Stanisław Latwis. Pilot, instruktor i twórca melodii do Marszu Lotników
W tym roku mija 120 rocznica urodzin pilota – instruktora Szkoły Orląt, autora melodii do najbardziej znanego w środowisku polskich lotników utworu muzycznego, nazywanego także Marszem Latwisa.
Dziś Marsz Lotników wykonywany jest na wszystkich uroczystościach lotniczych z powagą hymnu narodowego.
Jego dźwięki fortepianowe towarzyszą zwiedzającym wystawę stałą Muzeum Sił Powietrznych.
Stanisław Latwis urodził się 19 czerwca 1906 r. w Stanisławowie, na terenie powiatu witebskiego (obecnie Białoruś). W tym samym roku rozpoczął studia na Uniwersytecie S. Batorego w Wilnie. Po zaliczeniu dwóch lat studiów, w 1926 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej. Po ukończeniu kursu podstawowego zamierzał przenieść się do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. Jego usilne’ starania pokrzyżowała komisja lekarska, która wydała orzeczenie: zdolny do lotnictwa z zastrzeżeniem; dopatrzono się wówczas lekkiej nerwicy serca.
Nie zraził się tym pierwszym niepowodzeniem. W 1927 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Inżynierii, którą ukończył w 1930 r. W tym okresie samodzielnie przerobił cały materiał teoretyczny z zakresu Szkoły Podchorążych Lotnictwa. Uczęszczał także na wykłady z przedmiotów lotniczych na Politechnice Warszawskiej.
Pierwszy urlop, po nominacji do stopnia podporucznika, rozpoczął służbę – zgodnie ze skierowaniem – w Batalionie Silnikowym w Modlinie.
W międzywojennej historii szkoły dęblińskiej (a niewykluczone, że w całej jej historii) zdarzył się tylko jeden przypadek, aby ktoś eksternistycznie składał egzaminy z dwudziestu kilku przedmiotów w ciągu kilku dni (cały program Szkoły Podchorążych Lotnictwa – dla obserwatorów). Tym odważnym okazał się ppor. Stanisław Latwis, oficer-saper, wielki entuzjasta lotnictwa, który od najmłodszych lat marzył o lataniu na samolotach wojskowych. Ówczesny szef Departamentu Aeronautyki Ministerstwa Spraw Wojskowych wyraził zgodę na złożenie przez Latwisa egzaminów, nie bardzo wierząc, aby mógł on posiąść wiedzę zdobywaną przez podchorążych w ciągu dwóch lat. Jakie było jego zdumienie i podziw, gdy dowiedział się, że dość łatwo i bardzo dobrze zdał on egzaminy ze wszystkich przedmiotów.
Po odbyciu lotów warunkowych w marcu 1931 r. uzyskał przeniesienie do korpusu oficerów lotnictwa, otrzymując Odznakę Obserwatora Wojskowego. Jednocześnie został wyznaczony na asystenta Działu Silników i Płatowców Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie
Latwis nadal czynił starania, aby zostać pilotem wojskowym. Najpierw szkolił się w Aeroklubie Warszawskim, uzyskując licencję sportową pilota samolotowego, następnie w CWOL w Dęblinie – w drodze wyjątku – odbywał loty szkolne. Widząc ogromne postępy, wielki zapał i entuzjazm do latania i lotnictwa, wyrażono zgodę na ukończenie przez niego szkolenia praktycznego. Sprowadziło się ono do kilku lotów na samolocie przejściowym oraz bojowym. Po uzyskaniu upragnionej odznaki Pilota Wojskowego, otrzymał przydział do eskadry bombowej nocnej 1. Pułku Lotniczego w Warszawie.
We wrześniu 1933 r. uczestniczył jako pilot Aeroklubu Warszawskiego w V Krajowym Lotniczym Konkursie Turystycznym. Startował na samolocie PZL-5. Spośród czterech konkurencji w dwóch zajął pierwsze miejsce, a w trzeciej – drugie miejsce. Ostatecznie uplasował się na 6 miejscu (startowało 19 załóg). Był to duży sukces młodego pilota sportowego, startującego po raz pierwszy w ogólnopolskiej imprezie samolotowej.
Po ukończeniu w Grudziądzu kursu (w 1932 – niższego i w 1933 – wyższego) dla pilotów myśliwskich, otrzymał skierowanie do 111 eskadry myśliwskiej (Kościuszkowskiej) 1. Pułku Lotniczego w Warszawie. Początkowo latał na samolotach typu Avia, a następnie P-7. Był dowódcą klucza myśliwskiego. Należał do najbardziej wyróżniających się pilotów myśliwskich’ 1. Pułku.
Z inicjatywy Latwisa powstał w 1933 r. Marsz Lotników, który po dzień dzisiejszy towarzyszy polskim lotnikom. Miał on swoje pasje, które połączył – lotnictwo i muzykę. W jego rodzinie zachował się stary Marsz Kosynierów z Powstania Kościuszkowskiego (1794 r.), który darzył wielkim sentymentem. Na jego to kanwie Latwis opracował muzykę do Marsza Lotników, a Aleksandra Zasuszanka, zaprzyjaźniona z lotnikami literatka, napisała słowa. Następnie w 1934 r. własnymi środkami finansowymi autorzy wydali na płytach Syreny Marsz Lotników w wykonaniu chóru Juranda (po uprzednim opracowaniu muzycznym melodii przez Feliksa Rybickiego). Z kolei zapłacili za wydanie nut u Arcta (potem wydawca sam powtórzył nakład ). W Polskim Radiu po raz pierwszy nadano Marsz Lotników 22 lipca 1934 r. o godz. 19.15. Opracowano go na fortepian, chór i orkiestrę. Zwycięstwo Jerzego Bajana w Challenge 1934 przyczyniło się do jego spopularyzowania. Nazywany jest także Marszem Latwisa.
15 października 1937 r., w dziesięciolecie istnienia Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie, Dowództwo Lotnictwa Rzeczypospolitej Polskiej uznało ten utwór za oficjalny marsz polskiego lotnictwa..
Wiosną 1934 r. Latwis został wyznaczony do polskiego zespołu przygotowującego się do udziału w Challenge 1934. Był najmłodszym z pilotów. Kurs przygotowawczy ukończył z wynikiem bardzo dobrym, jednak nie wyznaczono go do grupy zawodników, lecz do grupy pilotów pomocniczych. Miał obsługiwać pod względem technicznym odcinek afrykański Challenge 1934 (Polska była organizatorem tych zawodów). Za powierzoną mu pracę pilota pomocniczego uzyskał – po zakończeniu zawodów – bardzo wysoką ocenę.
Po powrocie do kraju z Afryki przebywał w oficerskim domu wypoczynkowym w Kossowie. Wtedy to przeczytał we francuskim tygodniku lotniczym Les Ailes (Skrzydła), że aeroklub w Tours sprzedaje samolot myśliwski Spad 61. Natychmiast wysłał telegram do Francji, aby samolotu nie sprzedawać, że go kupuje i niezwłocznie przyjeżdża. Po przybyciu do Tours cały dzień pracował przy uruchomieniu silnika, a gdy to mu się udało, pokołował na start (ku przerażeniu obserwatorów, bowiem samolot. był skasowany i nie nadawał się do latania).
W drodze na start jedno z kół wpadło w niewidoczny dołek, wtedy uniósł się ogon samolotu, śmigło zaś – przy zetknięciu się z twardą murawą – złamało się. I tak (na szczęście dla pilota) zakończyło się wielkie marzenie Latwisa, aby choć raz w życiu wykonać lot na Spadzie 61. W lotnictwie polskim samoloty te już wcześniej skasowano ze względu na dużą awaryjność (nazywane „latającymi trumnami”).
W marcu 1935 r. został skierowany na kurs instruktorów do CWOL w Dęblinie. Po miesięcznym przeszkoleniu pozostawiono go w Dęblinie jako instruktora–pilota. Przystąpił do szkolenia podchorążych.
29 maja 1935 r. wykonywał lot szkolny z ppor. obs. Wilhelmem Hofmokl-Ostrowskim. Ich samolot, Potez XVA2 nr 40.87 (oznaczenie boczne 9), wpadł w korkociąg na wysokości 200 m. Pilotowi nie udało się wyprowadzić maszyny z korkociągu, rozbiła się i obaj lotnicy zginęli na miejscu.
Janusz Meissner (jego instruktor z Dęblina) poświęcił Stanisławowi Latwisowi książkę pt. Pilot gwiaździstego znaku.
Komentarze