Drony przypilnują polskich granic

Geomonitor - połączenie wielowirnikowca i wypełnianego helem balonu

Polskie firmy, także cywilne, mają znaczące osiągnięcia w konstrukcji dronów. Bezzałogowe statki powietrzne i lądowe roboty, potrzebne są w armii, ale też coraz szerzej wykorzystywane w gospodarce.

W piątek w Warszawie konsorcjum naukowo-przemysłowe złożone z trzech firm – komercyjnego Centrum Badań i Rozwoju Technologii dla Przemysłu, Przedsiębiorstwa Badań Geofizycznych oraz spółki Opegieka zaprezentowało Geomonitor - unikalny, autonomiczny aparat do zdalnej obserwacji, dedykowany wprawdzie do przeglądów wałów i instalacji przeciwpowodziowych, ale dzięki szczególnym możliwościom: niskim kosztom eksploatacji, precyzji sterowania i długotrwałości misji – przydatny też do dozorowania sieci elektroenergetycznych, a nawet prowadzenia wojskowych operacji zwiadowczych.

Aerostat ze śmigłami

Geomonitor jest połączeniem wielowirnikowca i wypełnianego helem balonu (balonetu), o średnicy 10 metrów i aerodynamicznym, soczewkowatym kształcie, ułatwiającym wykonywanie manewrów. Aerostat jest w stanie udźwignąć 300 kilogramową konstrukcję w tym ważący nawet 110 kg ładunek np. aparaturę obserwacyjną i badawczą. Napęd Geomonitora zapewniają dwa spalinowe silniki ze śmigłami pchającymi, a za precyzję manewrów odpowiadają 4 wirniki elektryczne, zainstalowane w ruchomych gondolach i zdalnie sterowane.

Absolutną nowością, jest właśnie układ wirników oraz system sterowania, które w połączeniu z aerostatem dają niespotykane dotąd parametry sterowności i udźwigu. To jedyne takie rozwiązanie na świecie – twierdzi Grzegorz Putynkowski, wiceprezes CBRTP.

Wiezadaniowy obserwator

- Jesteśmy w stanie stabilizować aparat z dokładnością do10 centymetrów, a zasięg obecnego drona, skonfigurowanego dla ważącej ponad 70 kilogramów aparatury konduktometrycznej (umożliwiającej prześwietlanie przy pomocy fal elektromagnetycznych struktury gruntu i diagnozowanie uszkodzeń poszczególnych warstw np. wałów przeciwpowodziowych, do głębokości 20 metrów) - to ok. 50 km – zachwala Putynkowski. Wiceprezes CBRTP podkreśla, że w każdej chwili można zmienić przeznaczenie bezzałogowca i w miejsce anten konduktometrycznych, zainstalować np. kamery obserwacyjne w tym termowizję, albo radary do misji zwiadowczych czy patrolowych.

Czytaj całość artykułu na stronie www.rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
comments powered by Disqus