Piloci EASA wykonują loty certyfikacyjne COMAC C919
Piloci pracujący dla Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) prowadzą w Szanghaju loty testowe samolotu pasażerskiego C919, produkowanego przez chińską firmę Commercial Aircraft Corporation of China (COMAC).
Jak informuje South China Morning Post, loty te stanowią element starań COMAC o certyfikację C919 przez zachodnie organy regulacyjne oraz o otwarcie nowych możliwości biznesowych na rynkach zagranicznych.
EASA potwierdziła agencji Reuters, że w ramach tzw. „działań walidacyjnych” przeprowadzono loty testowe z udziałem C919. Według lokalnych mediów, EASA „uznała samolot za dobry i bezpieczny”, choć wystąpiły pewne „problemy wieku dziecięcego”, które wymagały drobnych modyfikacji.
Choć chiński konkurent B737 i A320 jest już eksploatowany w niektórych częściach świata, nie uzyskał jeszcze certyfikacji ani EASA, ani amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA), co znacząco ogranicza jego potencjał rynkowy.
COMAC po raz pierwszy złożył wniosek o certyfikację C919 w 2019 r., jednak proces ten został opóźniony przez pandemię COVID-19 i wznowiony dopiero w 2023 r.
Dyrektor wykonawczy EASA, Florian Guillermet, powiedział w ubiegłym roku, że w przypadku powodzenia C919 może uzyskać certyfikację w perspektywie „od trzech do sześciu lat”. Otwartą kwestią pozostaje jednak to, czy zachodnie linie lotnicze zdecydują się na zakup tego samolotu.
W marcu 2025 r. prezes Ryanaira, Michael O’Leary, zasugerował, że jeśli cena byłaby odpowiednia, przewoźnik mógłby kupić wąskokadłubowy samolot COMAC-a. „Jeśli byłby wystarczająco tani, o 10 lub 20 procent tańszy niż samolot Airbusa, to byśmy go zamówili” – powiedział O’Leary.
W liście skierowanym do O’Leary’ego po tych wypowiedziach amerykański kongresmen Raja Krishnamoorthi ostrzegł niskokosztowego przewoźnika przed zakupem chińskich samolotów COMAC.
„Z całym szacunkiem, linie lotnicze ze Stanów Zjednoczonych i Europy nie powinny w ogóle rozważać przyszłego zakupu samolotów od chińskich firm powiązanych z wojskiem” – napisał Krishnamoorthi.
Komentarze