Śmigłowcem przez ocean – wyprawa, która zapisuje się w historii
Są takie wyprawy, przy których człowiek po prostu zatrzymuje się na chwilę i myśli: "Ale to była przygoda!".
Czy można przelecieć śmigłowcem nad Atlantykiem? Można. Ale taka podróż wymaga czegoś więcej niż świetnej maszyny i umiejętności pilota. To przede wszystkim precyzyjne planowanie, doświadczenie, odwaga i ogromna pokora wobec natury.
Załoga śmigłowca Bell 429 (SP-WOL) – Anna Jadacka, Bogdan Domagała, Sebastian Komosa i Stanisław Tarasović – właśnie zakończyła niezwykłą wyprawę przez północny Atlantyk: przez Grenlandię, Islandię i Wyspy Owcze, dalej przez Morze Północne aż do Norwegii i Polski.
– Szczególnie cieszy mnie fakt, że w tej wyjątkowej przygodzie uczestniczył Sebastian Komosa – członek Śmigłowcowej Kadry Narodowej Aeroklubu Polskiego. – mówi Serafina Ogończyk-Mąkowska, Prezes Aeroklubu Polskiego.
To nie była zwykła podróż. Po drodze były setki mil nad otwartym oceanem, arktyczna pogoda, chmury, wiatr, ograniczona liczba miejsc do lądowania i konieczność podejmowania decyzji, od których zależało bezpieczeństwo całej załogi. Jednym z najbardziej niezwykłych etapów był lot około 400 mil nad Atlantykiem – z Grenlandii do Islandii.
Blog wyprawy, prowadzony przez Annę Jadacką, pokazuje jednak coś jeszcze. Niezwykłość tej podróży nie polegała wyłącznie na pokonywaniu kolejnych kilometrów. To przede wszystkim spotkanie człowieka, maszyny i surowej natury – od Kulusuk, gdzie ocean potrafił powiedzieć „jeszcze nie dzisiaj”, przez majestatyczną Grenlandię i wulkaniczną Islandię, aż po Wyspy Owcze i Norwegię.
– I tutaj warto przypomnieć jeszcze jedną niezwykłą historię. Kilka lat temu tę samą trasę pokonał nasz kolega ze Śmigłowcowej Kadry Narodowej – Piotr Wilk, lecąc samotnie śmigłowcem Robinson R44. – zwraca uwagę Serafina Ogończyk-Mąkowska.
Dwie różne wyprawy, różne śmigłowce, ale ta sama pasja i odwaga, żeby wznieść się ponad codzienność i podjąć wyzwanie, które dla większości z nas brzmi wręcz niewiarygodnie.
Te historie pokazują, że polscy piloci śmigłowcowi od lat podejmują się wyjątkowych wyzwań i przesuwają granice tego, co wydaje się niemożliwe.
A dziś możemy powiedzieć: SP-WOL Bell 429 będziemy widywać na polskim niebie!
Niesamowite historie, zdjęcia i doświadczenia z tej wyprawy pokazują, jak daleko może zaprowadzić pasja do latania.
– Wielkie gratulacje dla całej załogi, wspaniałych Pilotów! Jesteście niesamowici! – mówi z uznaniem Prezes Aeroklubu Polskiego.
Jeśli chcecie zobaczyć, jak wyglądała ta wyprawa od środka, koniecznie zajrzyjcie do relacji prowadzonej przez Annę Jadacką, na blog wyprawy Bella 429 (SP-WOL): https://spwol.com/
Komentarze