Dwa samoloty przewożące spadochroniarzy zderzyły się na Słowacji

Dwa samoloty przewożące spadochroniarzy zderzyły się na Słowacji (fot. ta3.com)

Na Słowacji zderzyły się dwa samoloty, które przewoziły spadochroniarzy. Do wypadku doszło w czasie prób przed weekendowymi dniami lotnictwa, koło miejscowości Czerveny Kameń w powiecie Ilava na północnym zachodzie Słowacji. W wypadku zginęło siedem osób.

Wcześniej słowackie media informowały, że w momencie zderzenia w jednym z samolotów znajdowało się 36 spadochroniarzy. Samoloty leciały zbyt blisko siebie i prawdopodobnie to było powodem zderzenia. Według relacji świadków wypadku  niektórym spadochroniarzom udało się wyskoczyć ze spadającego samolotu, co zapewne uratowało im życie. Wspólny lot był elementem ćwiczeń grupowego skoku spadochroniarzy.

Według przedstawiciela placówki badań wypadków słowackiego ministerstwa transportu, dwa turbośmigłowe dwusilnikowe samoloty L-410 Turbolet z odbywającymi trening przed pokazami lotniczymi spadochroniarzami zderzyły się na wysokości około 1500 metrów. W obu maszynach było łącznie 38 ludzi. Zginęło czterech członków załóg obu samolotów oraz trzech spadochroniarzy.

31 spadochroniarzy zdołało wyskoczyć, wszyscy z nich doznali obrażeń.

Jeden z samolotów spadł na trudno dostępny leśny teren pasma górskiego Białe Karpaty w pobliżu granicy Republiki Czeskiej, a drugi około dwóch kilometrów od Czervenego Kamenia. W akcji ratunkowej bierze udział śmigłowiec medyczny, pogotowie ratunkowe oraz straż pożarna.

Jest to już trzeci w ostatnim czasie na Słowacji wypadek lotniczy z ofiarami śmiertelnymi. 17 lipca w turystycznym regionie Słowacki Raj rozbił się śmigłowiec ratowniczy Agusta A109, nikt z czterech lecących nim ludzi nie przeżył. Natomiast w katastrofie wojskowego śmigłowca Mi-17, do jakiej doszło 28 lipca w okolicach Preszowa we wschodniej Słowacji, zginął pilot, a dwaj pozostali członkowie załogi odnieśli ciężkie obrażenia.


(fot. ta3.com)

(fot. ta3.com)

(fot. ta3.com)

(fot. ta3.com)

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus