Przejdź do treści
Źródło artykułu

Polski samolot czwarty na zawodach w ... podnoszeniu ciężarów

11.03. Warszawa (PAP) - Samolot zbudowany przez zespół z Politechniki Wrocławskiej zajął czwarte miejsce na międzynarodowych zawodach Aero Design polegających na zaprojektowaniu i zbudowaniu modeli samolotu oraz wykonaniu lotu, w którym model przeniesie jak największy ciężar.Zawody SAE Aero Design West 2010 odbyły się w dniach 5-7 marca w miejscowości w Los Angeles w USA. Startowało w nim 29 studenckich zespołów z różnych krajów. Zespół JetStream Team z Akademickiego Klubu Lotniczego Politechniki Wrocławskiej w składzie: Dawid Kostrzewa, Tomasz Prokop, Przemysław Tomków, Artur Zolich, Krzysztof Marczewski, Piotr Materka, Michał Zakolski zajął czwarte miejsce. Samolot przez nich zbudowany przeniósł balast o masie 10 kg, co stanowiło 182 proc. masy modelu. Opiekunem zespołu był inż. Michał Skalny.Jak poinformował PAP w czwartek członek zespołu, Przemysław Tomków, model o nazwie Samarama został zbudowany specjalnie na zawody i zastosowano w nim wiele nowatorskich rozwiązań. "Główna rama modelu została zaprojektowana tak, że stanowiła jednocześnie łoże do silnika mocowanie do rury ogonowej, miała wyprowadzenia do mocowania skrzydeł oraz balastu i podwozia. Rama stanowiła serce samolotu i wykonana została ze specjalnego stopu duraluminium. System podwieszania balastu zaprojektowany został w ten sposób, żeby można było w łatwy sposób kontrolować środek ciężkości samolotu" - tłumaczył Tomków.Jak dodał konstruktor, obecnie budowane samoloty transportowe potrafią unieść około 100 proc. własnej masy. "W zawodach samolotów udźwigowych studenci robią wszystko, aby przełamać tę granicę" - podkreślił.Model zbudowany przez zespół JetStream miał rozpiętość skrzydeł 240 cm, długość 221 cm a wysokość 45 cm. "Podstawowe cechy samolotu definiuje zmieniany rok rocznie regulamin. W tegorocznej edycji suma długości, rozpiętości, oraz wysokości samolotu nie mogła przekroczyć 200 cali (508 cm) . Ograniczenia dotyczyły również materiałów użytych do budowy modelu. Nie mogliśmy stosować wysokowytrzymałych włókien. Dodatkowo każdy team musiał zastosować ten sam model silnika - 10 cm pojemności i około dwóch koni mechanicznych mocy" - tłumaczył Tomków."Każdy z nas skrupulatnie przestudiował około 40 stron zapisów, które stanowiły reguły gry. Szukaliśmy jakiejś luki, która umożliwiłaby nam zaprojektowanie najlepszego samolotu. Organizator zabraniał modyfikacji silnika, lecz udało nam się zastosować nowatorski system wstrzykiwania podtlenku azotu - NO2, który w żaden sposób nie naruszał konstrukcji silnika. Testy wykazały, że instalacja dodawała 70 proc. mocy. Niestety podczas inspekcji modelu, komisja sędziowska po długich naradach stwierdziła, że nasz system modyfikuje paliwo, przez co musieliśmy go wymontować z samolotu" - dodał.Jak wyjaśnił, każdy etap projektowania i budowy modelu oceniany jest przez komisję konkursową. Łącznie rywalizacja trwa, więc kilka miesięcy. Jednak ostatecznym testem są loty z obciążeniem, wykonywane już w miejscu rozgrywania zawodów."Mieliśmy osiem prób na podniesienie obliczonego ciężaru. W pierwszej kolejce wykonywane były loty na pusto - bez balastu. Wykonanie takiego lotu było dużym osiągnięciem, bo puste modele były bardzo podatne na wiatr, co bardzo utrudniało pilotowanie. Z tego powodu tylko nieliczne zespoły wykonały poprawne loty. Nasz model wykonał lot bez najmniejszych przeszkód.W kolejnych startach zespół sam decydował, jaki ciężar podniesie model."My podwiesiliśmy od razu 7 kg. Lot niestety nie został zaliczony, bo po wylądowaniu samolot zjechał z linii pasa startowego. W trzeciej kolejce zostaliśmy przy 7 kg, lecz ze względu na pogorszenie się warunków pogodowych zrezygnowaliśmy ze startu. Do czwartej kolejki ponownie przystąpiliśmy z siedmiokilogramowym balastem. Tym razem cały lot przebiegł bardzo poprawnie, niestety po wylądowaniu opona zsunęła się z koła i lot nie został uznany, bo, jak stanowi regulamin, żadna część nie może się oddzielić od modelu. W piątej kolejce podnieśliśmy 7 kg a lot zakończył się pełnym sukcesem. Kolejnego dnia odbyły się następne trzy kolejki, w których udało nam się podnieść 10 kg - samolot oderwał się 50 cm przed końcem wyznaczonego pasa startowego. W ostatniej próbie podnieśliśmy 10,5 kg, lecz lot nie został uznany, gdyż oderwał się od ziemi za linią wyznaczonego pasa. Gdyby oderwał się parę metrów wcześniej, stanęlibyśmy na podium" - relacjonował Tomków.Ostatecznie zespół zakończył rywalizację na czwartym miejscu. Zwycięski model przeniósł 11,7 kg, drugi uniósł ciężar 10, 2, a trzeci 10,17. Ósme miejsce zajął drugi z reprezentujących Polskę zespołów - z Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. (PAP)ula/ abe/ dym/
FacebookTwitterWykop
Źródło artykułu

Nasze strony