błędów z oprogramowaniem.

"Czas pokaże, czy załogowe Dragony będą bezpiecznymi statkami. Warto jednak pamiętać, że od kilku lat kapsuły transportowe Dragon z sukcesem dostarczają zaopatrzenie na ISS. A to dobry znak" – wskazał.

Według Brony w najbliższych latach nie możemy oczekiwać rewolucji w wynoszeniu astronautów w kosmos. Od lat wygląda to tak samo – kapsuła jest umieszczana na szczycie rakiety, która musi przedrzeć się przez atmosferę i przezwyciężyć ziemską grawitację. "Co prawda w Chinach i w Japonii trwają już prace nad tzw. windą kosmiczną, jednak zdaniem jej twórców najwcześniej zacznie ona działać w połowie wieku. Myślę, że bardziej realnym terminem jest koniec naszego stulecia. Musimy się zatem przyzwyczaić do startów rakiet" – podsumował.

Udostępniamy fotokast:


Przeczytaj również:
Pierwszy załogowy lot statku kosmicznego SpaceX wyznaczony na 27 maja

Źródło: PAP
comments powered by Disqus