Artykuł z nagrodą: Malejąca rezerwa paliwa podczas lotu rekreacyjnego z pasażerami
Artykuł przygotowany we współpracy z ICAO4.me - Centrum Lotniczego Angielskiego (www.icao4.me)
Pełnia lata pozwala na długie loty oraz dzielenie się radością latania z innymi. Często na najbardziej malownicze wycieczki zabieramy ze sobą pasażerów - czy to bliskie nam osoby, czy po prostu pasjonatów lotnictwa, którzy w jakiś sposób przekonali nas, że warto aby byli naszymi gośćmi podczas lotu. Czasami są to osoby obeznane z lotnictwem, a czasami ludzie, których jedyną motywacją jest ciekawość, chęć zobaczenia świata z góry, czy po prostu potrzeba przemieszczenia się z A do B.
Poniższy tekst opisuje fikcyjny lot, a przebieg wydarzeń jest wybraną mieszanką różnych sytuacji, które miały miejsce w innych zdarzeniach lotniczych. Chciałbym, aby czytając tekst, każdy z Was wczuł się w rolę pilota i spróbował wyciągnąć wnioski i przemyślenia z przebiegu zdarzeń, a przede wszystkim postawił się na miejscu bohatera opowieści i spróbował rozważyć wszystkie zalety i wady jego postępowania.
Karol to bohater dzisiejszego artykułu. Lata od kilku lat, ma około 200h nalotu, posiada licencję PPL i wykonuje regularnie loty na samolocie Socata TB9, którego jest współwłaścicielem, razem z dwoma innymi pilotami, również latającymi rekreacyjnie. Sam samolot jest dobrze utrzymany technicznie, niedawno przeszedł lifting wnętrza, gdzie właściciele odświeżyli tapicerkę oraz zainstalowali Garmina G5 zamiast klasycznych instrumentów. W letni lipcowy weekend Karol postanawia wybrać się z Grudziądza do Szczecina, a na lot zabiera ze sobą kolegę, Mirka, fana lotnictwa który ze względów zdrowotnych nie może podjąć szkolenia lotniczego oraz żonę Mirka, Magdę, która do latania ma stosunek obojętny, jednak chce sprawić mężowi przyjemność, a przy okazji przeżyć ciekawą przygodę.
Plan jest prosty - polecieć do Szczecina, zwiedzić miasto, zjeść wspólny obiad i wrócić wieczorem. Lotnisko w Dąbiu panowie wybrali nieprzypadkowo - jest bardzo blisko miasta, można łatwo i tanio przedostać się do centrum, a samo miasto wydaje się być atrakcyjnym punktem na mapie Polski. Pogoda zapowiada się typowo lipcowa - ciepły dzień, dużo słońca, konwekcja oraz budujące się w drugiej części dnia burze z miejscowymi opadami.
Lot z Grudziądza do Szczecina przebiega bez szczególnych komplikacji. Wiatr pomaga załodze pokonać trasę szybciej niż planowali, zatem Karol podchodzi do lądowania w dobrym humorze. Lądowanie odbywa się z długiej prostej na pasie 27, a podczas podejścia Karol utrzymuje nieco wyższą prędkość i wysokość niż powinien. Wysokość trzyma ze względu na zwartą zabudowę, a prędkość, gdyż nie do końca wierzy jeszcze wskazaniom G5, więc woli dodać sobie nieco zapasu. Efekt jest przewidywalny - kiedy w krótkim czasie musi wytracić nadmiar wysokości i prędkości, lecąc samolotem który jest stosunkowo mocno obciążony, spada mocno na pas startowy, odbija się i kangur powtarza się po chwili ponownie.
Karol szybko więc podejmuje decyzję o go-around i drugi krąg wykonuje już na mniejszej prędkości i na prawidłowej wysokości. Tym razem lądowanie się udaje, jednak Karolowi jest nieco wstyd przed pasażerami, którzy polecieli z nim po raz pierwszy. W rozmowie po locie tłumaczy, że to nagły podmuch wiatru i nierówności pasa spowodowały, że pierwsze lądowanie się nie udało. Magda przyjmuje to bez wątpliwości, Mirek dopytuje jeszcze o szczegóły, ale ostatecznie pasażerowie nie toczą wokół tego długiej dysputy, tylko udają się w dobrych humorach na zwiedzanie miasta.
Około godziny 17:30, gdy jest już po zwiedzaniu i po obiedzie, cała trójka udaje się na lotnisko, aby wylecieć w drogę powrotną. Planowany czas lotu to zaledwie półtorej godziny. Karol sprawdza poziom paliwa i to co widzi pokrywa się z jego obliczeniami. W zbiornikach ma jeszcze paliwa na około 2h15 min lotu, zatem na tyle, aby wykonać sprawnie lot i utrzymać wymaganą rezerwę. Postanawia więc, że nie będą tankować, tylko udadzą się od razu w lot powrotny.
Po starcie w drogę powrotną podróż przebiega spokojnie, jednak Karol nie otrzymuje zgody na wlot w wojskową przestrzeń Mirosławca, w związku z tym jest zmuszony oblecieć ją od strony południowej. Następnie trasa prowadzi w rejonie lotniska w Pile, tutaj jednak znajduje się zgrupowanie komórek burzowych, które Karol pierwotnie planował minął po stronie północnej. Niestety brak możliwości przelotu przez Mirosławiec wymusza na nim modyfikację planu. Karol leci więc w kierunku miejscowości Czarnków, potem Wągrowiec, obserwując jak czas dolotu do Grudziądza wydłuża się z każdą chwilą.
Karol postanawia więc przybliżyć się nieco do strefy burzowej, aby oszczędzić czas. Jego pasażer, Mirek, zauważa po dłuższej chwili, że obroty silnika powoli, ale jednak konsekwentnie maleją. Pyta więc Karola, czy to normalne. Ten mówi że sam je zredukował, aby oszczędzić trochę na paliwie, a całą sytuację obraca w żart. Po chwili zastanowienia postanawia jednak skorzystać z podgrzewu gaźnika, a obroty zaczynają wracać do oczekiwanej wartości. Samolot jest już w powietrzu od godziny, do celu zostało około 50 minut, Karol zaczyna więc zastanawiać się, jak podejść do tematu paliwa.
Uznaje, że najrozsądniej będzie przelecieć przez Toruń i zależnie od bieżącej sytuacji wylądować na tankowanie, albo kontynuować do domu. Nie chce jednak niepokoić pasażerów, dlatego mówi im, że lecą w kierunku Torunia, aby dołożyć jeszcze jeden punkt do wycieczki i obejrzeć z góry te malownicze okolice. Magda ani Mirek nie protestują, choć są nieco zaskoczeni taką zmianą planów. Głównie dlatego, że Karol nie raz wypowiadał się o Toruniu raczej niezbyt pochlebnie.
Kiedy załoga dolatuje do Torunia od startu minęło już 90 minut. Według obliczeń Karola dotarcie do celu powinno zająć mu około 15-20 minut, natomiast paliwa ma na pokładzie na jakieś 45 minut lotu. Karol uznaje że to wystarczające, zatem postanawia, że nie będzie lądować na dotankowanie. W tej samej chwili Magda prosi o wykonanie dodatkowego okrążenia w mijanej okolicy, bo nie zdążyła zrobić zdjęcia widocznej w niedalekiej odległości toruńskiej starówki. Karol zgadza się, aby nie niepokoić pasażerów, choć wewnętrznie spieszy się już, aby dotrzeć do celu.
Zakręt jaki wykonuje jest bardzo płytki i powolny, tak żeby nie przelewać resztek paliwa w skrajne położenia zbiorników, jednak oznacza to, że sam manewr trwa bardzo długo. Po wykonaniu przez Magdę zdjęć, Karol kontynuuje lot do Grudziądza, następnie ląduje bez większych trudności i udaje się, aby zatankować samolot. Finalnie lot trwał 1h55 minut, zatem paliwa w zbiornikach powinno pozostać jeszcze na około 20 minut lotu, aż do jego całkowitego wyczerpania.
Po zatankowaniu okazuje się jednak, że wlana do zbiorników ilość paliwa wskazuje na nieco mniej optymistyczny scenariusz - po lądowaniu paliwa w samolocie było zaledwie na 10 minut pracy silnika. Mirek rzuca pod nosem, że jakoś dużo spalili, Karol zbywa to tylko komentarzem o “objeździe” z powodu burzy i wizytą w Toruniu, jednak nie wspomina nic o swoich obawach związanych z tak niewielką rezerwą.
Finalnie wszyscy rozchodzą się do domów zadowoleni - Mirek i Magda przeżyli piękną przygodę, która nie była obarczona żadnym stresem. Karol jest szczęśliwy, że spędził czas w dobrym towarzystwie, choć w drodze do domu wyrzuca sobie, że mógł inaczej zarządzać paliwem. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Zastanawia się jeszcze chwilę, czy Mirek domyślał się niebezpieczeństw i czy powinien był mu o nich opowiadać, jednak dochodzi do wniosku, że dobre samopoczucie gości jest dla niego ważniejsze, a wtajemniczanie ich w jego rozterki niewiele by zmieniło, a dołożyłoby tylko stresu podczas lotu.
Wśród osób, które udzielą najciekawszych i najbardziej wyczerpujących odpowiedzi wybierzemy jedną, która otrzyma nagrodę - bezpłatny dostęp do kursu frazeologii Aviation English o wartości 300 zł. Możliwość nadsyłania odpowiedzi została już zamknięta. Wszystkie dotychczas otrzymane zostaną przekazane do autora artykułu celem wykonania analizy. Już wkrótce przedstawimy ją na naszych łamach.
Łukasz Wieczorek,
egzaminator lotniczego angielskiego (LPE), pomysłodawca i współzałożyciel ICAO4.me, filolog, pilot-instruktor
Komentarze