Przewodnik po dziwnych samolotach – wiek XX

Bartini Beriev VVA-14

Od czasu tak szeroko wspominanego sukcesu braci Wright minęło niespełna 110 lat i chociaż ich samolot stanowił dopiero prototyp wszelkich maszyn latających, kształtem jak najbardziej przypominał współcześnie znane konstrukcje.

Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że lotnictwo - jak każda dziedzina - miało w swojej historii różne przypadki, także dziwne.

Samolot braci Wright (pierwszy lot grudzień 1903 r.)

Nie sposób omówić wszystkich dziwacznych zamysłów konstruktorskich, poniżej jednak prezentujemy kilka z nich.

Jako pierwszy wystąpi wynalazek Roberto Bartini'ego radzieckiego konstruktora. Pomysł został dopracowany już po jego śmierci, a był nim ekranoplan. To pojazd poruszający się kilka metrów nad powierzchnią wody lub nad płaskim terenem, wykorzystujący efekt przypowierzchniowy. Zjawisko to polega na wytworzeniu się dużo większej siły nośnej na małej wysokości nad płaskim podłożem. W wyniku tego, obiekt porusza się de facto ruchem zbliżonym do ślizgu, ale bez kontaktu z powierzchnią. Przedstawiony na zdjęciu model: Bartini Beriev VVA-14 (zdjęcie główne artykułu) stworzony za życia Bartini'ego, swój pierwszy lot odbył w 1972 roku. Nigdy nie rozpoczęto jego produkcji, powstały jedynie dwa prototypy, które podlegały ciągłym modyfikacjom. Samolot przeznaczony był do wykonywania lotów długodystansowych. Okazało się jednak, że ekranoplany są mało ekonomiczne i z tego powodu zostały wycofane z floty rosyjskiej. Obecnie istnieje tylko jeden egzemplarz VVA-14.

Cofając się w czasie o zaledwie 30 lat od wspomnianego oblotu, można by być świadkiem realizacji jeszcze ciekawszego przedsięwzięcia. W Rosji wówczas Antonow rozpoczął prace nad Skrzydlatym Czołgiem. Docelowo miał być to szybowiec transportujący czołg. W praktyce połączono czołg lekki T-60 z dwupłatową konstrukcją skrzydeł. Podczas lotu, czołg pełnił więc funkcję kadłuba, natomiast gąsienice – podwozia. Połączona całość ważyła 4,5 tony przy masie czołgu wynoszącej 2180 kg.

Antonov A-40

Wraz z kolejną myślą inżynierską przenosimy się do mieleckich zakładów i lat nieco późniejszych: w roku 1974 dokonano tam oblotu M-15. Samolot znany również jako Belphegor pozostaje jedynym na świecie rolniczym odrzutowcem o układzie dwupłata. Celem produkcji, która trwała pięć lat, był eksport do ZSRR.

M-15 Belphegor

Przesuwając się dalej na zachód w poszukiwaniu dziwnych samolotów, trafiamy na terytorium Niemiec, gdzie w roku 1928 rozpoczęto produkcję Dornier'a Do X. Była to w rzeczywistości łódź latająca obsługująca połączenia transatlantyckie. Do X był ewenementem, jako największy i najcięższy samolot, co było efektem polityki wobec Niemiec i ograniczeń dotyczących konstrukcji maszyn. 12-silnikowy górnopłat w dziewiczym locie zabrał 150-ciu pasażerów wraz z załogą.

Dornier Do X

Sześć lat po zakończeniu jego produkcji w 1931 roku w Hamburgu w zakładach Blohm & Voss zbudowano Bv 141. Bv 141 budzi podziw ze względu na asymetryczną konstrukcję, dotyczy to zarówno umiejscowienia środka ciężkości, silnika i śmigła, jak również samego usterzenia. Maszyna spełniała wszelkie założenia jako samolot rozpoznawczy, jednak mimo to Luftwaffe zrezygnowało z wykorzystania tej kontrowersyjnej konstrukcji.

BV141

Blohm & Voss Bv 141

Mniej więcej w tym samym czasie (1932 rok) we Włoszech trwał eksperyment, który, jak się okazało, odegrał ważną rolę w budowie samolotów odrzutowych pomimo zastosowania w nim silnika tłokowego.

Stipa-Caproni dysponował jednym silnikiem tłokowym rzędowym i jednym śmigłem, nowatorskość polegała na umieszczeniu napędu wewnątrz pustego kadłuba, który stanowił niejako wentylator tunelowy. Usterzenie znajdowało się bezpośrednio w strugach powietrza za tunelem. Samolot nazywany był Flying Barrel – Latająca Baryłka i istotnie zasługuje na swoją nazwę.

Stipa-Caproni Flying Barrel

film demonstrujący działanie:

 

 

Był to niewątpliwy sukces zakładów Caproni po mającej miejsce ponad 10 lat wcześniej porażce. Wówczas w wyścigu o samolot transatlantycki rozbił się Caproni Ca.60 Transaero. Samolot nigdy nie skierowany do produkcji, w założeniu był łodzią latającą o potrójnym układzie trójpłata. Miała ona być zdolna do przewiezienia stu pasażerów. Maszyna rozbiła się podczas pierwszego lotu, tuż po starcie.

 

Caproni Ca.60 Transaero

 

Również za Atlantykiem powstały dziwne konstrukcje. Począwszy od roku 1907, kiedy to odbył się pierwszy lot obiektu cięższego od powietrza na terenie Kanady. Niekonwencjonalna konstrukcja, której skrzydła stanowiła de facto ściana złożona z czworościennych komórek, wykonała lot szybujący po tym jak została wyciągnięta w powietrze przez motorówkę. AEA Cygnet, bo tak brzmiała jej nazwa, umożliwiała lot jednoosobowej załodze(!).

AEA Cygnet

 

Warto również przyjrzeć się kilku maszynom ze Stanów Zjednoczonych. Ich loty można obejrzeć na filmie:

 


Są to samoloty bezskrzydłe lub ze szczątkowymi skrzydłami.

Wart uwagi jest fakt, że ciekawe samoloty powstawały i nadal powstają niezależnie od kraju, sytuacji politycznej, czy aktualnej potrzeby. Oglądając takie cuda techniki dochodzi się do wniosku, że myśl ludzka bywa nieposkromiona. Można więc wyrazić przekonanie, że konstruktor bywa w pewnych przypadkach wybitnym artystą.

Ponieważ nie sposób wymienić wszystkich dziwnych przypadków maszyn latających, proponuję czytelnikom dalsze uzupełnianie tej kolekcji i zapraszam do dyskusji poniżej.

Zuzanna Kunicka

 

Czytaj również:

Przewodnik po dziwnych samolotach – przełom wieku XX i XXI

 

Źródło: Zuzanna Kunicka
comments powered by Disqus

Komentarze

10 kwietnia 1972 podpisano konwncję o zakazie rozprzestrzeniania broni bilogicznej, kiedy prowadzono prace nad M15? Tak powstała wersja rolnicza.

Z tego co się orientuję to nie chodziło o broń biologiczną co o środki do wypalania buszu(herbicydy) takich jak Reglone. Jednym z problemów w walce był kłopot lokalizacji w gęstej roślinności pozycji przeciwnika. Zostosowanie b. mocnych herbicydów ułatwiało prowadzenie działań. Przelot kilku takich samolotów pozbawiał szaty roślinej potężny obszar.

M15 rzeczywiście miał służyć w armii ZSRR, rzeczywiście miał rozpylać chemikalia, ale nie do zabijania (nawet roślin) tylko wręcz odwrotnie. Wyobrażacie sobie Belphegora na polu walki pod obstrzałem?
Ten samolot miał walczyć ze skażeniem radiologicznym i chemicznym rozpylając środki neutralizujące.
Przynajmniej tyle się dowiedziałem zwiedzając któregoś dnia muzeum w Krakowie.

Belphegor był budowany jako ewentualny nosiciel broni
biologicznej, agro było tylko przykrywką.

Sądzę, że agro było próbą uratowania projektu, który inaczej musiałby od razu trafić do kosza.

Pierwsze miejsce ma Belfegor. Był to niesamowity w skali światowej, innowacyjny projekt konstrukcji samolotu do prac agro, a konkretnie do opylania różnych owadów. Unikalność tej konstrukcji polegała nie tylko na zastosowaniu napędu odrzutowego, ale przede wszystkim na tym, że był do samolot idealny pod względem ekologicznym, ponieważ do zwalczania owadów - szkodników nie potrzebował żadnych środków chemicznych. Wystarczyło, że owady zauważyły ten samolot w powietrzu i od razu pękały na jego widok. Oczywiście ze śmiechu!!!