Szybowiec SDZ-54-2 Perkoz - wspomnienie z AERO 2011

Szybowiec Perkoz

Pisaliśmy już o oszałamiającym ogromie lotniczych doznań, jakich mogliśmy doświadczyć podczas tegorocznej edycji targów we Friedrichshafen. Ogromna liczba wystawców i odwiedzających tworzy niepowtarzlną atmosferę – jakby na świecie nie istniały inne dziedziny poza lotnictwem! Zdecydowanie to impreza, na którą warto się wybrać w przyszłym roku. Ze względu na zwykłe ludzkie ograniczenia nie byliśmy w stanie odwiedzić wszystkich ważnych wystawców, ale postaraliśmy się dotrzeć między innymi do wielu polskich producentów i przedstawicieli, którzy byli tam obecni.

Wśród nich znalazła się firma projektowo-produkcyjna Allstar PZL Glider. Działa ona od 2000 roku, a została założona, by kontynuować produkcję czterech typów szybowców i rozwijać nowe. Wraz z projektem PERKOZ w 2007 roku zrealizowano nową koncepcję uniwersalnego dwumiejscowego szybowca do latania akrobacyjnego i nie tylko. Firma jest certyfikowanym projektantem według JAR-JA (D-10/JA/2001) i producentem według JAR-21 Subpart G (P-023).

Na targach AERO 2011, które w dniach 11-16 kwietnia odbyły się w niemieckim Friedrichshafen, firma z Bielska Białej zaprezentowała właśnie szybowiec SZD-54 Perkoz. Jest to maszyna zbudowana z włókna szklanego, zaprojektowana zgodnie z przepisami JAR-22, dopuszczającymi ją do wykonywania akrobacji lotniczych. Żywotność maszyny obliczona jest na 15000 godzin spędzonych w powietrzu.

O tej najnowszej konstrukcji opowiedział nam Andrzej Papiorek, właściciel zakładów Allstar PZL Glider. W czasie, gdy prototyp maszyny był oblatywany, zostały zaproponowane rozwiązania, które pomogły ulepszyć konstrukcję. EASA wydała nowe, znacznie surowsze przepisy dotyczące wytrzymałości kokpitów na uderzenia oraz podwyższone wymagania, dotyczące wytrzymałości podwozia.

„W związku z tym, że nie mieliśmy jeszcze wdrożonego procesu certyfikacji, to musieliśmy przed jego rozpoczęciem zaadoptować się do nowych wytycznych, co znowu przesunęło cały cykl. Ale finalnie, w ubiegłym roku udało się nam skończyć próby statyczne i okazało się, że po wzmocnieniu i poprawkach szybowiec jest o 30 kg lżejszy. Została zatem usunięta sygnalizowana wada, czyli zbyt mały udźwig. Po zmianach maksymalna masa startowa jest dokładnie taka sama jak wcześniej”. – mówi właściciel firmy.

Proces certyfikacji SDZ-54-2 Perkoz rozpoczął się we wrześniu ubiegłego roku i prowadzi go polski nadzór. Producent liczy, „że do końca roku otrzymamy stosowny dokument. Na razie produkujemy go seryjnie i dostarczamy do klienta z klauzulą, że jest to na razie konstrukcja eksperymentalna, która zostanie przerejestrowana w momencie uzyskania certyfikatu”.

Statek powietrzny, który został zaprezentowany podczas imprezy posiada rozpiętość 20m, długość 8,25m, wysokość 2,05m, powierzchnię skrzydeł 17,82 m², ciężar własny 375 kg i całkowity 600 kg. Prędkość przeciągnięcia to 61,6 km/h (przy masie 485 kg), prędkość nieprzekraczalna 240 km/h, doskonałość 41,8 (przy prędkości 102 km/h), a minimalna prędkość opadania 0,58 m/s (przy prędkości 78 km/h).

Okazało się, że wprowadzone modyfikacje spowodowały przesunięcie środka ciężkości szybowca i teraz jest on lepiej umiejscowiony według producenta. „W międzyczasie zdążyliśmy dorobić do niego także winglety. Początkowo, w wersji podstawowej stosowana była prosta końcówka skrzydła, natomiast ze względu na swoją dosyć dużą masę i profil zaczerpnięty z szybowca Jantar Standard, Perkoz w krążeniu nie zachowywał się najlepiej.” Rozwiązaniem było zastosowanie opracowanych przez Politechnikę Warszawską wingletów. Dzięki nim szybowiec zmienił diametralnie charakterystykę lotu. „Obecnie w kominie krąży bardzo ładnie i ciasno”.

Jak dało się zaobserwować podczas niemieckich targów, polska konstrukcja wzbudzała spore zainteresowanie. Zapytany co w największym stopniu przyciągało uwagę zwiedzających, pan Papiorek powiedział, że „Najbardziej doceniana była bardzo obszerna i wygodna kabina. W tym szybowcu może się zmieścić dwóch dwumetrowego wzrostu pilotów. Innym czynnikiem, na który wszyscy zwracali uwagę była ergonomia kabiny, w której wszystko znajduje się tam gdzie trzeba i dodatkowo, potencjał tego szybowca, który może być wykorzystywany do szkolenia podstawowego.”

Z testów szybowca wynika, że konstrukcja w czasie lotu zachowuje się spokojnie, przeciąga się w sposób przyjazny i samoistnie nie wpada w korkociąg. „Jest jednocześnie szybowcem, na którym bardzo dobrze wykonuje się zamierzony manewr korkociągu, wchodzi w niego ładnie i daje się łatwo wyprowadzić, a pilot ma nad tym pełną kontrolę.” – zapewnił nasz rozmówca.

Targi AERO to jeden z przystanków do osiągania celów firmy. Wiadomo już, że jedna maszyna poleci do USA, a kolejne zamówienia będą realizowane dla odbiorcy w Kanadzie. Dopiero po tych dostawach planowana jest sprzedaż na Europę. „Nasze zdolności produkcyjne oceniam na dwa egzemplarze miesięcznie, ale ponieważ brakuje w zakładach miejsca, więc skupimy się na wykonaniu co miesiąc jednego szybowca, co jest standardem w tej klasie statków powietrznych”. – tłumaczy Andrzej Papiorek

Nie dało się nie zauważyć na targach w Niemczech, że najwięksi producenci szybowców skupiają się raczej na produkcji tych statków z napędem. Raczej ciężko było spotkać wystawcę z szybowcami bez silnika. Zdaje się, że polski producent odstaje od reszty, jednak pan Papiorek nie widzi w tym zagrożenia dla swojej działalności, ponieważ, jak mówi „W tej chwili produkujemy szybowiec dla aeroklubów, który ma być takim koniem roboczym, więc silnik mógłby tylko sprawić, że mniejsze będą jego osiągi i udźwig, a dodatkowo napęd mógłby wyeliminować możliwość wykonywania akrobacji. Dopóki konstrukcja będzie eksploatowana do 30 km od lotniska, to silnik nie jest potrzebny, a operacji tego typu w ogólnym nalocie szybowca jest wykonywanych 90%.” Jego niezwykłą zaletą i jednocześnie kartą przetargową jest to, że obecnie jest jedynym szybowcem dwumiejscowym, który spełnia wszystkie wymagania, jakie aerokluby mogą mieć w stosunku do szybowców dwumiejscowych.

Czytaj również:
AERO Friedrichshafen 2011 zakończone. Będzie lepiej!
Lotnicza orgia nad Jeziorem Bodeńskim czyli AERO 2011 we Friedrichshafen

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus