FAA rozważa zwiększenie masy maksymalnej konstrukcji LSA

FAA

Rod Hightower, prezes Stowarzyszenia Lotnictwa Eksperymentalnego (EAA) poinformował, iż Federalna Administracja Lotnictwa USA (FAA) rozpoczęła rozmowy na temat potencjalnego zwiększenia masy maksymalnej konstrukcji należących do kategorii lekkich samolotów sportowych (LSA), jako środka bezpieczeństwa.

W odpowiedzi na pytanie Stowarzyszenia Producentów Lotnictwa Ogólnego (GAMA) o szczegóły tej operacji, Hightower podkreślił wstępny charakter pomysłu FAA i fakt, iż został on wysunięty wewnętrznie przez samą Agencję. W późniejszym wywiadzie nazwał "interesującą" ewentualną możliwość zwiększenia w ten sposób bezpieczeństwa lotnictwa LSA, ale również dodał, że dotąd nie uczestniczył w żadnej dyskusji na ten temat. W przemówieniu, które wygłosił do ok. 200 członków Stowarzyszenia Producentów Lekkich Samolotów (LAMA), powiedział, iż obecnie EAA koncentruje się na swoich podstawowych zadaniach, w tym na wspieraniu i promowaniu nowych pilotów.

Wśród głównych inicjatyw ogłosił zawarcie porozumienia z organizacją Boy Scouts of America, która ma zaangażować się w program Eagles Young. Mówił również o wadach obecnego systemu szkolenia pilotów turystycznych, które sprawiają, że ostatecznie 80 procent uczniów pilotów nie zdobywa licencji. Dodatkowo zapowiedział powstanie nowego programu Flight Eagle dla dorosłych, który będzie dedykowany dla tych, którzy od dawna marzyli o lataniu, a dopiero teraz mają odpowiednio ustabilizowaną sytuację osobistą, aby go zrealizować. Dodał, że pilot uczeń w średnim wieku uzyskuje uprawnienia średnio w ciągu 18 miesięcy, a w ciągu następnych 24 miesięcy kupuje samolot.


Źródło: AVweb
comments powered by Disqus

Komentarze

A wg mnie to każdy niech sobie buduje/kupuje co chce i lata na czym chce. Powinna być zupełna dowolność, ale i pełna odpowiedzialność za swoje czyny. Spadniesz komuś na łeb - odpowiadasz swoim majątkiem. Walniesz gdzieś na las, twoja sprawa, ale zapłać za akcję ratunkową...

Bardzo dobrze, że chcą wejść. Weźmy przykładowo samoloty Cessna serii 1XX. Silnik z I wojny światowej, płatowiec z II wojny światowej. Popularne C152 w kategorii normalnej ze wszystkimi certyfikatami nie mają nawet pompy paliwa czy przyspieszacza zapłonu, nie wspominając o dmuchanych przyrządach żyroskopowych również z okresu II wojny światowej. Ile waży silnik IO-235, a ile Rotax 912. Moc ta sama, resurs ten sam, oba certyfikowane. 108kg i 60kg.
Więcej chyba nie trzeba komentować.
Porównać Pipistrela do ceśki to tak jak komarka do szybkiego japońskiego motocykla.
Jeżeli mówimy o bezpieczeństwie to przepraszam - jakie bezpieczeństwo prezentuje samolot bez zapasu mocy, a właściwie z ciągłym niedomiarem ?

Szkoda tylko że nasz ULC nie rozważa zwiększenia masy startowej dla ulm-ów kosztem bezpieczeństwa,gdyż ludzie uszczuplają masę jak tylko mogą! kosztem życia!!! w ich rozumieniu to zmiana prawa! zbyt dużo przy tym pracy......

Dać człowiekowi palec, to chce rękę. Genezą powstania klasy ulm było ułatwienia życia amatorom, zapaleńcom, konstruktorom którym oszczędzono żmudnego, czasochłonnego i drogiego procesu certyfikacji konstrukcji w imię tego, że chcieli oni sobie kupić, zbudować, złożyć małą konstrukcję do samodzielnego amatorskiego latania.
Wkrótce się jednak okazało, że latanie samodzielne szybko się nudzi.... Trzeba koniecznie dołożyć drugi fotel w kabinie. W masie startowej 495 kg dało się to jakoś zmieścić, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia... A to instalacja do lotów nocnych, a to dodatkowe wyposażenie nawigacyjne, a to jeszcze inne dodatki, a to system ratunkowy i konstrukcja zaczyna przybierać na wadze...
Co w tej sytuacji zrobić, ano najprościej uderzyć do nadzorów, o zwiększenie masy! Ok., załóżmy że nadzór zwiększy masę do 700 kg. Co się stanie? Ano, za chwilę pojawią się konstrukcje 4 miejscowe, dodatkowe wyposażenie i udogodnienia, mocniejsze silniki i znowu będzie płacz ze masa za mała....

Coś mi się wydaje, że pod szyldem amatorskiego uprawiania lotnictwa firmy produkujące lekkie konstrukcje i szkoły lotnicze chcą bocznymi drzwiami wejść na rynek samolotów kategorii normalnej....

Bycmoze i chca, co w tym zlego! Oferuja produkty o wiele bardziej zaawansowane technologicznie niz samoloty w kategorii nazywanej przez ciebie 'normalna' wiec dlaczego nie. Poza klasa LSA i ULM rynek samolotow GA (SEP) nie rozwija sie prawie wcale (na palcach jednej reki mozna policzyc prawdziwe nowosci ostatnich 10 lat). Cessna, Piper, Maule i inni tluka od 60 lat te same przestarzale konstrukcje i lobbuja (tak jak ty) bariery rozwoju malych innowacyjnych producentow. Dzieki Bogu FAA idzie po rozum do glowy!
Nie zapominaj rozwniez o tym ze samoloty LSA to nadal tylko 2 osobowe maszyny, ktorych nie mozna uzywac komercyjnie i nikt nie ma tego zamiaru zmieniac. Masa nie ma tu niz do rzeczy - zwiekszenie jej limitu moze tylko podniesc bezpieczenstwo i komfort uzytkowania.
Ja osobiscie czuje sie o wiele bezpieczniej w swoim nowym kompozytowym ULMie Pipistrela z Rotaxem, glasscokpitem, doskonaloscia 24 i systemem spadochronowym niz w 40 letniej rozklekotanej i smierdzącej Cessnie 150 z nalotem 10000 godzin ale wszystko jest kwestią gustu.
Pozdrawiam

Piszesz, że bezpieczniej czujesz się w swoim nowym kompozytowym UMMie niż 40 letniej ceśnie i wcale ci się nie dziwię, ale może zaczekaj z oceną do czasu jak twój ULM będzie miał 40 lat i 10000 godzin, zobaczymy czy ci się gust nie zmieni.

Nie ma koniecznosci zebym latal nim przez kolejne 40 lat, bo dzieki nowoczesnej technologi utrzymanie tego samolotu kosztuje mnie 1/3 tego co Cessnay uwzgledniajac spadek jego wartosci. Po 10 latach poprostu kupie sobie nowa nowoczesna konstrujce tego lub innego producenta ULM i bede dalej latal bezpiecznie i komfortowo.
To jest kolejna zaleta lotnictwa LSA/ULM.
Niestety dzieki przepisom o ktorych mowa powyzej nie ma starych samolotow kompozytowych. Skutecznie utrudnialy one wejscie na rynek nowych producentow zniechecajac zgrzybialych oligopolistow do jakichkolwiek innowacji. A swoja droga jestem przekonany ze moj samolot bedzie wygladal lepiej niz porownywalna wiekiem Ceska. Wystarczy popatrzec na zadbane (czyt nie aeroklubowe) szybowce z lat 80tych pomimo ze produkowane byly z wlokien szklanych, a nie weglowych, ktorych wiekszosc we wspolczwsnych konstrukcjach.

Problem nie w tym jak długo on będzie latał, ale w tym ze latanie każdym kompozytowym samolotem w tej klasie jest u nas na granicy prawa. Na dziś jest nie możliwe zrobienie bezpiecznego samolotu z materiałów kompozytowych tak aby mogły nim latać dwie dorosłe osoby i mieściły się w 450kg. Co do bezpieczeństwa, to chyba kompozytowy nowoczesny ULM byłby lepszy, nawet po 10000godzinach.