Przejdź do treści
Źródło artykułu

"Biała księga" PiS: współodpowiedzialni Tusk i ministrowie

"Biała księga" PiS za współodpowiedzialnych za katastrofę smoleńską uznaje premiera Donalda Tuska i ministrów: SZ R.Sikorskiego, SWiA J.Millera, ON B.Klicha, zdrowia E.Kopacz, szefa Kancelarii Premiera T.Arabskiego i BOR M.Janickiego.

Politycy PiS zaprezentowali w czwartek drugą część liczącej ponad 160 stron "białej księgi" na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. W środę przedstawiono pierwszą część dokumentu, która mówi o odpowiedzialności po stronie rosyjskiej. Druga część dokumentu dotyczy odpowiedzialności strony polskiej.

Podczas prezentacji szef parlamentarnego zespołu, który przygotował "białą księgę", Antoni Macierewicz powiedział, że do katastrofy smoleńskiej doszło nie na skutek tego, że samolot uderzył w ziemię; on uderzył w ziemię dlatego, że katastrofa nastąpiła na wysokości 15 m nad poziomem pasa. Zapowiedział, że za około 1,5 miesiąca zostanie przedstawiona bezpośrednia przyczyna "obezwładnienia samolotu Tu-154M". "Badamy, jaka była bezpośrednia przyczyna obezwładnienia samolotu Tu-154M na wysokości 15 metrów. Z badania komputera pokładowego wiadomo, że wtedy ustało zasilanie i wszystkie mechanizmy tego samolotu przestały działać" - powiedział.

Rozpoczynając prezentację drugiej części "białej księgi", prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że dotyczy ona "odpowiedzialności polskiego rządu za stworzenie sytuacji, w której mogło dojść" do katastrofy smoleńskiej. Zdaniem szefa PiS, "bezpośrednie przyczyny tej katastrofy to jest odpowiedzialność rosyjska", ale - jak podkreślił - między zarzutami wobec rządu i strony rosyjskiej "nie ma żadnej sprzeczności". "Gdyby nie zachowania Rosjan, to mimo tych wszystkich rzeczy, które robili przedstawiciele polskiego rządu, do katastrofy by nie doszło. Niemniej, gdyby polski rząd postępował inaczej, to też by do niej nie doszło" - powiedział Kaczyński. "Wtedy te czyny, którymi słusznie można obciążać Rosjan, albo by w ogóle nie miały miejsca, albo by nie miały znaczenia" - dodał.

W drugiej części dokumentu znalazły się zarzuty m.in. wobec MSWiA, MSZ i BOR dotyczące złego przygotowania wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r. Zdaniem autorów "białej księgi", wizyta L. Kaczyńskiego w Katyniu nie była odpowiednio zabezpieczona. Według nich, rządy Polski i Rosji celowo obniżyły też rangę tej wizyty.

Macierewicz dowodził, że przy organizacji wizyty L. Kaczyńskiego w Katyniu doszło do "karygodnych zaniechań", jakie nie miały miejsca w historii. Złamaniem zasad ochrony prezydenta obciążono m.in. ministra Sikorskiego i "szefów polskich służb specjalnych". Według "białej księgi", dla lotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego "zrezygnowano z rosyjskiego nawigatora na pokładzie Tu-154M", co - w opinii autorów - "bezpośrednio obciąża Sikorskiego". Jak napisano w "białej księdze", przygotowując wizytę prezydenta Kaczyńskiego "nie dopełniono obowiązku rozpoznania zagrożeń i przekazania informacji na ten temat", "co bezpośrednio obciąża szefów służb specjalnych: ABW, AW, SKW, SWW". Ponadto - jak napisano - "nie zabezpieczono dwóch samolotów prezydenta".

W "białej księdze" stwierdzono także, że "nie przygotowano wizyt przygotowawczych, ani wizyty BOR sprawdzającej warunki na lotnisku w Smoleńsku", a także "zlekceważono informację z 9 kwietnia 2010 do Dyżurnej Służby Operacyjnej Sił Zbrojnych RP o możliwości porwania jednego z samolotów UE". Według dokumentu, "10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku nie było ekipy zabezpieczającej BOR", a "ochronę prezydenta powierzono rosyjskiej Federalnej Służbie Ochrony".

Sikorskiemu, a także premierowi Tuskowi szef zespołu ds. przyczyn katastrofy smoleńskiej zarzucił też, że powierzyli odpowiedzialność za organizację wizyty L. Kaczyńskiego w Katyniu "jednemu z z najgroźniejszych agentów SB". Chodzi o ambasadora tytularnego Tomasza Turowskiego, którego IPN podejrzewa o zatajenie związków ze służbami specjalnymi PRL.

Arabskiemu z kolei, autorzy "białej księgi" stawiają zarzuty, że nie dopełnił obowiązków jako koordynator lotów o statusie HEAD. Według nich, szef Kancelarii Premiera, 10 kwietnia 2010 r. "wyznaczył samolot Tu-154M nr 101 z licznymi usterkami i awariami".

Podczas prezentacji "białej księgi" padło ponadto stwierdzenie, że "rząd Donalda Tuska z rządem Władimira Putina prowadził grę, celem wyeliminowania prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z uroczystości w Katyniu". Oświadczono też, że ekipa Tuska "zrezygnowała z podnoszenia sprawy Katynia jako zbrodni ludobójstwa".

Macierewicz powiedział, że rząd dążył do zorganizowania osobnej wizyty w Katyniu "celem zawarcia z Rosją układu gazowego kwestionowanego przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego". "Takie porozumienie zostało zawarte 7 kwietnia przez pana premiera Donalda Tuska z panem premierem Władimirem Putinem właśnie w Katyniu, podczas osobnej wizyty, osobnych uroczystości" - powiedział Macierewicz.

Według autorów raportu, Klicha obciąża z kolei rezygnacja z zakupu nowych samolotów dla VIP-ów. W dokumencie PiS napisano, że dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik w ciągu trzech lat jedenastokrotnie wskazywał na fatalny stan floty samolotów 36. pułku i domagał się od ministra obrony narodowej zakupu nowych maszyn. Jak twierdzą, szef MON nie zakupił nowych samolotów, mimo że w jednym z dokumentów stwierdził, że flota 36. pułku nie gwarantuje bezpieczeństwa przewozów VIP-ów.

W drugiej części "białej księgi" PiS krytykuje Klicha także za to, że doprowadził do powierzenia remontu samolotu Tu-154M nr 101 zakładom Olega Deripaski "Aviakor" w Samarze. Po tym remoncie - jak przekonuje PiS - wystąpiły w samolocie liczne groźne awarie. Macierewicz powiedział, że podczas weryfikacji po remoncie jednoznacznie stwierdzono, że niesprawny jest m.in. system łączności satelitarnej.

Jeśli chodzi o minister zdrowia, rząd kłamał - jak stwierdzają autorzy "białej księgi" - na temat "rzekomo starannego przeszukania miejsca katastrofy". "W miesiąc po tragedii znajdowano tam jeszcze nie tylko szczątki samolotu, ale także szczątki ofiar. Relacje i zdjęcia z tego straszliwego momentu obiegły całą polską prasę i w związku z tym wiarygodność deklaracji pani minister Kopacz została sfalsyfikowana w sposób bezsporny" - ocenił Macierewicz.

W dokumencie padają też zarzuty naruszenia konstytucji przez rząd i prezydenta Bronisława Komorowskiego. Politycy PiS za niedopuszczalny uznają m.in. tryb przejęcia obowiązków głowy państwa przez Komorowskiego - ówczesnego marszałka Sejmu. Według nich, Komorowski przejął 10 kwietnia 2010 r. obowiązki głowy państwa, "nie czekając na dowody śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, co było złamaniem Konstytucji RP".

Mimo tych zarzutów - jak oświadczył prezes PiS - nie będzie wniosków o Trybunał Stanu dla osób, które - jego zdaniem - są współodpowiedzialne za smoleńską katastrofę. "Kompletnie niemożliwe" jest uzyskanie większości w parlamencie dla takiej inicjatywy - tłumaczył. (PAP)

mkr/ son/ jra/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony