Przejdź do treści
Źródło artykułu

Bodnar: analizujemy, co się stało z materiałami dowodowymi, których podkomisja smoleńska nie oddała

Analizujemy bardzo dokładnie, co się stało z materiałami dowodowymi, których podkomisja smoleńska Antoniego Macierewicza nie oddała. Jeżeli analiza pokaże, że złamano prawo, będzie to mogło skutkować postawieniem zarzutów - powiedział w czwartek szef MS Adam Bodnar.

Antoni Macierewicz - obecnie poseł PiS, b. szef MON i b. szef podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej, która działała przy resorcie obrony - poinformował w środę, w 14. rocznicę katastrofy, że we wtorek złożył wniosek do Prokuratury Generalnej dotyczący premiera Donalda Tuska.

Wniosek dotyczy artykułów Kodeksu karnego mówiących o karze za dopuszczenie się zamachu na prezydenta (art.134) oraz działania na szkodę Polski przez osobę upoważnioną do występowania w imieniu RP w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją. "Oba te artykuły dotyczą właśnie potencjalnego zamachu, działania przeciwko panu prezydentowi" - powiedział Macierewicz w Telewizji Republika.

Bodnar zapytany o tę sprawę w czwartek w radiowej Trójce zwrócił uwagę, że ta informacja pojawiła się zaraz po tym, jak w mediach - w TVN24 - został opublikowany wywiad z prok. Krzysztofem Schwartzem szefem Zespołu Śledczego nr 1 Prokuratury Krajowej, który prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Szef MS i prokurator generalny stwierdził, że to wstrząsający materiał.

"To, co mnie najbardziej interesuje, to jest to, co zostało ujawnione jakiś czas temu, że podkomisja smoleńska dostała od prokuratury niektóre dowody, niektóre części Tupolewa, których nigdy nie oddała. Pomimo wielu wezwań pisanych od lat i przez prokuratorów, Antoni Macierewicz tych dowodów po prostu nie chciał oddać, a jak coś zostało oddane, niektóre z nich, to okazało się, że zostały zniszczone. To jest sprawa, która powinna budzić zainteresowanie" - zaznaczył Bodnar.

Dopytywany czy będzie w tej kwestii odpowiedzialność karna Macierewicza, odparł, że w tej sprawie trwają intensywne prace w prokuraturze. "Teraz analizujemy bardzo dokładnie, co się stało z tymi materiałami dowodowymi. Jeżeli ta analiza pokaże, że złamano prawo ze względu na nieoddanie tych dowodów, to oczywiście to będzie mogło skutkować postawieniem zarzutów" - powiedział Bodnar.

Premier Tusk odnosząc się w środę do dotyczącego go wniosku skierowanego do prokuratury, powiedział, że Antoni Macierewicz po raz kolejny zdecydował się oskarżyć go o zamach i że wyrokiem sądu Macierewicz już musiał publicznie przepraszać go, także inne osoby za te fałszywe oskarżenia. Tusk dodał, że pomówienia dotyczące katastrofy smoleńskiej spowodowały podziały w polskim społeczeństwie. Według niego, Macierewicz za swoje działania, które noszą znamiona poważnych wykroczeń przeciwko polskiemu prawu, powinien ponieść odpowiedzialność karną.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie rządowego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

W latach 2010-2011 przyczyny katastrofy smoleńskiej badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera. W przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie komisja ustaliła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Według Komisji, ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej została powołana na mocy rozporządzenia z 4 lutego 2016 r. podpisanego przez ówczesnego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. W kwietniu 2022 r. Macierewicz przedstawił raport z jej prac, który kwestionował ustalenia komisji Millera. Prezentując raport Macierewicz mówił wówczas, że "przyczyną katastrofy 10 kwietnia nad Smoleńskiem był akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej na statek powietrzny Tu-154M z delegacją prezydenta RP", a "głównym i bezspornym dowodem tej ingerencji był wybuch w lewym skrzydle na 100 m przed minięciem przez samolot brzozy na działce doktora Bodina nad terenem, gdzie nie było ani wysokich drzew, ani innych przeszkód mogących zagrozić samolotowi".

W kwietniu ub.r. podkomisja smoleńska złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących Tu-154 10 kwietnia 2010 r.

Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej od 10 kwietnia 2010 r. prowadziła najpierw była to Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Po reformie prokuratury przez rząd PiS śledztwo od zlikwidowanej wtedy prokuratury wojskowej przejęła Prokuratura Krajowa. Od marca 2016 r. sprawą zajął się Zespół Śledczy nr I Prokuratury Krajowej. W lipcu ub.r. PK poinformowała o włączeniu do śledztwa zawiadomienia podkomisji smoleńskiej.

Śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej zostało przedłużone do końca tego roku.

Prowadzona przez Macierewicza podkomisja została rozwiązana 15 grudnia ub.r., tuż po objęciu władzy przez rząd Donalda Tuska. 19 stycznia w MON powołano zespół ds. oceny funkcjonowania podkomisji. W lutym tego roku wiceszef MON Cezary Tomczyk mówił w Sejmie, że podkomisja smoleńska doprowadziła do zniszczenia i zagubienia 23 części Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem w 2010 r. Wiceminister przekazał, że MON wniesie o pociągnięcie do odpowiedzialności osób za to odpowiedzialnych. (PAP)

rbk/ mok/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony