Pilot Carbon Cub pokonał 16,8 tys. NM w drodze do USA do Australii
Istniał znacznie łatwiejszy sposób, aby dostarczyć nowy samolot ze stanu Waszyngton do Australii, jednak pilot David Green postanowił z niego nie korzystać. Australijski lotnik zasiadł za sterami swojego Carbon Cuba UL, nazwanego „Dusty”, i zdecydował się osobiście przelecieć nim do domu. W ten sposób zwykły lot dostawczy zamienił się w liczącą 16,8 NM podróż przez kontynenty i oceany, wymagającą zmierzenia się z jednymi z największych wyzwań logistycznych, jakie mogą spotkać pilota lekkiego samolotu.
„Dusty” wystartował z fabryki CubCrafters w Yakimie 22 lipca, a 20 sierpnia dotarł do Port Macquarie w australijskiej Nowej Południowej Walii. Po drodze Green przekraczał granice wielu państw, mierzył się ze zmiennymi warunkami pogodowymi, planowaniem paliwa, uzyskiwaniem zezwoleń i odprawami celnymi. Trasa prowadziła również przez odludne regiony i obejmowała długie odcinki nad wodą. Łącznie pilot pokonał ok 16,8 NM spędzając w powietrzu blisko 144 godziny.
– Prawie 17 tys. NM przez oceany, kontynenty i jedne z najbardziej odludnych miejsc na świecie, a Carbon Cub po prostu leciał dalej – powiedział Green. – Samolot spisywał się znakomicie i ufałem mu na każdym etapie podróży.
Lot ten jest kolejnym znaczącym osiągnięciem w historii Carbon Cuba UL. W październiku 2025 r. jeden z egzemplarzy tego typu osiągnął nad Kalifornią wysokość 37 609 stóp. W lipcu 2026 r. inny Carbon Cub UL wykonał pierwszy dla tego typu przelot przez Atlantyk, pokonując około 6900 NM z Idaho do Polski. Podróż Greena jeszcze bardziej rozszerzyła geograficzny zakres możliwości tej konstrukcji.
Dla CubCrafters wyprawa Greena jest jednak nie tyle pokazem zasięgu, ile możliwości samolotu. Carbon Cub UL pozostaje maszyną przeznaczoną przede wszystkim do operacji typu backcountry, oferującą bardzo dobre osiągi podczas krótkiego startu i lądowania (STOL), dobre właściwości pilotażowe przy małych prędkościach, ekonomiczną eksploatację oraz możliwość działania z dala od typowej infrastruktury lotniczej.
Cechy te nabierają szczególnego znaczenia, gdy najbliższe lotnisko, miejsce obsługi technicznej czy punkt tankowania znajdują się setki mil dalej, za rozległym terenem lub oceanem. – Rekordy są ciekawe, ale ostatecznie te loty tak naprawdę nie dotyczą rekordów – powiedział Brad Damm, wiceprezes CubCrafters. – Pokazują, do czego zdolny jest ten samolot.
I właśnie to może być najbardziej interesującym aspektem podróży „Dusty’ego”. Samolot zaprojektowany z myślą o operowaniu z niewielkich, odludnych lądowisk i żwirowych pasów spędził teraz niemal 144 godziny w powietrzu, pokazując, że pojęcie „odległego miejsca” może w jego przypadku obejmować pół świata. Pytanie nie brzmi już tylko, gdzie Carbon Cub może wylądować, ale również jak daleko może sięgać oferowana przez niego swoboda latania w terenie.
Komentarze