Przejdź do treści
Źródło artykułu

RPO upomina się w MON o żołnierzy likwidowanego 36. pułku lotnictwa

Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się w MON o dalsze losy żołnierzy 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, przeznaczonego przez MON do likwidacji po nieprawidłowościach ujawnionych po katastrofie smoleńskiej w 2010 r.

W liście do szefa MON Tomasza Siemoniaka, RPO Irena Lipowicz napisała, że we wrześniu br. przedstawiciele RPO zapoznali się w 36. pułku z "przestrzeganiem praw obywatelskich" i z najistotniejszymi problemami żołnierzy - po decyzji Siemoniaka o rozwiązaniu jednostki. Pułk ma być rozwiązany do końca br., a od 1 stycznia 2012 r. ma funkcjonować nowa jednostka, powstała na bazie dotychczas istniejącej, ze zmienionymi częściowo zadaniami.

Lipowicz podkreśliła, że decyzja o rozwiązaniu pułku była zaskoczeniem zarówno dla dowództwa, jak i żołnierzy. "Wcześniej bowiem, w różnych dokumentach pokontrolnych, po stwierdzeniu niedociągnięć mówiło się jedynie o potrzebie wprowadzenia niezbędnych zmian organizacyjnych i szkoleniowych; były też zapewnienia ówczesnego ministra obrony, że jednostka pozostanie" - dodała.

Zwróciła uwagę, że nowy dowódca pułku podjął "wiele czynności zmierzających do poprawy sytuacji", m.in. zmieniono cały system szkolenia; wprowadzono korzystniejsze struktury etatowe, do jednostki skierowano wielu wyróżniających się żołnierzy (w tym pilotów) z całej Polski. "Kiedy wprowadzane zmiany zaczynały już być zauważalne, przyszła decyzja o rozwiązaniu pułku i stworzeniu nowej jednostki (znacznie mniejszej etatowo), o nie do końca jeszcze sprecyzowanych zadaniach" - oświadczyła RPO.

Nie ulega dla niej wątpliwości, iż część kadry i pracowników wojska nie otrzyma propozycji pozostania w nowej strukturze. "Pomimo wysiłków czynionych przez dowództwo, bez możliwości zatrudnienia w nowej strukturze pozostaje aktualnie 37 oficerów, 24 podoficerów i 12 pracowników wojska" - podała Lipowicz.

Opisując spotkanie z żołnierzami, RPO podkreśliła, że wiele krytycznych uwag dotyczyło sposobu rozwiązania pułku. "Żołnierze podkreślali, że o decyzji o rozwiązaniu jednostki dowiedzieli się ze środków masowego przekazu, a w ich ocenie przed podaniem informacji do wiadomości publicznej, należało o tej decyzji powiadomić samych bezpośrednio zainteresowanych" - napisała. Dodała, że żołnierze z rozgoryczeniem mówili, iż do czasu pobytu przedstawicieli Rzecznika, nikt z nimi nie rozmawiał na temat możliwości pełnienia dalszej służby. "Nie znają, jakie w stosunku do nich są plany przełożonych i czy znajdzie się dla nich miejsce w nowych strukturach jednostki" - napisała Lipowicz.

Dodała, że wśród powodów rozwiązania jednostki wymienia się m.in. słabe wyszkolenie pilotów oraz załóg obsługujących VIP-ów oraz nieprzestrzeganie obowiązujących przepisów co do bezpieczeństwa lotów. "W ocenie dowódcy, poza wymienioną grupą są jednak piloci, latający na samolotach +Bryza+ oraz śmigłowcach, do poziomu wyszkolenia których nie można mieć żadnych zastrzeżeń" - napisała RPO.

Podkreśliła, iż po zapowiedzi, że w nowej jednostce pozostaną tylko śmigłowce, piloci latający na Bryzach będą musieli szukać nowych miejsc pełnienia służby - mimo, że zadania realizowali bez zarzutów. Zwróciła uwagę, że w trakcie rozmów z pilotami padały postulaty, aby w strukturach nowo organizowanej jednostki, pozostały samoloty Bryza. Według pilotów to jeden z najnowocześniejszych statków powietrznych, umożliwiający realizację zadań w trudnych warunkach atmosferycznych.

Według Lipowicz do najbardziej rozgoryczonych należą piloci JAK-ów, bo ich dalszą służbę uzależniono od przeszkolenia się w pilotażu innych samolotów. Ponadto wiele obaw budzi także możliwość zapewnienia sprzętu nowej jednostce. "Według przedstawionych ocen nie jest możliwe wykonanie przewidywanych zadań posiadanymi pięcioma śmigłowcami, z których przynajmniej jeden - dwa należy wydzielić do prowadzenia codziennego szkolenia z pilotami" - napisała. Jej zdaniem nowa jednostka powinna posiadać ok. 16 śmigłowców.

Przedstawiając problemy poruszone przez żołnierzy, RPO wyraziła nadzieję, że działania ministra przyczynią się do ich wyjaśnienia i rozwiązania. "Będę wdzięczna panu ministrowi za poinformowanie mnie o zajętym stanowisku wobec przedstawionych spraw" - brzmi konkluzja listu.

"Minister Tomasz Siemoniak polecił zajęcie stanowiska Sztabowi Generalnemu Wojska Polskiego. Jak je dostaniemy, wyślemy odpowiedź do RPO" - powiedział PAP rzecznik MON Jacek Sońta.

Siemoniak zapowiedział rozwiązanie pułku 4 sierpnia, wkrótce po objęciu funkcji szefa MON. Ujawniony w końcu lipca raport komisji badającej katastrofę wiele miejsca poświęcił nieprawidłowościom w 36. pułku. Członkowie załogi Tu-154M nie spełniali kryteriów koniecznych przy takim locie i nie posiadali odpowiednich uprawnień. Szkolenia przeprowadzano w pośpiechu, niemetodycznie i zaniżano warunki pogody (wpisywano warunki gorsze niż te, w których realizowano szkolenia). 36. pułk przyjmował od dysponentów zadania, których przy tej liczbie samolotów, wyszkolonych pilotów i personelu naziemnego, nie mógł bezpiecznie realizować - stwierdzał raport.

W sierpniu wojskowa prokuratura postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków przy wyznaczeniu i przygotowaniu załogi Tu-154 na lot do Smoleńska dwóm oficerom, którzy w 2010 r. zajmowali dowódcze stanowiska w 36. pułku. Podejrzani nie przyznali się i odmówili wyjaśnień. Grozi im do trzech lat więzienia.(PAP)

sta/ ral/ malk/ jbr/

FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony