Jest lotnisko, nie ma certyfikatu

Port Lotniczy Lublin

Port Lotniczy Lublin jest gotowy, na 17 grudnia zaplanowano wielkie otwarcie i pierwsze operacje, ale nie ma jeszcze certyfikatu, czyli dokumentu, bez którego lotnisko nie może funkcjonować.

Certyfikat wydaje Urząd Lotnictwa Cywilnego. Karina Lisowska z biura prasowego urzędu przyznaje, że co prawda zostało niewiele czasu, bo zaledwie kilka dni, ale opóźnienia i przykrych niespodzianek z nim związanych nie należy się spodziewać. Tymczasem władze spółki czekają na certyfikat, zezwolenie na uruchomienie operacji lotniczych, zarządzanie lotniskiem i zatwierdzenie opłat lotniskowych. Rzecznik portu Piotr Jankowski podkreśla, że nie ma powodów do obaw, ani spekulacji.

Pełny artykuł dostępny jest tutaj.

Źródło: Radio Lublin

 

Źródło: Internet
comments powered by Disqus

Komentarze

FDL, no nie pierwsze lotnisko komunikacyjne na wschodniej ścianie. W Białej Podlaskiej pas startowy przedłużają do 4 800 metrów. Tam to ma być port. Spółka, która to lotnisko eks wojskowe wydzierżawiła od miasta, już od 3 lat wszem i wobec głosi ,,budujemy port cargo dla ciebie''. No i inwestorów mają chyba więcej niż trzeba. Jedni z Dubaju, inni z Francji, z Kataru, a nawet i z Surinamu. Mają też drobny problem z tymi z Surinamu, bo nie ma w Polsce tłumacza języka, czy narzecza sranantongo. Ale i tak idą ostro...., w kolejne ściemy medialne. Chyba czas najwyższy, żeby się nowy ULC trochę przyjrzał tym i innym ,,zakładaczom lotnisk''.

Ciekawe jakie podejście będzie w Lublinie? Wg aktualnego Jeppessena VOR z RVR 1100 a na stronie portu ILS? W Modlinie już się przekonali, że na VOR'ze długo nie pociągną.

Szanowni Państwo, to nie jest głupota przepisów, a KOMPLETNY BRAK ELEMENTARNEJ WYOBRAŹNI, jakie ma być i jak ma funkcjonować cywilny port lotniczy w UE. KONIEC. KROPKA. Natomiast, co do tego, czy w Białymstoku będą ,,widy lub słychy'', to też mam poważne wątpliwości. Dlaczego, a dlatego, że przygotowaniem tej inwestycji lotniskowej, której brak na Podlasiu, UE wyeksponowała już w 2005 roku, zajmują się 2 (słownie: dwie) osoby, o jakim takim pojęciu na temat lotnisk i lotnictwa. Czasem, tak przeważnie w każdy wtorek po deszczu, to tych 2 urzędników wspiera jeszcze imć Marszałek. No, ale ten ostatni to lata do Brukseli z Warszawy, co i pewnie na tym się zakończy.

To jest właśnie głupota naszych przepisów lotniczych - większość dokumentów, pomimo iż jest przygotowana i spełnia warunki formalne, nie może zostać zaakceptowana dopóki nie zostanie wydany certyfikat lotniska. A wtedy Huzia na Józia - wszystko trzeba zaklepać w kilka dni.

Super! Pierwsze lotnisko komunikacyjne na tzw. wschodniej ścianie. A w Białymstoku nadal ni widu ni słychu...