Przejdź do treści
Źródło artykułu

Apel o pomoc dla kapitana LOT-u Piotra Knyża, który walczy o życie

Każdy, kto latał z Piotrem Knyżem wie, że to kawał porządnego lotnika z charakterem. Dziś potrzebuje on naszej pomocy!

Niebo było całym jego światem. Tam kapitan Piotr Knyż czuł wolność, sens i spełnienie. Dziś ten sam człowiek, dla którego lotnictwo było największą pasją i życiem, staje do najtrudniejszego lotu ze wszystkich – walki o własne życie. Glejak bezlitośnie próbuje odebrać mu skrzydła, on jednak wciąż walczy. Bo prawdziwy pilot nigdy się nie poddaje. Bardzo prosi o pomoc w tej walce!

"Mam na imię Piotr, a moje życie to pasja do latania. Od wczesnych młodzieńczych lat cały swój czas spędzałem na lotniskach. Najpierw była radość z szybowania, po czym rozpoczęcie pracy w Polskich Liniach Lotniczych LOT. Tam prawie 30 lat spełniałem się zawodowo, wykonując to, co kochałem najbardziej - latanie. Spędziłem około 18 tysięcy godzin w powietrzu. Nigdy nie porzuciłem małej awiacji. Byłem kapitanem B787 oraz egzaminatorem państwowym.

Tak było do października 2025 roku, kiedy to przyszła diagnoza, której nie spodziewałem się ani ja, ani nikt z moich bliskich... Zaczęło się od zaburzeń pola widzenia. Zareagowałem natychmiast, bo w mojej pracy wzrok to podstawa. Po badaniach okulistycznych dostałem skierowanie na tomograf komputerowy... W głowie wykryto duży guz. Tak zaczęła się walka o życie.

Mieliśmy nadzieją, że guz uda się wyciąć. Niestety. Po niełatwej, wielogodzinnej operacji wróciłem… Ze względu na umiejscowienie i wielkość guz niestety pozostał. Wycinki pobrane do badania histopatologicznego pokazały najgorszą możliwą diagnozę – guz okazał się glejakiem IV stopnia, nieoperowalnym. Jednym z najbardziej złośliwych i agresywnych guzów mózgu." – opisuje w apelu o pomoc pilot.

(fot. siepomaga.pl)2

Piotr Knyż stara się funkcjonować i żyć normalnie. Osłabiony i pokiereszowany, walczy o swoje życie i zdrowie. Czeka go długie i kosztowne leczenie, by wesprzeć organizm w walce z chorobą. Nie poddaje się.

Niestety na razie jedyna forma leczenia chemioterapia w pierwszym podejściu została przerwana przez obrzęk mózgu. Musiał odczekać i zregenerować organizm, by podejść do drugiej serii. Ma ogromną nadzieję, że tym razem się uda i poskromi chorobę na tyle, by podejść do kolejnego cyklu chemii, a potem radioterapii i dalszego leczenia...

Realna szansa pojawiła się w Stanach Zjednoczonych – tam lekarze dają mu szansę na wycięcie guza... Niestety nikt inny nie chce podjąć się operacji. Szansą jest też nowoczesna terapia CAR-T w ramach badań klinicznych. To leczenie, które daje nadzieję tam, gdzie inne możliwości się kończą. Dla Piotra to nie opcja, to jedyna szansa na życie.

Niestety, przeszkodą są koszty leczenia... Stąd ta zbiórka i prośba o pomoc. Na niekorzyść działa też czas... W walce z glejakiem jest kluczowy. Leczenie, jak tylko wyniki pozwolą, powinno się zacząć jak najszybciej.

Pragnę żyć i walczyć z chorobą ile sił. Nie mogę się poddać. To jeszcze nie czas na mnie! – mówi Piotr Knyż.

Proszę o każdą pomoc, udostępnijcie mój apel, gdzie się da! Każde dobre słowo, wsparcie to impuls i siła, która motywuje dla mnie do walki z chorobą – apeluje o wsparcie pilot. – Dajcie mi nadzieje! Lotnik musi mieć szczęście. KAŻDEMU Z WAS DZIĘKUJĘ – z całego serca – dodaje.

Aby pomóc Piotrowi Knyżowi można skorzystać z jednej z kilku opcji udostępnionej przez portal siepomaga.pl (LINK)

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony