Doświadczyłem, przeżyłem, opisałem: „Loty na szybowcach – c.d.…”

Loty szybowcowe w szyku, fot. Encyklopedia Miasta Mielec

W dzisiejszym odcinku cyklu „Doświadczyłem, przeżyłem, opisałem…” zapraszamy do lektury kolejnego fragmentu książki „Pilot doświadczalny” autorstwa Henryka Bronowickiego.


Kierownik aeroklubu mieleckiego instruktor Zbigniew Nowakowski zdecydował o utworzeniu zespołu pilotów przygotowanych do demonstrowania na pokazach lotniczych lotu zespołowego. Składał się on z pięciu szybowców typu Mucha 100 i Mucha Standard. Wyznaczenie mnie do niego potraktowałem jako duże wyróżnienie - miałem wtedy 20 lat.  Za sobą miałem już samodzielny występ na pokazach lotniczych w Mielcu, które odbywały co roku i gromadziły kilkanaście tysięcy widzów.

Byłem najmłodszym ich uczestnikiem. Zademonstrowałem wiązankę figur akrobacyjnych szybowcem Mucha 100. Wspomniany zespół tworzyli: prowadzący - szef wyszkolenia inst. Paweł Dzida, ja na drugiej pozycji, następnie na trudniejszych pozycjach - inż. Andrzej Tomczyk (późniejszy prof. na Politechnice Rzeszowskiej), pilot doświadczalny inż. Jerzy Pietrzak i szef fabrycznych pilotów doświadczalnych - inż. Tadeusz Pakuła.  Sam start czterech szybowców za samolotem PZL-101 Gawron był dla mnie wyzwaniem.

Rozbieg samolotu z tyloma szybowcami na ogonie był trzykrotnie dłuższy niż z jednym. Ponadto wymagał precyzyjnego pilotażu od wszystkich startujących. Piąty szybowiec był holowany przez samolot CSS-13. Po zbiórce całego zespołu na wysokości około 1500 metrów rozpoczynaliśmy zadanie. Wykonywaliśmy loty w szyku ławą, klinem i rombem oraz pętle i tzw. lejek. Pokaz kończyliśmy przelotem nad trybuną z publicznością na wysokości 300 metrów w szeregu, w odległościach między szybowcami około 20 metrów.

Następnie prowadzący robił szybki wywrót z zatrzymaniem na plecach i wykonując pół pętlę w dół, w nurkowaniu rozpędzał szybowiec do prędkości około 200 km/godz.. Następnie wyprowadzał szybowiec do lotu poziomego na wysokości 5 metrów. Po czym był przelot z tą prędkością przed publicznością, przejście do pionowego wznoszenia i na wysokości około 100 metrów przewrót (ranwers) przez lewe skrzydło zakończone lądowaniem przed publicznością.

Pozostali piloci powtarzali ten manewr w odstępach co 3 sekundy. Najtrudniejszym elementem był dla mnie moment, kiedy na 5 metrach , stawiając szybowiec do pionu, widziałem nad głową wykonujący przewrót przez skrzydło  szybowiec prowadzącego Po wykonaniu przez niego przewrotu mijaliśmy się bardzo blisko i wtedy mogłem rozpocząć ten manewr. Musiałem to zrobić precyzyjnie, mając świadomość, za moimi plecami w odstępach co 3 sekundy lecą szybowce. Z ziemi wyglądało to bardzo efektownie.
 
Technika pilotażu w locie zespołowym w celu utrzymania pozycji w szyku jest inna niż samolotowa. Szybowce nie mają bowiem silnika, aby sterować potrzebną do tego mocą. Problem ten rozwiązano w prosty sposób: prowadzący szyk cały lot wykonywał z otwartymi do połowy hamulcami aerodynamicznymi na skrzydle. Pozostali piloci aby utrzymać się na pozycjach, operowali hamulcami tak jak manetką gazu: przymknięcie hamulców zwiększało prędkość lotu, otwarcie - zmniejszało.

Uzyskanie uprawnienia do lotów zespołowych było jednym z trudniejszych etapów mojego szkolenia lotniczego szybowcem. Przy tym sprawiało mi , młodemu pilotowi dużą satysfakcję.  muszę jeszcze dodać, że zespół latał bez łączności radiowej, tak więc konieczne było szczegółowe omówienie zadań przed lotem oraz duże zaufanie pilotów do umiejętności kolegów. 


Książka „Pilot doświadczalny” dostępna jest w sklepie dlapilota.pl (LINK)


Henryk Bronowicki - przeczytaj notkę biograficzną zamieszczoną na Wikipedii


Dziękujemy wszystkim za dotychczasowe zgłoszenia. Są one ważnym elementem budowania bezpieczeństwa lotniczego i umożliwiają uczenie się na błędach popełnianych przez innych. Doceniając trud włożony w napisanie artykułu, osoby, których teksty zostaną opublikowane na naszym portalu, będą honorowane specjalną koszulką „Aviation Safety Promoter”.


 

Źródło: dlapilota
comments powered by Disqus