Przejdź do treści
Źródło artykułu

W. Brytania: policja wszczęła śledztwo ws. drona latającego nad Heathrow

Londyńska policja potwierdziła we wtorek wieczorem, że wszczęła śledztwo ws. pojawienia się drona nad północnym pasem startowym lotniska Heathrow, co doprowadziło do godzinnego zawieszenia odlotów. Jak dodano, otrzymano wsparcie ze strony wojska.

W oświadczeniu dla mediów Metropolitan Police zaznaczyło, że wśród świadków zajścia są oficerowie policji, którzy przybyli na miejsce po pierwszych doniesieniach w tej sprawie. Jak zastrzeżono, obecnie prowadzone jest pełne śledztwo w tej sprawie, które obejmuje także szczegółowe przeszukania obszaru wokół Heathrow w celu zidentyfikowania ewentualnych podejrzanych.

Dowodzący operacją Stuart Cundy zastrzegł, że "nielegalne używanie dronów na terenie lotniska jest ekstremalnie groźne", a za przestępstwo stworzenia zagrożenia dla samolotu grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Oficer dodał, że skierowano "znaczące środki, zarówno jeśli chodzi o oficerów i sprzęt, aby monitorować przestrzeń powietrzną wokół Heathrow i szybko wykryć i przerwać wszystkie próby nielegalnych aktywności z użyciem dronów".

Jednocześnie ujawnił, że Metropolitan Police otrzymało wsparcie ze strony wojska, ale zastrzegł, że nie będzie omawiał szczegółów wspólnych działań, bo mogłoby to zaszkodzić ich efektywności.

Wcześniej Heathrow wznowiło odloty samolotów po ponad godzinnej przerwie wywołanej "środkami ostrożności", związanymi z zauważeniem drona latającego nad północnym pasem startowym. Jak podkreślono, podróżni mogą spodziewać się opóźnień.

Krótko po pierwszych informacjach o zawieszeniu wylotów brytyjski minister transportu Chris Grayling zapewnił w oświadczeniu przekazanym mediom, że jest w kontakcie z władzami lotniska oraz szefami resortów spraw wewnętrznych i obrony ws. możliwości użycia specjalnych urządzeń wojskowych pozwalających na zakłócenie częstotliwości, na których operują drony.

Do zajścia doszło zaledwie kilkanaście dni po tym, jak w okresie świątecznym doniesienia o pojawiających się dronach sparaliżowały na półtora dnia położone na południu Londynu lotnisko Gatwick, co zakłóciło plany podróży ponad 140 tys. pasażerów.

W ostatnich dniach media informowały, że władze Heathrow zamierzają samodzielnie kupić niezbędny sprzęt pozwalający na uniknięcie podobnych zakłóceń.

Heathrow jest siódmym najczęściej używanym lotniskiem na świecie i największym w Europie, rocznie odprawia około 78 milionów pasażerów.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

jakr/ zm/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony