Przejdź do treści
Źródło artykułu

Ministerstwo pyta o strategię edukacji... Kilka refleksji po spotkaniu w MI

Dyskusja w MI pokazała, że problemy polskiego szkolenia lotniczego są dobrze znane. Mówiono o niedostosowaniu systemu edukacji do potrzeb rynku, trudnościach w organizacji praktyk, kwestiach ubezpieczeń uczniów, braku spójnej ścieżki rozwoju zawodowego, współpracy szkół z branżą oraz wyzwaniach związanych z finansowaniem i przygotowaniem przyszłych kadr dla lotnictwa. Nie były to nowe tematy, ale te zagadnienia wybrzmiały podczas spotkania organizowanego w ramach prac nad rewizją Polityki rozwoju lotnictwa cywilnego.

Obiecującą wartością wydaje się dziś deklaracja Ministerstwa Infrastruktury o zebraniu od uczestników szczegółowych propozycji zmian. Jeżeli ankieta nie stanie się jedynie formalnością, lecz rzeczywiście posłuży do przygotowania konkretnych rekomendacji, może być pierwszym krokiem do uporządkowania systemu kształcenia kadr lotniczych. Od jakości odpowiedzi środowiska zależy więc bardzo wiele. Miejmy nadzieję, że MI dostrzeże dwa proste fakty: nie da się robić strategii edukacji bez samej strategii dla lotnictwa i że w pierwszej kolejności mają być rozwiązane problemy przyziemne które jak się okazało, są wspólne dla całej Polski.

To dobry moment, aby organizacje lotnicze, szkoły, uczelnie, aerokluby i przedsiębiorcy przedstawili swoje pomysły. Ministerstwo dało sygnał, że chce ich wysłuchać.

Czy z tego procesu powstanie realna strategia rozwoju edukacji lotniczej? Dziś jeszcze tego nie wiadomo. Warto jednak wykorzystać otwarte właśnie okno możliwości. Być może po raz pierwszy od dawna pojawiło się niewielkie, ale dostrzegalne światełko w tunelu.

14 lipca 2026 r. w Ministerstwie Infrastruktury odbyło się spotkanie poświęcone edukacji i rozwojowi kadr dla branży lotniczej. Zorganizowano je w ramach prac nad rewizją Polityki rozwoju lotnictwa cywilnego, a do udziału zaproszono również przedstawicieli Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Zgodnie z zaproszeniem celem spotkania było wypracowanie rekomendacji dotyczących rozwoju systemu kształcenia i przygotowania kadr dla sektora lotniczego, odpowiadającego obecnym i przyszłym potrzebom rynku pracy.

Cel ambitny. Problem polegał jednak na tym, że Ministerstwo Infrastruktury nie zaprosiło aby przedstawić wizję i strategię, lecz przede wszystkim zapytać o nią uczestników jak widzą przyszłość edukacji lotniczej. Przez niemal całe spotkanie jak refren powracał jeden temat: brak strategii rozwoju polskiego lotnictwa.

Trudno bowiem budować strategię edukacji, jeśli nie wiadomo, jak ma wyglądać sektor, dla którego te kadry mają być przygotowywane. To właśnie ten wątek wybrzmiewał w niemal co drugim wystąpieniu.

W spotkaniu uczestniczyli między innymi przedstawiciele portów lotniczych, uczelni wyższych, techników lotniczych, ośrodków szkoleniowych, linii lotniczych oraz przedsiębiorstw związanych z lotnictwem. W prezentacjach pojawiały się modne dziś hasła: sztuczna inteligencja, drony, cyberbezpieczeństwo, PART-66, awionika czy nowe specjalności techniczne. Trudno jednak uznać samo ich wymienienie za strategię. To, że właśnie w tych obszarach będą potrzebni specjaliści, jest dziś wiedzą dość oczywistą.

W subiektywnej ocenie prawdziwa wartość spotkania pojawiła się dopiero wtedy, gdy głos zabrali praktycy: dyrektorzy szkół, przedstawiciele linii SprintAir i Enter Air oraz przedsiębiorcy zatrudniający absolwentów. I nagle, żeby nie powiedzieć jak zwykle okazało się, że największym problemem branży jest bardzo przyziemna rzeczywistość.

Równie często mówiono o braku systemowego wsparcia promocji zawodów lotniczych. Pilot czy pilotka to zaledwie niewielka część rynku pracy, tymczasem o zawodach technicznych mówi się bardzo niewiele. Padały pytania, dlaczego coraz mniej młodych ludzi trafia do lotnictwa z pasji i dlaczego promocja tych zawodów nie rozpoczyna się już na etapie szkoły podstawowej.

Kolejnym problemem okazał się stan szkolnictwa technicznego. Wskazywano na brak wspólnego podręcznika dla techników lotniczych: wiele szkół nadal korzysta z kserokopii materiałów sprzed lat. Zwracano uwagę na stale zmieniające się programy nauczania oraz brak ich ujednolicenia pomiędzy szkołami i uczelniami. Uczeń zmieniający technikum często trafia do zupełnie innego programu nauczania, a poziom kształcenia zależy bardziej od szkoły niż od krajowego standardu.

Nie zabrakło także pytań o przyszłość kadry dydaktycznej. Obecny system w ogromnym stopniu opiera się na emerytowanych praktykach, którzy przez lata przekazywali swoją wiedzę kolejnym pokoleniom. Na sali wielokrotnie padało pytanie: kto zastąpi ich za kilka lat?

Praktycy zwracali uwagę, że problemów nie brakuje także na poziomie organizacyjnym. Jednym z nich jest kwestia ubezpieczenia uczniów podczas praktyk zawodowych. Jak dopuścić praktykanta do pracy przy silniku samolotu komunikacyjnego, skoro odpowiedzialność za ewentualny wypadek spoczywa na opiekunie? Jak zachęcać przedsiębiorców do organizowania praktyk, skoro system nie daje im odpowiednich narzędzi ani wsparcia? Równocześnie wskazywano na brak trwałych i powszechnych „ścieżek kariery”, które pozwalałyby młodym ludziom świadomie zaplanować drogę od szkoły do konkretnego zawodu w lotnictwie.

Jeszcze więcej emocji wzbudził temat edukacji praktycznej. Uczestnicy zgodnie podkreślali, że w polskiej szkole praktyczne umiejętności są systematycznie wypierane przez teorię. Padały pytania, dlaczego zniknęły zajęcia przypominające dawne ZPT i dlaczego uczniowie kończą szkoły z wiedzą teoretyczną, ale bez podstawowych umiejętności technicznych.

W tym kontekście wskazywano na kolejne bariery. Nauczyciele coraz częściej boją się prowadzić zajęcia praktyczne. Padały bardzo obrazowe przykłady: co zrobić, gdy uczeń uderzy się młotkiem w palec? Jak daleko może posunąć się nauczyciel podczas udzielania pomocy? Czy bardziej ryzykowne jest udzielenie pomocy, czy wezwanie pogotowia? Zdaniem wielu uczestników podobne dylematy skutecznie zniechęcają nauczycieli do organizowania zajęć wymagających użycia narzędzi.

W dyskusji pojawił się również temat tzw. ustawy Kamilka. Zdaniem części praktyków przepisy, choć powstały w słusznym celu, wywołały efekt uboczny. Dyrektorzy szkół i nauczyciele coraz częściej obawiają się bezpośredniej pracy z uczniami podczas zajęć praktycznych, gdzie bliskość i "dotyk" są nieodzowne. Do tego dochodzi brak systemowego wsparcia dla nauczycieli prowadzących praktyczną naukę zawodu oraz brak narzędzi, które pozwalałyby takie zajęcia bezpiecznie organizować.

Wiele miejsca poświęcono także kryteriom rekrutacji. Zwracano uwagę, że coraz częściej liczy się przede wszystkim średnia ocen i przysłowiowy czerwony pasek, podczas gdy pasja, zdolności manualne czy predyspozycje techniczne schodzą na dalszy plan i nie są oceniane.

Przełomowym momentem spotkania było zdanie wypowiedziane przez jednego z uczestników:

"Nie potrzebujemy w lotnictwie samych magistrów i doktorów. Potrzebujemy ludzi do pracy"

Nie chodziło o deprecjonowanie wyższego wykształcenia. Chodziło o przypomnienie, że lotnictwo potrzebuje przede wszystkim mechaników, techników, specjalistów od materiałoznawstwa, obróbki skrawaniem, spawalnictwa, montażu i produkcji czyli zawodów, których dziś praktycznie nie kształci się w wystarczającym zakresie.

W tym miejscu pojawiła się także szersza refleksja dotycząca polskiego przemysłu. Jeżeli Polska pozostaje przede wszystkim miejscem montażu dla zagranicznych koncernów, a znacznie rzadziej tworzy własne konstrukcje i technologie, to tym bardziej potrzebuje dobrze przygotowanych techników i specjalistów produkcji. Tymczasem trudno było dostrzec, aby właśnie te kompetencje stanowiły jeden z filarów przygotowywanej polityki rozwoju.

Pozytywnie oceniono działalność Branżowych Centrów Umiejętności, jednak również tutaj wskazano na liczne bariery. BCU dysponują nowoczesnym wyposażeniem i dobrze radzą sobie z kształceniem, ale nadal nie zostały skutecznie włączone do krajowego systemu edukacji. Paradoksalnie uczniowie techników często nie mogą odbywać tam praktyk, ponieważ szkoły nie dysponują nauczycielami, którzy mogliby przez kilka dni czy tygodni sprawować nad nimi opiekę w zdalnym BCU.

Na zakończenie szczególnie mocno i po raz kolejny wybrzmiały słowa dyrektor jednego z najbardziej uznanych techników lotniczych w Polsce przy ul. Gładkiej w Warszawie. Podkreśliła, że branża nie potrzebuje wyłącznie matematyków i osób z kolejnymi certyfikatami ukończenia prestiżowych kursów. Potrzebuje ludzi posiadających rzeczywiste umiejętności praktyczne, których będzie można zatrudnić do codziennej pracy.

Po wyjściu ze spotkania trudno było pozbyć się jednej refleksji. Ministerstwo Infrastruktury rozpoczęło dyskusję o strategii edukacji dla lotnictwa, nie przedstawiając wcześniej własnej strategii rozwoju samego sektora. Konsultacje społeczne są potrzebne i nikt tego nie kwestionuje. Jednak konsultacje najlepiej działają wtedy, gdy administracja najpierw wykona własną pracę domową, czyli przygotuje założenia, przedstawi kierunek i dopiero później podda go dyskusji. Tutaj momentami można było odnieść wrażenie, że rolę ministerstwa sprowadzono do zadawania pytań.

To o tyle zastanawiające, że wystarczy przejść korytarzem Ministerstwa Infrastruktury, aby obejrzeć bardzo dobrze przygotowaną wystawę poświęconą historii polskiego transportu i lotnictwa. Patrząc na nią trudno jednak nie zadać sobie pytania: jaką własną, długofalową wizję rozwoju polskiego lotnictwa zbudowaliśmy po 1989 roku? Czy nie jest tak, że częściej realizujemy strategie tworzone przez innych niż własne?

Największą wartością tego spotkania było to, co powiedzieli praktycy. Pozostaje mieć nadzieję, że ich głosy nie zostaną jedynie zapisane w protokole. Bo trudno budować strategię edukacji dla branży, jeśli wcześniej nie wiadomo, dokąd sama branża ma zmierzać. A jeszcze trudniej budować nowoczesne lotnictwo, gdy zapomina się o tych, którzy będą je każdego dnia nie projektować, lecz po prostu tworzyć, naprawiać i utrzymywać w ruchu. Uczestnicy spotkania, jak równieź wszyscy inni którzy mają pomysł na rozwój polskiego sektora edukacji lotniczej mogą przekazać sowje pomysły i uwagi za pomocą specjalnej ankiety.

Z całej siły, zachęcamy do jej wypełnienia i przekazania swoich pomysłów. LInk poniżej.

https://forms.office.com/Pages/ResponsePage.aspx?id=w3PE6V1r30WN_IgwwsU3ciRiSy_Nkt9CsNBuDtkI4mRUMkRRSEhVRTdZREc4QjJGNUdCQkFTNUZWSiQlQCN0PWcu&origin=QRCode 
 

Autor: Paweł Korzec, KTL AOPA Poland

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony