„Sami podejmijcie decyzję” – relacja z jednego z ostatnich cywilnych wylotów z Kabulu

Trasa lotu z Kabulu do Islamabadu, fot. flightradar24

Zapraszamy do lektury relacji kapitana linii PIA Maqsooda Birjaniego, który opisał szczegóły swojego lotu z Kabulu w Afganistanie w dniu 15 sierpnia. Jak się okazało był to jeden z ostatnich cywilnych samolotów, który zdołał wystartować z tego lotniska. Całość została opublikowana na portalu samchui.com


15 sierpnia 2021 r. ok. godz. 10.00 wylądowaliśmy na międzynarodowym lotnisku w Kabulu. W tym czasie lotnisko i kontrola ruchu lotniczego funkcjonowały normalnie. Byliśmy tego dnia pierwszym lotem PIA (wykonanym na A320 AP-BLS), a na płycie lotniska stał również zaparkowany B777 PIA. Na ziemi spędziliśmy 3 godziny, a następnie jako rejs PK 6252 mieliśmy wrócić do Islamabadu.

Kiedy prawie zakończyliśmy boarding, kontroler powiedział: „Z powodu sytuacji emergency ewakuujemy wieżę kontrolną i przenosimy się do mobilnej jednostki ATC, skąd wkrótce się skontaktujemy." W tym momencie zauważyłem ludzi wbiegających i atakujących lotnisko; więc zadzwoniłem do centrali PIA w Pakistanie, aby uzyskać aktualne informacje na temat tego co się tutaj dzieje. Oddzwonili do mnie z informacją, że ATC zostało relokowane, operacje cywilne zostały wstrzymane, a w toku jest ewakuacja realizowana wojskowymi statkami powietrznymi.



„Za 15 minut otrzymasz odpowiedź. Nasz zespół zarządzający jest na bieżąco z różnymi agencjami”, poinformowali. W międzyczasie ATC został reaktywowany i zezwolił na odlot samolotów B777 PIA, B777 Qatar i A320 Air India. Kiedy nadeszła nasza kolej, kontroler powiedział, że wszystkie operacje samolotów cywilnych zostały zawieszone na czas nieokreślony. W tej sytuacji natychmiast skontaktowaliśmy się z naszym działem firmy, który monitorował rozwój sytuacji, wykorzystując również kanały dyplomatyczne.

Rozmawiałem też z dyplomatami, których przewoziliśmy na pokładzie, ale oni też nie byli pewni tego co się dzieje. Podobnie ATC. Poprosiłem kontrolera o zgodę na wypchnięcie, a następnie uruchomienie silników i oczekiwanie na otrzymanie zezwolenia na odlot. Otrzymaliśmy zgodę i wykołowaliśmy w pobliże pasa startowego; jednak odmówiono nam zgody na start, argumentując, że operacje cywilne ponownie pozostały zawieszone.


Następnie, mając na uwadze niestabilną sytuację, z moim pierwszym oficerem omówiłem opcję odlotu bez zezwolenia ATC, pamiętając o moich obowiązkach wobec pasażerów, firmy i kraju. Przewidywałem, że jeśli zostaniemy zatrzymani i przetrzymywani w Afganistanie, to moglibyśmy zostać wykorzystani jako zakładnicy. Martwiłem się również o bezpieczeństwo moich pasażerów i załogi. Mój pierwszy oficer zgodził się ze mną i zdecydowaliśmy, że odlatujemy.

Po około godzinie oczekiwania na zezwolenie, kontroler powiedział, że ATC zostaje  zamknięte i od teraz lotnisko będzie miało status niekontrolowanego. W tym czasie widziałem wiele odlatujących samolotów wojskowych i podjąłem decyzję o starcie. Musiałem jednak unikać śmigłowców wojskowych i transporterów poruszających się w pobliżu, ale na szczęście widoczność była dobra. Gdyby było pochmurno, nie wiem, czy to by się udało.


Po osiągnięciu 15 tys. stóp skontaktowaliśmy się z ATC w Doha, która w końcu zapewniła nam kontrolę radarową i separację od innego ruchu, dzięki czemu mogliśmy bezpiecznie wrócić z powrotem do Pakistanu. Myślę, że gdybyśmy się nawet nieznacznie opóźnili, to samolot zostałby otoczony przez tłum i nie udałoby się wystartować.

Na lotnisku widziałem tylko ruch wojskowy i nieuprawnione osoby wchodzące na płytę. Śmigłowce bojowe zrzucały flary i sytuacja była bardzo nieprzewidywalna. Na pokładzie panował jednak spokój, za co należy pochwalić zarówno moją załogę pokładową, jak i ochronę.


Cała historia została opisana przez kapitana PIA Maqsooda Birjaniego, którego lot jako jeden z ostatnich cywilnych wystartował z Kabulu. Ostatnim był lot TK707 Turkish Airlines.


Czytaj również:
Kabul Airport Resumes Commercial Flights While Taliban Takes Full Control Of Afghanistan – Pentagon

Źródło: samchui.com
comments powered by Disqus