Przejdź do treści
Źródło artykułu

„WSJ”: na początku lipca lotnictwo Bahrajnu i Kuwejtu wzięło udział w ataku na Iran

Na początku lipca lotnictwo Bahrajnu i Kuwejtu wzięło udział w ataku na irańskie bazy dronów i rakiet - podał w piątek dziennik „Wall Street Journal” powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą. Był to pierwszy bezpośredni odwet tych państw za ataki przeprowadzane przez Iran.

Zjednoczone Emiraty Arabskie, które wielokrotnie atakowały Iran na początku wojny, dostarczyły Bahrajnowi i Kuwejtowi informacje wywiadowcze o wybranych celach i zapewniły osłonę powietrzną dla ataków. Wspólna akcja jest oznaką rozwijającej się współpracy państw arabskich w konfrontacji z Iranem - uważają rozmówcy amerykańskiego dziennika.

Iran od tygodni atakuje Bahrajn i Kuwejt, w których znajdują się amerykańskie bazy wojskowe. Oba te kraje dysponują stosunkowo niewielkimi siłami powietrznymi, ale nie chciały pozwolić Iranowi na dalsze bezkarne ataki – powiedzieli „WSJ” ich przedstawiciele.

ZEA zaangażowały się w konflikt zbrojny na wczesnym etapie, przeprowadzając dziesiątki nalotów na Iran na początku wojny i kontynuując je przez cały dzień po ogłoszeniu zawieszenia broni w kwietniu - przypomniał „WSJ”. Iran generalnie unikał ataków na ten kraj w ostatnich tygodniach, choć na początku lipca zaatakował dwa należące do ZEA tankowce.

Kuwejt i Bahrajn znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji. Od dziesięcioleci żadne z tych państw nie utrzymuje dobrych stosunków z Iranem - podkreśliła w rozmowie z dziennikiem Dina Esfandiary, analityczka ds. Bliskiego Wschodu w Bloomberg Economics.

Kraje takie jak Oman i Katar od dawna balansują między Iranem a Zachodem i nie wykazują chęci konfrontacji z Teheranem. Arabia Saudyjska dołączyła do Zjednoczonych Emiratów Arabskich atakując Iran na początku wojny, ale obecnie analizuje swoje stanowisko - podał „WSJ” powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą.

Rządy arabskie w regionie liczyły na szybkie zakończenie wojny USA i Izraela z Iranem, jednak konflikt trwa już piąty miesiąc. Eksport ropy naftowej z Zatoki Perskiej został sparaliżowany przez irańską blokadę cieśniny Ormuz. Turystyka w regionie zamarła, a inwestycje znalazły się pod presją. Rządy państw arabskich rozważają obecnie, czy powinny bardziej agresywnie działać w w ramach prób otwarcia kluczowych szlaków handlowych.

- Myślę, że kraje Zatoki Perskiej zaczynają zdawać sobie sprawę, że ta wojna będzie trwała jeszcze przez jakiś czas – powiedział Umer Karim, który zajmuje się polityką Arabii Saudyjskiej i geopolityką Zatoki Perskiej na Uniwersytecie w Birmingham. To w rezultacie oznacza, że będą musiały otwarcie skonfrontować się z Iranem - uważa ekspert. Jego zdaniem kraje Zatoki Perskiej zaczynają nawet rozważać możliwość zmiany władzy w Teheranie, gdyż funkcjonowanie w sąsiedztwie irańskiego reżimu będzie w praktyce oznaczało podporządkowanie się irańskiej hegemonii. (PAP)

os/ ap/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Komentowanie tego niusa zostało z automatu wyłączone. Jeśli chciałbyś/-abyś je skomentować prosimy o maila na adres wspolpraca@dlapilota.pl

Nasze strony