Przejdź do treści
Źródło artykułu

Zagraniczni policjanci będą próbowali dotrzeć na miejsce katastrofy na Ukrainie

Holenderscy i australijscy policjanci będą w poniedziałek ponownie próbować dotrzeć na miejsce katastrofy malezyjskiego boeinga na wschodzie Ukrainy, choć sytuacja w terenie jest napięta - powiedział wiceszef australijskiej policji Andrew Colvin.

Już w niedzielę grupa zagranicznych policjantów i ekspertów miała udać się na miejsce wypadku, ale zrezygnowała z tego planu. Jak informowano, misja została odwołana z powodu walk trwających w pobliżu miejsca katastrofy, które kontrolowane jest przez prorosyjskich separatystów.

"Wczoraj misja została przerwana z powodu intensywnych walk na drodze, prowadzącej do miejsca katastrofy i w samym tym miejscu" - oświadczył Colvin.

Dodał, że mimo to nieuzbrojeni policjanci z Australii i Holandii będą w poniedziałek ponownie próbowali tam dotrzeć w towarzystwie obserwatorów OBWE. Colvin tłumaczył, że niedawno rozmawiał na ten temat przez telefon z wysokim rangą przedstawicielem australijskich władz na Ukrainie.

Wcześniej oświadczył, że wątpi, by policjantom udało się w najbliższym czasie dojechać na miejsce katastrofy.

Colvin tłumaczył, że celem nieuzbrojonych policjantów byłaby dokładna obserwacja tego obszaru, co jest ważnym elementem dochodzenia. Może to trwać od pięciu do siedmiu dni. Według Colvina policjanci nie mieliby brać udziału w zabezpieczaniu miejsca wypadku.

Boeing 777 linii Malaysia Airlines z 298 osobami na pokładzie został zestrzelony 17 lipca w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy, na obszarze kontrolowanym przez separatystów. W katastrofie maszyny lecącej z Amsterdamu do Kuala Lumpur zginęli wszyscy pasażerowie i cała załoga. Samolotem leciało m.in. 193 Holendrów, 43 Malezyjczyków i 28 Australijczyków.

Z pierwszych danych odczytanych z czarnych skrzynek boeinga wynika, że na pokładzie doszło do eksplozji spowodowanej przez pocisk. Amerykański wywiad już wcześniej podawał, że maszyna została przypadkiem zestrzelona przez źle wyszkolonych separatystów.

Agencja AFP pisze, że 11 dni po wypadku boeinga fragmenty ciał i szczątki maszyny nadal są porozrzucane na miejscu, gdzie spadła ona na ziemię, do którego zagraniczni inspektorzy mieli jedynie ograniczony dostęp. Obszar ten ma powierzchnię ok. 50 km kw.

Według AFP w niedzielę około kilometra od miejsca wypadku w obwodzie donieckim słychać było odgłosy ostrzału artyleryjskiego; nad tym obszarem unosił się czarny dym. Separatyści opuścili pobliski punkt kontrolny.(PAP)

jhp/ ro/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony