Lotnicze absurdy: „Zakazy i ograniczenia lotów w nowym rozporządzeniu Ministra Infrastruktury"

Cessna 172 w niskim przelocie, fot. St.Louis Post Dispatch

W ramach naszego nowego cyklu artykułów „Lotnicze absurdy, Wy zgłaszacie, my wyjaśniamy" zobowiązaliśmy się wyjaśniać zagadnienia, które wprowadzają swego rodzaju zamieszanie i przez to budzą niepokój, jako czynniki niezrozumiałe dla środowiska lotniczego. Wśród nadesłanych przez naszych Czytelników zgłoszeń, otrzymaliśmy również zapytanie dotyczące zakazów lub ograniczeń lotów nad miastami, które to kwestie zostały zdefiniowane w nowym rozporządzeniu Ministra Infrastruktury. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Dział Prasowy Urządu Lotnictwa Cywilnego, którego odpowiedź niniejszym publikujemy.


Zgłoszenie Czytelnika:

„W lipcu weszło nowe ROZPORZĄDZENIE MINISTRA INFRASTRUKTURY1) z dnia 5 marca 2019 r. w sprawie zakazów lub ograniczeń lotów na czas dłuższy niż 3 miesiące.

Poprzednie rozporządzenie definiowało zakaz lotów nad miastami ZNAJDUJĄCYMI SIĘ W STREFACH R (czyli tylko niektóre największe aglomeracje), dla statków powietrznych silnikowych, w granicach rozróżnialnych na mapie lotniczej (gęsta zabudowa).

Nowe rozporządzenie definiuje taki zakaz nad wszystkimi miastami, W GRANICACH ADMINISTRACYJNYCH, i nie precyzuje wcale, że chodzi wyłącznie o loty silnikowe”.

Komentarz ULC:

Poprzednie rozporządzenie definiowało zakaz lotów nad miastami,  nie tylko w strefach R (największe aglomeracje), ale również zakaz obejmował miasta od 25 tys. mieszkańców – wysokość uzależniona od liczby mieszkańców (patrz załącznik 3 (strefy R) do Rozporządzenia). Granice administracyjne są określone, co z kolei powoduje jasność w przypadku wątpliwości interpretacyjnych czy dany statek powietrzny znajdował się w tych granicach czy nie. Nie było takiej pewności w przypadkach licznych skarg napływających do ULC, gdzie nie sposób było określić czy statek powietrznych znajdował się, czy nie nad gęstą zabudową. Akty prawne powinny jasno precyzować regulowane w nich kwestie. Pojęcie „gęstej zabudowy” nie jest w zdefiniowane polskim prawodawstwie. Trudno zatem przestrzegać i egzekwować przepisy dotyczące niezdefiniowanych pojęć. Należy w tym miejscu dodać, że rozróżnialne granice gęstej zabudowy na mapach są w miarę dokładne w momencie wydawania kolejnej wersji mapy. Z upływem czasu (roczny cykl wydawniczy) granice znacząco odbiegają do rzeczywistych.

Zgłoszenie Czytelnika:

Powoduje to, że od teraz lot szybowcem, balonem, paralotnią itp. np. nad Lesznem czy nad niezabudowanymi ogromnymi połaciami wielu miast (w granicach administracyjnych) musi być teraz wykonywany na wysokościach rzędu 500-1000 metrów AGL, co jest absurdem na skalę światową - zwykle w innych krajach ograniczenia te są na poziomie 500-1500 ft nad gęstą zabudową. Poza tym, nie bardzo rozumiem, komu przeszkadza bezgłośny szybowiec wykręcający komin nad miastem, który i tak ma dolot do lądowania poza miasto.

Komentarz ULC:


Obecne rozporządzenie, wzorem poprzedniego, utrzymuje ochronę osób i rzeczy „na ziemi” poprzez wprowadzenie zakazów lotów do danej wysokości w zależności od liczby mieszkańców. Należy pamiętać, że odpowiednie władze lokalne, mogą zwolnić z przestrzegania tych zakazów po złożeniu należycie uzasadnionego wniosku. Zadaniem Prezesa ULC jest takie przygotowanie przepisów dla ministra właściwego ds. transportu, aby zabezpieczyć interesy lotnictwa cywilnego, przy należytym poszanowaniu bezpieczeństwa osób i rzeczy na ziemi. Prezydenci/burmistrzowie miast znają granice administracyjne swoich miast, które są określone w dokumentach powszechnie obowiązujących.  Zatem w treści aktualnego rozporządzenia w sprawie zakazów i ograniczeń lotów na czas dłuższy niż 3 miesiące użyto sformułowania „granice administracyjne miast”.

Zgłoszenie Czytelnika:

Można przygotować mnóstwo dokumentacji zdjęciowej, pokazującej porównanie takiego niezabudowanego miasta (pola i lasy po horyzont), gdzie trzeba latać 500 m nad ziemią, do zabudowanych gęstych miejscowości, gdzie samolotem można latać na 300m, a paralotnią na 150m. Teraz paralotnią z napędem czy innym mikrolotem trzeba wznosić się na absurdalne 1500m nad północnym Poznaniem (co i tak jest niemożliwe - TMA).

Myślę, że aby zlikwidować ten absurd, należało by:

1. Wskazać, że ograniczenie dotyczy wyłącznie SP z włączoną jednostką napędową.

2. Zastanowić się nad zasadnością granic administracyjnych - nie ma ich na mapach lotniczych, nie widać ich z powietrza, nie ma to praktycznego uzasadnienia (loty na bardzo dużej wysokości nad pustą przestrzenią)

3. Wprowadzić w odpowiednich rozporządzeniach obniżenie tej wysokości dla statków powietrznych które mają dużo mniejsze wymagania co do lądowania oraz generują mniejszy hałas (motoparalotnie, motolotnie itp.)


Komentarz ULC:

1. Pamiętajmy, że ograniczenie wysokości lotów nie dotyczy wykonywania operacji startu i lądowania na lotniskach zlokalizowanych w granicach administracyjnych miast, jak chociażby EPBC.

2. Patrz pierwszy komentarz.

3. Temat do rozważenia, ale należy mieć na uwadze, aby nie „zaroiło” nam się od motoparalotni  i motolotni lądujących na obszarze parków miejskich, bo to nie byłby przecież obszar gęstej zabudowy. Dodatkowo należy liczyć się z lawiną skarg obywateli pragnących wypocząć w zielonych zakątkach miast.

Zgłoszenie Czytelnika
:

Co ciekawe jeszcze, podpunkt a) definiuje:

a) o liczbie mieszkańców powyżej 25 000 do 50 000 – na wysokości mniejszej niż 500 m nad poziomem terenu dla śmigłowców i samolotów tłokowych oraz mniejszej niż 1000 m nad poziomem terenu dla samolotów wyposażonych w inne silniki,

Z tego wynika, że dla miast 25-50 tys. mieszkańców ograniczenie nie obowiązuje dla mikrolotów (gdyż wymienione są tylko samoloty i śmigłowce) - może warto by w takim razie rozszerzyć to wyspecyfikowanie rodzajów SP na pozostałe podpunkty?

Komentarz ULC:

W tych punktach rzeczywiście warto sprawę przemyśleć i zastanowić się nad ujednoliceniem przepisów (wzorem tego, co stanowi SERA w zakresie bezpiecznych wysokości przelotu nad obszarami miast). W tym przypadku jednak, trzeba mieć na uwadze ochronę osób i rzeczy „na ziemi”, gdyż w przeważającej większości skargi ludności dotyczą kwestii bezpieczeństwa i hałasu. Każda próba uregulowania przedmiotowych kwestii jest kompromisem pomiędzy interesami społeczności lotniczej i miejscowych zamieszkujących sporne tereny.

Urządzenia latające (tu określone jako mikroloty) generują porównywany hałas do samolotów tłokowych. Loty motolotniami czy motoparalotniami są równie uciążliwe pod względem hałasu jak statki powietrzne typu samolot, śmigłowiec,  choć nie generują tylu decybeli.


Czytaj również:
Lotnicze absurdy: „Kwestia wwożenia paliwa do prywatnych statków powietrznych na lotnisku w Łodzi”
Lotnicze absurdy: Wy zgłaszacie, my wyjaśniamy...

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus